14. kolejka w pigułce! Kto zaskoczy tym razem?

Po szalonej 13. kolejce, mamy ochotę na takie same, a nawet lepsze mecze w niedzielę. Czekają nas naprawdę arcyciekawe spotkania. Czy GKS Tychy znów odskoczy stawce? A może katowiczanie przybliżą się do czwartego miejsca w tabeli? O tym przekonamy się już jutro!

UNIA W POGONI ZA LIDEREM. Oświęcimianie po dość efektownym zwycięstwie w Jastrzębiu będą podejmować na własnym lodzie GKS Katowice. Biało-niebiescy będą chcieli udowodnić, że wygrana ze zdobywcą Superpucharu Polski nie była przypadkiem. Tym bardziej, przy ul. Chemików, gdzie nie zwykli przegrywać. Katowiczanie natomiast, na pewno będą uskrzydleni po ostatnim meczu z GKS-em Tychy, w którym odnieśli zwycięstwo 4:1. Podopieczni Piotra Sarnika powolutku wychodzą “na prostą”, po kiepskim początku sezonu. Coraz lepiej wyglądają ich liderzy. Grzegorz Pasiut, Patryk Krężołek czy Bartosz Fraszko w ostatnim meczu pokazali, że są w dobrej formie. Jednak czy to wystarczy na Re-Plast Unię Oświęcim? O tym przekonamy się już jutro, ale jednego możemy być pewni. Ten mecz na pewno będzie hitem kolejki.

DAWNY TRENER ZWERYFIKUJE MISTRZÓW POLSKI? Po ostatniej porażce na mistrzów Polski spadła fala krytyki. Kibice mają pretensje nie tylko do zawodników, ale i do trenera. Jednak jeśli spojrzymy w tabelę, to nie wiemy skąd te pretensje. Po pierwsze, tyszanie zajmują pozycję lidera i mają wyraźną przewagę nad resztą stawki. Po drugie, była to dopiero druga porażka w sezonie. Po trzecie, za ubóstwianego przez kibiców Andrieja Gusowa, “trójkolorowi” w ostatnim sezonie za rządów Białorusina nie wygrali ani razu w “satelicie”. Wnioski są proste. Przed Krzysztofem Majkowskim nie lada wyzwanie, a fani tyskiego zespołu nie wierzą w drużynę dowodzoną przez wychowanka GKS-u Tychy. Jest jednak początek sezonu i na weryfikację trzeba poczekać przynajmniej do pierwszych meczów fazy play-off. Do Tychów jutro przyjedzie dawny trener mistrzów Polski, czyli wspomniany wcześniej Andriej Gusow. Jego Tauron Podhale Nowy Targ, gra raczej “w kratkę”. Patrząc jednak na dołek formy, w którym znajdują się gospodarze tego meczu, to zwycięstwo “Szarotek”, jak najbardziej wchodzi w grę. Będzie to ciekawe spotkanie, które odpowie nam na pytanie, czy hokeiści GKS-u Tychy będą potrafili się podnieść po dwóch porażkach w prestiżowych meczach.

KOMPROMITACJI CIĄG DALSZY? Zagłębie Sosnowiec podejmie KH Energę Toruń. Sosnowiczanie zaraz obok Stoczniowca Gdańsk są chłopcem do bicia i grają po prostu tragicznie. Podopieczni Grzegorza Klicha stracili aż 53 bramki w 12 meczach, co czyni ich najgorszą defensywą ligi. Marnym pocieszeniem jest fakt, że w pierwszych tercjach Zagłębie radzi sobie przyzwoicie, skoro drugie i trzecie są kompletnym nieporozumieniem. Teraz na Zimowy przyjadą “Stalowe Pierniki”, które w dobrym stylu wróciły do ligowej rzeczywistości po dwóch tygodniach kwarantanny. Dla torunian wygrana jest obowiązkiem, jeśli marzą oni o awansie do Pucharu Polski. Faworyt tego spotkania jest tylko jeden, szkoda, że tak zasłużony klub, jak Zagłębie został tak zniszczony.

NADMORSKI SPACEREK “PASÓW” Comarch Cracovia przyjedzie do Gdańska na mecz z czerwoną latarnią ligi. Drużynie dowodzonej przez Rudolfa Roháčka daleko do optymalnej dyspozycji, ale z pokonaniem Stoczniowca nie powinni mieć problemów. Dla gospodarzy będzie to pierwszy mecz po dwóch tygodniach przerwy, bowiem hokeiści “Stoczni” musieli udać się na przymusową izolację po wykryciu zakażenia koronawirusem u trenera Krzysztofa Lehmanna. Światełka w tunelu nie widać, słychać za to głosy, że gdański klub może nie dokończyć sezonu. Oby te słowa się nie potwierdziły i zasłużony klub znad morza nie zniknął z hokejowej mapy Polski.

ODBUDOWAĆ MORALE W SANOKU. Najtęższe hokejowe głowy wciąż nie znalazły odpowiedzi na to, co w piątek wydarzyło się na Jastorze. Nie zmienia to jednak faktu, iż zainkasowana dwucyfrówka zaraz po triumfie w Superpucharze Polski brutalnie sprowadziła jastrzębian na ziemię. Oznacza ona tym samym drugą porażkę w lidze z rzędu, co mocno komplikuje sytuację zespołu znad czeskiej granicy w walce o zajęcie miejsca na szczycie tabeli, tym bardziej iż przypadły one w starciach z bezpośrednimi rywalami o fotel lidera. Sanoczanie także mają za sobą spory zawód. Wcześniej udowodnili, iż są w stanie sprawić niespodziankę, wygrywając na wyjeździe w Krakowie, a także podjąć u siebie równorzędną walkę z wicemistrzem Polski. Ostatnie spotkanie także ich zweryfikowało, ulegli bowiem pozbawionej meczowego rytmu Enerdze Toruń. Bezpośrednie starcie tych drużyn w I rundzie PHL zakończyło się zwycięstwem JKH 4:2, lecz rodziło się ono w bólach, a solidną cegiełkę dołożył do niego Marek Hovorka, który ostatnio jednak zdecydowanie zawiódł. Zdobywcy Superpucharu Polski będą jednak za wszelką cenę chcieli powrócić na zwycięską ścieżkę. Czas pokaże, czy presja na zwycięstwo nie zablokuje ich skuteczności, jak już to w tym sezonie miało miejsce kilkukrotnie. Na ten moment ważniejszą kwestią wydaje się być jednak reorganizacja gry defensywnej. Hokeiści STS-u także ostrzą sobie zęby na ten pojedynek, a daleka odległość dzieląca Jastrzębie-Zdrój i Sanok stanowi mały plusik po stronie ekipy z Podkarpacia.

LICZBA KOLEJKI: 9. Tyle meczów potrzebował Dienis Sierguszkin z KH Energi Toruń by trafić do bramki rywali. Rosjanin przełamał się w piątkowym starciu z Ciarko STS-em Sanok, gdzie trafił do sieci aż dwukrotnie. Obecnie ma na swoim koncie 9 punktów, co daje mu bardzo dobrą średnią punktu na mecz.