Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

17. kolejka w pigułce. Walka o Puchar Polski trwa

Przed nami 17. kolejka Polskiej Hokej Ligi. Jesteśmy coraz bliżej końca drugiej rundy, a po niej znać będziemy półfinalistów Pucharu Polski. Czekamy zatem zniecierpliwieni na niedzielne rozstrzygnięcia!

TO BĘDZIE HIT. Odkąd założyliśmy nasz portal, to nie pisaliśmy o hitowym meczu z udziałem Comarch Cracovii. Drużyna “Pasów” coraz lepiej odnajduje się w lidze po jej kiepskim rozpoczęciu. Dowodem na to może być ostatnie zwycięstwo z Re-Plast Unią Oświęcim. Nie był to hokej wielki, ale skuteczny. Krakowianie wzmocnieni Kanadyjczykiem Taylorem Dohertym mogą skutecznie postawić się drużynie z Jastrzębia. Podopieczni Róberta Kalábera przyjeżdżają pod Wawel w świetnej formie. Swoją siłę zademonstrowali w meczu z Tauron Podhalem Nowy Targ, wygrywając 7:1. Jednak wydaje się, że krakowski zespół jest na tą chwilę o wiele bardziej wymagającym rywalem niż zespół ze stolicy Podhala. Tym bardziej, że kluczowi zawodnicy dochodzą do pełni formy. Damian Kapica zdobył bramkę i zaliczył dwie asysty. Podsumowując, powinien to być dobry mecz, pełen emocji i wyrównanej walki. 

MECZ NA PRZEŁAMANIE. Niedzielny mecz KH Energi Toruń z Re-Plast Unią Oświęcim będzie szansą na przełamanie dla jednej z ekip. Torunianie w dość rozczarowującym stylu przegrali 1:4 w Tychach, a Unici mają na koncie dwie porażki z rzędu. Tak słabego meczu w wykonaniu oświęcimian, jak starcie z Cracovią dawno nie było. Zawiedli praktycznie wszyscy zawodnicy, a od kilku spotkań zdecydowanie pod formą jest Clarke Saunders. Po drugiej stronie barykady zawodzą Finowie i nie ma w tym nic tajnego, że szefostwo “Stalowych Pierników” będzie chciało odesłać co najmniej jednego z nich do domu. Jeśli chcą pozostać w Toruniu to muszą wziąć się do pracy. Dla obu drużyn mecz ten ważny będzie z jeszcze jednego powodu. Druga runda chyli się ku końcowi, a po niej poznamy półfinalistów Pucharu Polski. Zarówno torunianie, jak i oświęcimianie muszą teraz walczyć o każdy punkt jeśli chcą znaleźć się w czołowej czwórce. Emocji w niedzielny wieczór na Tor-Torze z pewnością nie zabraknie. 

MECZ ZA SZEŚĆ PUNKTÓW. Trener Marek Ziętara wraca na gdańską Olivię, tym razem jako szkoleniowiec Ciarko STS-u Sanok. Stoczniowiec jest po pierwszej, historycznej wygranej w piątek z Zagłębiem i z pewnością będą chcieli urwać punkty sanoczanom. Ci do Gdańska przyjechali już dzień wcześniej, gdyż wiedzą, jak ważny jest to dla nich mecz i nie mogą sobie pozwolić na stratę punktów nad morzem. Pierwszy mecz tych ekip zakończył się zwycięstwem STS-u 3:1, ale gdańszczanie długo stawiali opór ekipie z Podkarpacia. W niedzielę powinno być i o to łatwiej. Nie możemy od tego starcia spodziewać się fajerwerków i pięknej gry, ale raczej charakternej i zaciętej walki do ostatnich sekund. Z pewnością oba zespoły włożą sporo serca w ten mecz, a faworytem wciąż pozostaje Sanok.

SZYKUJE SIĘ RZEŹ? Zagłębie Sosnowiec przegrywa mecz za meczem. Wydawało się, że spotkanie z GKH Stoczniowcem Gdańsk, będzie tym “na przełamanie”. Nic bardziej mylnego. Po bardzo słabym (wręcz tragicznym) widowisku w gdańskiej Olivii, gorsi okazali się być podopieczni Grzegorza Klicha. Włodarze sosnowieckiego klubu próbowali wzmocnić zespół, ale wszystko wygląda na to, że ich nowe pomysły wydają się być nietrafione. Teraz stoją przed zadaniem z serii niewykonalnych. Na ich lodowisko zawita mistrz Polski, GKS Tychy. Tyszanie w ostatnim meczu wygrali 4:1 z KH Energą Toruń i kontrolowali przebieg spotkania. Wydaje się, że mecz pomiędzy tymi drużynami będzie jednostronny, a tyszanie bardzo łatwo powinni rozprawić się z drużyną Zagłębia, które powinno prosić o jak najmniejszy wymiar kary.

ZBLIŻYĆ SIĘ DO PUCHARU. Fatalna forma drużyny z Podhala. Po ostatnim blamażu z JKH GKS-em Jastrzębie, w drużynie prowadzonej przez Andrieja Gusowa pojawiło się więcej pytań niż odpowiedzi. Pierwsze pytanie brzmi, czy Przemysław Odrobny po odbytej walce z koronawirusem wrócił do pełni sił? Wydaje się, że “Wiedźmin” jest cieniem własnego siebie w porównaniu do ostatnich sezonów. Drugie  brzmi, czy białoruski szkoleniowiec na pewno panuje nad sytuacją? Podczas pracy w Tychach słynął przede wszystkim z gry obronnej, dyscypliny i zaangażowania. Wydaje się, że na chwilę obecną, Białorusin nie przekazał pełni swojej wiedzy drużynie, a nad jego głową zawisły czarne chmury. Cierpliwość kończy się też nowotarskim kibicom, którzy wyrazili swoją dezaprobatę wobec poczynań ich drużyny. Do Nowego Targu przyjedzie nakręcająca się z meczu na mecz katowicka “GieKSa”. W ostatniej kolejce nie dali złudzeń beniaminkowi z Sanoka. Piotr Sarnik po słabym początku poukładał drużynę tak, że gra konsekwentnie i skutecznie. W przeciwieństwie do jego jutrzejszego nemesis. Niedzielny mecz będzie bardzo ważny dla katowiczan w kontekście awansu do Pucharu Polski. Natomiast jeśli podopieczni Andrieja Gusowa znów zagrają “na pół gwizdka”, to bardzo skomplikują sobie pozycję w tabeli.

LICZBA KOLEJKI: 702. Tyle kilometrów musieli pokonać hokeiści Ciarko STS-u Sanok spod własnego lodowiska do gdańskiej hali Olivii. Jest to najdłuższa możliwa podróż w obecnym sezonie Polskiej Hokej Ligi. 

Ostatnie artykuły