Comarch Cracovia wygrywa. Tyszanie okradzeni z wyniku?

Comarch Cracovia wyrównała stan rywalizacji do czterech zwycięstw. W meczu numer cztery pokonała GKS Tychy 3:1. Jednak więcej niż o samym wyniku mówi się o nieuznanej bramce dla gości w 53. minucie. Sztab tyszan miał do sędziów spore pretensje.

W trzecim meczu tego półfinału GKS Tychy rzutem na taśmę pokonał Comarch Cracovię. Wobec tego trener gospodarzy pokusił się o wiele zmian w składzie. Zacznijmy od bramki. Funkcję bramkarza rezerwowego pełnił dziś Robert Kowalówka. Dlatego trzeba było szukać miejsca dla drugiego młodzieżowca. Tak więc Łukasz Kamiński zajął miejsce Ville Saukko. Nie zabrakło też zmian w innych formacjach. Richard Nejezchleb został desygnowany do składu w zamian za Taaviego Tialę. Nie było nam dane zobaczyć też Luke’a Ferrary, który został zastąpiony przez Tomáša Franka. W tyskim zespole zmiany były raczej kosmetyczne. Do składu po meczu zawieszenia wrócił Jean Dupuy, natomiast Jarosław Rzeszutko dzisiejszy mecz oglądał z trybun.

Nowe rozdanie

Jeśli komuś się wydawało, że czwarty mecz będzie wyglądał tak samo jak trzeci to był w błędzie. Krakowianie od początku grali wysokim forcheckingiem, jednak tym razem tyszanie częściej zagrażali bramkarzowi rywali. Byli na tyle groźni, że to oni dyktowali warunki na lodzie. To dało efekt w postaci bramki. W 7. minucie Jean Dupuy pociągnął z nadgarstka w samo okienko bramki Dienisa Pieriewozczikowa. Po tym golu trójkolorowi nieco się cofnęli, oddając tym samym więcej miejsca rywalom. Jednak doskonałe sytuacje Štěpána Csamangó czy Emila Oksanena zostały zmarnowane.

Wyrównana gra

Hokeiści „Pasów” w drugiej tercji od razu przystąpili do ataku. Świetną okazję miał Darcy Murphy, ale dziś Ondrej Raszka był niczym mur. Nie można jednak umniejszać jego vis-à-vis, który również był dziś ciężkim orzechem do zgryzienia dla tyskich napastników. Świetną okazję do podwyższenia wyniku miał Bartłomiej Pociecha, ale zamiast posłać krążek do pustej bramki, defensor GKS-u Tychy przestrzelił. Okres dobrej gry gospodarzy „zakończył się” w 33. minucie. Wtedy właśnie Martin Dudaš popełnił faul na Marku Biro, będącym bez krążka. Trener Rudolf Roháček miał spore pretensje do kapitana swojej drużyny. Pod koniec tercji sam na sam wyjechał Csamangó, ale przy finalizacji akcji… spudłował. Szczęście jednak uśmiechnęło się do krakowian. Wystarczyło im tylko 12 sekund kary Szymona Marca, aby wyrównać wynik meczu. Maksim Ignatowicz bez przyjęcia strzelił w krótki róg bramki Ondreja Raszki. Trzecia tercja zapowiadała się więc na bardzo emocjonujące widowisko. Podobnie jak wczoraj.

Ambitna walka

Tyszanie w trzeciej tercji walczyli o odrobienie straty. To im się udało w 52. minucie za sprawą Christiana Mroczkowskiego. Reprezentant Polski zmieścił krążek w samym okienku krakowskiej bramki, ale… sędzia postanowił, że bramki nie uznał. Dlaczego? Tego nie wie nikt. Ta sytuacja na pewno nie pozostanie bez echa. Na 3 minuty do końca Krzysztof Majkowski poprosił o czas, a minutę później ściągnął bramkarza. To poskutkowało bramką, ale dla gospodarzy, a ostatni cios wyprowadził Jiří Gula.

Comarch Cracovia – GKS Tychy 2:1 (0:1, 1:0, 0:0)
1:0 – Jean Dupuy – Patryk Wronka (06:15),
1:1 – Maksim Ignatowicz – Jeremy Welsh, Damian Kapica (39:07, 5/4),
2:1 – Štěpán Csamangó (48:10),
3:1 – Jiří Gula (59:51).

Comarch Cracovia: Pieriewozczikow – Dudaš, Ignatowicz; Sołowjow, Welsh, Kapica – Kostromitin, Kamiński; Nejezchleb, Němec, Franek – Gutwald, Doherty; Murphy, Goodwin, Oksanen – Gula, Šaur; Brynkus, Ježek, Csamangó
Trener: Rudolf Roháček

GKS Tychy: Raszka – Ciura, Biro; Gościński, Komorski, Jeziorski – Seed, Martin; A. Szczechura, Cichy, Mroczkowski – Pociecha, Kotlorz; Dupuy, P. Szczechura, Wronka – Novajovský, Mesikämmen; Marzec, Galant, Witecki
Trener: Krzysztof Majkowski

Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw): 2:2
Następny mecz: w piątek o 19:00 w Tychach.