Znajdziesz nas też tutaj:
fot. Sławomir Bomba

Wywiady

Baszyrow: Wierzyliśmy w siebie i swoje umiejętności

Zagłębie Sosnowiec sprawiło nie lada niespodziankę, wygrywając z GKS-em Katowice 3:2 i wyrównując stan serii. Jedną z bramek dla sosnowiczan zdobył Rusłan Baszyrow, który powiedział, że on i jego koledzy cały czas wierzyli w siebie.

Sosnowiczanie w środę zainaugurowali zmagania w fazie play-off Polskiej Hokej Ligi. Zagłębiacy w ćwierćfinale trafili na GKS Katowice. Podopieczni Grzegorza Klicha dzielnie stawiali czoła zwycięzcom sezonu zasadniczego PHL, ale ostatecznie przegrali pierwsze starcie aż 1:6, mimo, że sosnowiczanie mieli mnóstwo okazji do gry w przewadze i objęcia prowadzenia.

Kluczowym momentem tego spotkania była druga tercja, w której straciliśmy dwie bramki grając w liczebnej przewadze. To nas podłamało i potem przestaliśmy grać swój hokej – rozpoczął Rusłan Baszyrow, napastnik Zagłębia Sosnowiec.

Dość niespodziewanie, Zagłębie w czwartek wygrało w Katowicach 3:2 i wyrównało stan rywalizacji. Takiego scenariusza nie spodziewali się nawet najbardziej optymistycznie nastawieni kibice z Sosnowca.

Kluczem do czwartkowego zwycięstwa była nasza dyscyplina w grze oraz chęć zwycięstwa. Zagraliśmy z wielkim zaangażowaniem – odpowiedział krótko Rosjanin. 

Sosnowiczanie w drugiej tercji czwartkowego meczu prowadzili 2:0, ale w odstępie kilku minut GieKSa wyrównała stan meczu. Wydawało się, że gospodarze pójdą za ciosem i odbiją prowadzenie. Tak się jednak nie stało, a przyjezdni nie załamali się i zdobyli trzecią bramkę, która dała im zwycięstwo.

Graliśmy dobry mecz. Nie potrzebowaliśmy się wtedy dodatkowo motywować i wyciągać wniosków. Po prostu dalej wierzyliśmy w siebie i swoją pracę na lodzie. Staraliśmy się grać jeszcze bardziej odpowiedzialnie w obronie i to dało pożądany efekt – wyjaśnił jeden z najskuteczniejszych hokeistów klubu znad Brynicy.

Bohaterem meczu w drużynie Zagłębia został Andriej Fiłonienko, który obronił 43 z 45 strzałów na swoją bramkę, utrzymując sosnowiczan na prowadzeniu. Pomagali mu jednak także obrońcy, którzy zablokowali wiele uderzeń i ofiarnie rzucali się pod krążek.

Zwycięstwo jest efektem pracy całego zespołu. „Filon” (Andriej Fiłonienko – przyp. red.) zagrał jednak naprawdę bardzo dobry mecz i bardzo nam pomógł – kontynuował Baszyrow.

Oba starcia rywali zza miedzy były bardzo agresywne. Nie brakowało w nich ostrych starć, fizycznej gry pod bandami, a czwartkowy mecz zakończył się bijatyką, w którą włączyli się także kibice, rzucając na lód różne przedmiotu, m.in….pączki. Sosnowiczanie w pewnym momencie zeszli już do szatni, bowiem zegar pokazywał koniec meczu, ale sędziowie nakazali powrót na lód i dogranie siedmiu sekund. 

– To jest play-off, te mecze zawsze wyzwalają więcej emocji, stąd tyle agresywnej gry i bójki na lodzie. Nikt nie chce odpuścić i oddać metra lodu rywalowi. Jeśli chodzi o rzucanie rzeczy z trybun – nie powinno to tak wyglądać. Pączki były jednak pyszne! Spróbowałem jednego (śmiech). Trener wysłał nas do szatni, bo chciał ostudzić emocje. Po powrocie całe napięcie zelżało – skomentował zamieszanie zawodnik Zagłębia.

Przed sosnowiczanami teraz dwa domowe pojedynki, które odbędą się w niedzielę i poniedziałek. Dla hokeistów Zagłębia to dobra okazja, by przy wsparciu swojej publiczności objąć prowadzenie w serii.

Nastawiamy się na zwycięstwo w każdym meczu, wierzymy w siebie i swoje umiejętności. Musimy się dobrze zregenerować przed tymi meczami, żeby być gotowym fizycznie w 100 procentach. O zwycięstwie zadecyduje to, kto popełni mniej błędów. My nie możemy ich popełniać, a jednocześnie musimy wymuszać je na przeciwnikach. Mam nadzieję, że na Zimowy przyjdzie wielu kibiców i dzięki ich wsparciu pokażemy nasz najlepszy hokej i wygramy – zakończył Baszyrow.

Ostatnie artykuły