Znajdziesz nas też tutaj:

Reprezentacja

Bezproblemowe zwycięstwo Japonii z Ukrainą. Słuszne obawy przed jutrem?

Reprezentacja Japonii nie miała tyle problemów z Ukrainą, co przedwczoraj Polacy. Zwyciężyła ona aż 8:2, zdobywając przesądzającego gola raptem po dziewięciu minutach gry.

Dzisiejszy mecz reprezentacji Japonii z Ukrainą był szczególnie ciekawy z perspektywy polskiego kibica. W bezpośrednim pojedynku mierzyły się przecież ze sobą dwaj konkurenci biało-czerwonych do awansu. Lepszym scenariuszem dla naszych reprezentantów byłoby zwycięstwo naszych wschodnich sąsiadów, wszak Japończycy nie stracili jeszcze ani jednego punktu.

Przyjezdni z dalekiej Azji szybko zdołali wypracować sobie solidną zaliczkę. Już w 5. minucie wynik meczu otworzył Makuru Furuhashi. Zaledwie 33 sekundy później „Samurajowie” dołożyli kolejnego gola. Keigo Minoshima przymierzył na bramkę Pisarenki, a krążek odbił się jeszcze od Iwana Lytwynowa, skutecznie myląc bramkarza „Sbirnej”. Kiedy Furuhashi zdobył swą drugą bramkę, między ukraińskimi słupkami doszło do zmiany golkipera.

Dmytro Kubrycki nie zanotował na lodzie nawet dwóch minut gry, a już musiał opuścić taflę ze względu na uraz. Na lód powrócił zatem Pisarenko. Trzy trafienia ekipy z Kraju Kwitnącej Wiśni skutecznie ucięło emocje aż do przerwy.

Po powrocie na taflę, Japończycy nie zmarnowali swojej przewagi po karze przyznanej jeszcze w pierwszej odsłonie gry. Nie po raz pierwszy na tym czempionacie zaprezentowali świetne zgranie oraz ustawienie, a Kento Suzuki strzałem tuż przy słupku wykończył zespołową akcję.

Ukraińcy zdołali odpowiedzieć jednak golem, jaki był zasługą Witalija Lalki. Igor Mereżko wstrzelił krążek na bramkę Yuty Narisawy, a Lalka zmienił tor lotu. W podobnych okolicznościach padł drugi gol dla podopiecznych Wołodymyra Szachrajczuka. Wcześniej jednak na listę strzelców wpisał się Yushi Nakayashiki. Marzenia Ukraińców o wywalczeniu dziś punktowej zdobyczy skutecznie podciął Shigeki Hitosato, zdobywając gola na cztery sekundy przed zakończeniem drugiej tercji.

Japończycy nie mieli jednak dość goli na dziś. W 45. minucie strzałem z najbliższej odległości ich – już i tak okazałe – prowadzenie podwyższył Hitosato. Równo z końcową syreną wynik na 8:2 ustaliła największa gwiazda Japończyków – Yushiroh Hirano. To z pewnością nie jest dobry omen przed jutrzejszym starciem.

Japonia – Ukraina 8:2 (3:0, 3:2, 2:0)
1:0 – Makuru Furuhashi – Yuki Miura, Jiei Halliday (4:19),
2:0 – Keigo Minoshima (4:52),
3:0 – Makuru Furuhashi (9:08),
4:0 – Kento Suzuki – Makuru Furuhashi, Keigo Minoshima (20:24, 5/4),
4:1 – Witalij Lalka – Igor Mereżko (25:06),
5:1 – Yushi Nakayashiki (31:42),
5:2 – Oleksiej Worona – Witalij Andriejkiw, Iwan Lytwynow (34:40),
6:2 – Shigeki Hitosato – Yushiroh Hirano (39:56),
7:2 – Shigeki Hitosato – Yushiroh Hirano (44:09),
8:2 – Yushiroh Hirano (59:59).

Japonia: Narisawa – Minoshima, Ishida; K. Otsu, Nakayashiki, Nakajima, Osawa – Y. Otsu, Denis; Hitosato, Nakajima, Hirano – Kimura, Halliday; Miura, Furuhashi, K. Suzuki – Toko, Kon; M. Suzuki, Sato
Trener: Richard Carriere.

Ukraina: Pisarenko (od 9:09 do 11:03 Kubrycki) – Tołstuszko, Mereżko; Michnow, Mazur, Peresunko – Matusewicz, Pangełow-Jułdaszew; Fadiejew, Koreńczuk, Lalka – Andriejkiw, Litwinow; Nimenko, Błagoj, Czikancew – Grebenik; Borodaj, Worona, Morozow oraz Simczuk.
Trener: Wołodymyr Szachrajczuk.

Ostatnie artykuły