Bitwa dwóch GKS-ów, czyli JKH GKS Jastrzębie – GKS Katowice

Dzisiaj będziemy świadkami pierwszego starcia w półfinale, w którym zmierzą się dwa GKS-y. JKH GKS Jastrzębie podejmie GKS Katowice. Zdania kibiców i ekspertów są podzielone, co zwiastuje wiele emocji w tej parze.

Potrójna korona?

JKH GKS Jastrzębie na ostatniej prostej sezonu zasadniczego stracił pozycję lidera PHL i przystępując do fazy play-off z drugiego miejsca mierzyło się z Tauron Podhalem Nowy Targ. Wydawało się, że czeka ich trudna przeprawa, ale skończyło się na szybkim 4:0 dla podopiecznych Róberta Kálabera. Wszyscy spodziewali się jednak, że pierwsze skrzypce grać będą Marek Hovorka i Zackary Phillips. Tymczasem na pierwszy plan przebił się Roman Rác. Słowak w czterech starciach zapisał przy swoim nazwisku pięć „oczek” za trzy bramki, z których wszystkie były zwycięskimi, oraz dwie asysty. Świetnie spisywał się także Patrik Nechvátal. Czech, który przyszedł do Jastrzębia przed tym sezonem jest prawdziwą ostoją jastrzębian. Owszem zdarzyły mu się gorsze mecze, ale w przekroju całych rozgrywek był pewnym punktem ekipy znad czeskiej granicy.

W gablocie klubu z Leśnej wciąż brakuje tytułu mistrza Polski. Wydaje się, że ten sezon jest idealnym momentem, by po niego sięgnąć. JKH sięgnęło już po Puchar i Superpuchar Polski, a teraz jest w półfinale i od złotego krążka dzieli go 8 wygranych meczów. Łatwo nie będzie, ale podopieczni charyzmatycznego słowackiego szkoleniowca z pewnością są w stanie tego dokonać.

Awans z walkowerem w tle

Katowiczanie w ćwierćfinale wygrali 4:2 z Re-Plast Unią Oświęcim i zameldowali się w półfinale. Awans nie przyszedł jednak łatwo, bo po pierwszym meczu, w którym biało-niebiescy wygrali w Satelicie 8:0 niektórzy wieszczyli szybkie zakończenie tej serii. Nic bardziej mylnego. Katowiczanie już w kolejnym meczu udowodnili swoją siłę i pewnie zwyciężyli 5:0. To właśnie to starcie było języczkiem u wagi całej rywalizacji. Szefostwo oświęcimian dopatrzyło się złamania regulaminu przez katowiczan, którzy nie spełnili wymogu występu dwóch młodzieżowców. Wydawało się, że walkower w tej sytuacji jest nieunikniony. Szefostwo Polskiej Hokej Ligi po przeanalizowaniu sytuacji nie zweryfikowało wyniku meczu i wszystko rozstrzygnęło się na lodzie. Tam górą byli hokeiści „GieKSy”. Duży udział w tym miał tercet Fraszko – Pasiut – Stiepanow. Nie bez znaczenia była także postawa Juraja Šimbocha, który w kluczowych momentach potrafił „przytrzymać” wynik.

Do atutów katowiczan dołączyć należy zwarte szyki obronne, gdyż „GieKSa” w całym sezonie zasadniczym straciła najmniej bramek. Jako wyjątek należy potraktować blamaż 1:10 z Comarch Cracovią. Drużyna z alei Korfantego nie ma jednak głębi składu, a ich trzecia i czwarta piątka nie wyglądają tak okazale na papierze. Mimo to udowodniły, że potrafią dać dobrą zmianę i nieco „szarpnąć”.

Który GKS górą?

Starcia w obecnych rozgrywkach padały łupem JKH, które dwukrotnie zwyciężyło w Katowicach i raz u siebie. Katowiczanie natomiast potrafili wygrać na Jastorze 2:1. Trzeba jednak przyznać, że „GieKSa” pod wodzą Andrieja Parfionowa gra inny hokej, a sporo do zespołu wniósł transfer Andrieja Stiepanowa.

Trudno w tej parze wskazać faworyta, wydaje się, że o awansie do finału może zadecydować siódme starcie. Głosy ekspertów także są podzielone. Naszym zdaniem minimalnie lepszym zespołem zdają się jastrzębianie i to oni powalczą o złoto. Nie zdziwi nas jednak, gdy będzie zupełnie odwrotnie.

Bezpośrednie starcia
6. kolejka. JKH GKS Jastrzębie – GKS Katowice 3:1 (1:0, 1:1, 1:0)
15. kolejka. GKS Katowice – JKH GKS Jastrzębie 2:5 (2:2, 0:2, 0:1)
24. kolejka. JKH GKS Jastrzębie – GKS Katowice 1:2 (0:0, 0:0, 1:2)
33. kolejka. GKS Katowice – JKH GKS Jastrzębie 2:4 (0:1, 0:2, 2:1)