Znajdziesz nas też tutaj:

Wywiady

Bryk: Pragnęliśmy zwycięstwa nieco bardziej niż nasz rywal

Mateusz Bryk to jeden z bohaterów siódmego meczu JKH GKS-u Jastrzębie z KH Energą Toruń. Jego bramka dała gospodarzom wyrównanie, a niedługo później kolejne trafienie dołożył Vitālijs Pavlovs. Reprezentacyjny obrońca był pewny, że jego ekipa zostawiła na lodzie więcej serca i już wyczekuje nadchodzącej rywalizacji z Re-Plast Unią Oświęcim.

Jastrzębianie byli wczoraj zmuszeni, by trzykrotnie odrabiać bramkową stratę do rywala. Każdorazowo wychodzili jednak z opresji, by zadać decydujący cios na niespełna osiem minut przed końcową syreną. Śmiało można napisać, iż na Jastorze rozegrał się prawdziwy thriller w hokejowym wydaniu.

Myślę, że był to jeden z najlepszych meczów w tej serii, z tego powodu, że graliśmy równo, choć po drodze przytrafiały się przysłowiowe „babole”. Ciężko jest jednak uniknąć takich sytuacji, zwłaszcza grając przeciwko takiej drużynie jak Toruń; która gra z kontry i czeka na nasze błędy. Poza tymi kilkoma sytuacjami było to dobre spotkanie w naszym wykonaniu, tym bardziej, że musieliśmy odrabiać niekorzystny wynik, co też nam się udało – podsumował uradowany Mateusz Bryk.

Rywalizacja mistrzów Polski ze „Stalowymi Piernikami” była niezwykle wyrównana; znacznie bardziej, niż można by było przypuszczać przed rozpoczęciem ćwierćfinałów. Co zadecydowało zatem, iż to ekipa znad czeskiej granicy przeszła do dalszej fazy rozgrywek?

Wydaje mi się, że pragnęliśmy zwycięstwa nieco bardziej niż nasz rywal. To są play-offy i często bywa tak, że nie wygrywa drużyna lepsza, a ta, która bardziej chce. Nie odbieram im chęci, lecz wydaje mi się, że w dwudziestu zostawiliśmy nieco więcej serca na lodzie, dlatego też sprzyjały nam los i hokejowe szczęście – pokusił się o odważną teorię defensor mistrzów Polski.

Takie rozstrzygnięcia sprawiły, iż nadchodzącym rywalem jastrzębian będą hokeiści Re-Plast Unii Oświęcim. Biało-niebiescy mieli sporo czasu, by przygotować się do zmagań w strefie medalowej. Odprawili bowiem z kwitkiem Ciarko STS Sanok, do czego potrzebowali pięciu spotkań.

– Szczerze mówiąc, nie mogę powiedzieć, że będzie to wielka niewiadoma, gdyż jestem pewny, że czekają nas fajne mecze. Liczę, że zagramy bardziej otwarty hokej po obydwu stronach i nie będziemy już musieli walić głową w mur. Mam nadzieję, że zaprezentujemy też nasz hokej i nie będziemy grali pod dyktando przeciwników. Dobrze, że Unia na nas czeka. My jesteśmy w rytmie meczowym, więc cieszymy się, że czeka nas kilka dni regeneracji i wracamy do gry – ocenił popularny „Bryku”.

O ile w minionym sezonie JKH GKS Jastrzębie przeszedł przez rozgrywki jak burza, sięgając po potrójną koronę, tak w bieżących zmaganiach podopieczni Róberta Kalábera musieli pokonać wiele wybojów. Każde potknięcie jastrzębian było dodatkowo piętnowane, ze względu na odmieniany we wszystkich przypadkach tytuł mistrzów stosowany jako synonim nazwy klubu.

To reguła znana od zawsze, za którą mogę sam poręczyć, gdyż mam już kilka mistrzostw na swym koncie. Łatwiej jest zdobyć mistrzostwo niż je obronić. Motywacja rywali jest wówczas zwiększona, co pokazał przypadek Torunia, ale też cały sezon zasadniczy. Była to ciężka kampania, okupiona kontuzjami i chorobami. Wydaje mi się, że jedna z najcięższych, jakie rozegrałem, pomijając tę, w której doznałem kontuzji barku. Drużynowo pojawiło się wiele poważnych urazów, które rozbijały zestawienie oraz taktykę trenera. Zobaczymy, co będzie. Unia to bardzo mocna drużyna z silnymi zawodnikami – dodał na zakończenie 32-letni obrońca.

Ostatnie artykuły