Znajdziesz nas też tutaj:

CHL

CHL: Wysokie wyniki, łatwe zwycięstwa faworytów

Czwarty dzień Hokejowej Ligi Mistrzów tym razem nie obfitował w sensacje. Faworyci wykorzystali swoje atuty i pewnie pokonali rywali. Komplikuje się natomiast sytuacja drużyny polskiego hokeisty.

O wyniku w tym szwedzko-niemieckim pojedynku przesądziła pierwsza tercja. Bowiem Szwedzi strzelili w niej trzy bramki. Konto bramkowe swojej ekipy otworzył Richard Gynge i trzeba powiedzieć, że był to jego wieczór. Napastnik szwedzkiego giganta zdobył w sumie trzy gole. Oprócz niego bramki zdobyli jeszcze Glenn Gustafsson i Erik Josefsson. Tym samym zespół Växjö Lakers umocnił się na pierwszym miejscu w grupie. Natomiast Bremerhaven jest po tym meczu na drugiej lokacie.

Växjö Lakers – Fischtown Pinguins Bremerhaven 5:0 (3:0, 1:0, 1:0)
1:0 – Richard Gynge – Glenn Gustafsson, Robert Rosén (01:07, 5/4),
2:0 – Glenn Gustafsson – Olle Lycksell, Mikka Koivisto (05:49),
3:0 – Erik Josefsson – Hardy Häman Aktell, Hugo Gustafsson (14:55),
4:0 – Richard Gynge – Olle Lycksell, Juuso Vainio (28:14),
5:0 – Richard Gynge – Ludvig Claesson, Hardy Häman Aktell (52:41).

W stolicy Niemiec zmierzyły się dwie bardzo mocne drużyny. Wynik po zaledwie trzech minutach został otwarty przez Matthewa White’a. Prowadzenie zostało utrzymane do końca pierwszej odsłony, zaś w na początku drugiej ponownie White wpisał się na listę strzelców. Wtedy do ataku przystąpili szwedzcy zawodnicy. Rickard Hugg i Sefan Loibl dali swojej drużynie wyrównanie. Ich radość nie trwała jednak długo, gdyż Giovanni Fiore zdołał umieścić krążek w siatce. Kluczowa dla losów spotkania okazała się być trzecia odsłona. W niej dominowała drużyna gości. Ich dominacja została okraszona trzema golami. Jonathan Jonsson wyrównał, a Albin Sundsvik wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie po raz pierwszy w tym pojedynku. Trener gospodarzy zdecydował się ściągnąć bramkarza do boksu, ale to doprowadziło do straty kolejnej, piątej już bramki.

Eisbären Berlin – Skellefteå AIK 3:5 (1:0, 2:2, 0:3)
1:0 – Matthew White – Morgan Ellis, Sebastian Streu (02:42),
2:0 – Matthew White (21:28),
2:1 – Rickard Hugg (22:21),
2:2 – Stefan Loibl – Adam Mascherin, Elias Salomonsson (24:09),
3:2 – Giovanni Fiore – Zach Boychuk, Kai Wissmann (24:51),
3:3 – Jonathan Jonsson – Adam Wilsby, Oskar Nilsson (45:10),
3:4 – Albin Sundsvik – Jonathan Pudas, Gustaf Lindvall (55:19),
3:5 – Rickard Hugg – Adam Mascherin, Oskar Nilsson (59:31, do pustej bramki).

Zespół z Fryburga odniósł wczoraj drugie już zwycięstwo w Champions Hockey League. Tym razem już w pierwszej tercji gospodarze wypracowali sobie trzybramkową zaliczkę. Słowacy próbowali wrócić do meczu w drugiej odsłonie jednak dwa gole w wykonaniu Michala Sersena i Tomáša Zigo to za mało by myśleć o zwycięstwie. Ostatnie słowo należało do Ryana Gundersona. Slovan Bratysława jest w fatalnej sytuacji. Po dwóch meczach mają 0 punktów, a ich szanse na wyjście z grupy drastycznie zmalały.

Fribourg-Gottéron – Slovan Bratysława 5:2 (3:0, 1:2, 1:0)

Mecz zapowiadał się na bardzo wyrównany i taki też był. W 8. minucie Zdeněk Doležal otworzył wynik spotkania, ale Mitch Hults wyrównał na 51 sekund przed pierwszą przerwą. Prażanie wyszli ponownie na prowadzenie w 33. minucie za sprawą Ladislava Zikmunda, ale Finowi nie dali za wygraną. W trzeciej odsłonie Tyler Steenbergen wyrównał wynik meczu. Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, więc o wyniku musiały przesądzić rzuty karne. Po pięciu seriach, sposób na pokonanie bramkarza rywali znalazł tylko Filip Chlapík.

TPS Turku – Sparta Praga 2:3k. (1:1, 0:1, 1:0, karne 0:1)
0:1 – Zdeněk Doležal – Roman Horák, Michal Řepík (07:27, 5/4),
1:1 – Mitch Hults – Eemil Viro, Ville Lajunen (19:09, 5/4),
1:2 – Ladislav Zikmund – David Vitouch, Zdeněk Doležal (32:36),
2:2 – Tyler Steenbergen – Ville Lajunen, Aarne Intonen (45:42),
2:3 – Filip Chlapík (decydujący rzut karny).

Koledzy Arona Chmielewskiego nie mogą zaliczyć początku Hokejowej Ligi Mistrzów do udanych. Po dwóch meczach na ich koncie widnieją dwie porażki. Wczoraj ulegli Leksands IF. Początek jednak mieli wymarzony. Po zaledwie 17 sekundach Andrej Nestrašil zdobył pierwszą bramkę w tym starciu. Wyrównał w drugiej odsłonie Matt Caito, a chwilę później jego drużyna objęła prowadzenie. “Stalownicy” walczyli i to przyniosło efekt. Daniel Kurovský wyrównał na siedem minut do końca meczu. Ostatnie słowo jednak należało do zespołu ze Szwecji. Oskar Lang dał trzy punkty swojej ekipie.

Leksands IF – HC Oceláři Trzyniec 3:2 (0:1, 2:0, 1:1)
0:1 – Andrej Nestrašil – David Musil, Petr Vrána (00:17)
1:1 – Matt Caito – Max Veronneau, Carter Ashton (22:35,5/4),
2:1 – Carl Själin – Matt Caito, Carter Ashton (25:20),
2:2 – Daniel Kurovský – Erik Hrňa, Tomáš Kundrátek (52:42),
3:2 – Oskar Lang – Mikael Ruohomaa, Jonas Ahnelöv (55:47).

Emocje w tym meczu zaczęły się od drugiej tercji. Wszystko przez niesubordynację kilku szwajcarskich graczy. Finowie wykorzystali najpierw podwójną przewagę, a chwilę później wykorzystali fakt posiadania jednego zawodnika na lodzie więcej. Kolejne bramki również nie były dziełem przypadku. Samuel Salonen zdobył dwa gole w cztery minuty. Szwajcarzy chcieli odrobić straty. W 53. minucie Daniel Carr zdobył bramkę, a następnie asystował przy trafieniu Troya Josephsa. Następnie szkoleniowiec HC Lugano zdecydował się ściągnąć bramkarza, ale to przyniosło skutek odwrotny do oczekiwanego i jego podopieczni stracili bramkę. Niemal pół minuty później Sami Moilanen znów dał swojej drużynie czterobramkowe prowadzenie. Jednak na trzy sekundy do końca Evan Tschumi zmniejszył dystans do rywala na trzy bramki.

HC Lugano – Tappara Tempere 3:6 (0:0, 0:4, 3:2)
0:1 – Brady Austin – Tyler Morley, Patrik Virta (26:30, 5/3)
0:2 – Kyle Platzer – Kristian Kuusela, Tyler Morley (26:59, 5/4)
0:3 – Samuel Salonen – Jukka Peltola (30:10),
0:4 – Samuel Salonen – Santtu Kinnunen, Anton Levtchi (33:03, 5/4)
1:4 – Daniel Carr – Calvin Thurkauf (52:54, 5/4).
2:4 – Troy Josephs – Daniel Carr, Santeri Alatalo (53:34),
2:5 – Otto Rauhala – Jukka Peltola (58:59, do pustej bramki)
2:6 – Sami Moilanen – Samuel Salonen (59:27),
3:6 – Evan Tschumi – Loïc Vedova, Matteo Nodari (59:57).

Ostatnie artykuły