Znajdziesz nas też tutaj:

Wywiady

Chmielewski: Najważnieszy puchar jest przed nami

Zespół HC Oceláři Trzyniec znakomicie rozpoczął zmagania w play-offach czeskiej Ekstraligi. Po trzech zwycięstwach nad HC Witkowice Ridera jest o krok od gry w półfinale. Być może już dziś przypieczętuje awans do najlepszej „czwórki”. O ćwierćfinałowej batalii z klubem z Ostrawy rozmawiamy z Aronem Chmielewskim, napastnikiem trzynieckich „Stalowników”.

Z klepy: Wprawdzie „Stalownikom” nie udało się wywalczyć Pucharu Prezydenckiego, jaki otrzymuje najlepsza drużyna sezonu zasadniczego czeskiej ekstraligi, jednak bardzo dobrze rozpoczęliście walkę o najważniejsze trofeum – Puchar Masaryka dla mistrzowskiej drużyny…

Aron Chmielewski, napastnik HC Oceláři Trzyniec: Rzeczywiście, Puchar Prezydencki uciekł nam pod koniec rundy zasadniczej, gdy pogubiliśmy trochę punktów i w efekcie na finiszu wyprzedził nas zespół Mountfield Hradec Králové. W ostatnich tygodniach sezonu graliśmy jednak w nieco osłabionym składzie, część graczy pojechała ze swoimi reprezentacjami na igrzyska olimpijskie; ponadto przyplątało się kilka kontuzji. Mamy jednak świadomość, że na razie nic ważnego nam nie uciekło, bo najważniejszy puchar jest dopiero przed nami.

Drugie miejsce na finiszu sezonu zasadniczego sprawiło jednak, że spokojnie mogliście czekać na rywala w ćwierćfinale, który musiał rywalizować w 1/8 finału. Taka przerwa pomaga?

Przerwa przede wszystkim powoduje, że po prostu człowiek czeka i… nie może się doczekać. Na szczęście pauza nie była zbyt długa, bo trwała raptem 10 dni. Trudno mi powiedzieć, co jest lepsze, czy granie dodatkowych spotkań i pozostawanie w tempie meczowym czy też spokojne treningi i oczekiwanie. Na razie wyniki naszej rywalizacji dowodzą, że do spotkań przystąpiliśmy świetnie przygotowani i głodni gry. Przed ćwierćfinałami nie mieliśmy wymarzonego rywala. Aby zdobyć tytuł mistrzowski trzeba wygrać ze wszystkimi. Czekaliśmy więc spokojnie, ciężko pracując na treningach. Choć z pewnością dla kibiców mecze derbowe w play-offach są wydarzeniem.

I co więcej, kibice w końcu mogli wrócili na trybuny i je zapełnić. W takich warunkach gra się zupełnie inaczej…

Gramy dla kibiców i robimy to, by dostarczyć im trochę radości. Przy pustych albo tylko częściowo wypełnionych trybunach gra się inaczej, brakuje dopingu fanów, czyli naszego szóstego zawodnika na lodzie. Bardzo chciałbym powiedzieć, że wracamy do normalności, jednak w tych czasach trudno mówić o normalności. Cieszę się jednak, że chociaż w meczach hokejowych jest dobra atmosfera na trybunach.

Derby mają klimat nie tylko na trybunach, ale również na lodzie. W drugim meczu serii mocno iskrzyło między tobą z obrońcą rywali, Rusłanem Pedanem.

To są play-offy. U niektórych zawodników może pojawiać się jakaś frustracja, a ja zawsze staram się grać twardo i mam otwarte oczy dookoła głowy. Nie boję się twardej rywalizacji, a dodatkowe emocje jeszcze bardziej pozwalają wejść mi w mecz.

Czy rywal was czymś zaskoczył?

Na papierze oczywiście mamy silniejszą drużynę, jednak HC Witkowice też ma wiele indywidualności w drużynie. Ponadto dobrze się na nas przygotowali. W play-offach panują jednak zupełnie inne zasady niż w sezonie zasadniczym, tu wszystko może się wydarzyć, podkreślę raz jeszcze, że to nie tylko play-offy, ale również derby, więc pojawiają się dodatkowe emocje, buzuje adrenalina, inie zawsze musi wygrać ta teoretycznie lepsza drużyna. Mentalnie i fizycznie byliśmy doskonale przygotowani do tej rywalizacji, teraz najważniejsze jest, aby przekładać to na grę.

Rywale grają czysto, nie chcą łapać kar i narażać się na grę w osłabieniach wiedząc, w grze w przewadze jesteście nie do zatrzymania. To ten element gry, który może zadecydować o losach tej rywalizacji?

Gry w przewadze mogą się okazać kluczowym elementem nie tylko w naszej rywalizacji z HC Witkowice Ridera, ale w ogóle w całych play-offach. Gra pięciu na pięciu to w tej fazie rozgrywek bardzo taktyczna gra, takie hokejowe szachy, gdy z tyłu gramy na maksimum możliwości i czyhamy na błąd przeciwników. Natomiast gra z przewagą zawodnika będzie decydować o wynikach spotkań.

Rozmawiał: Marcin Mońka.

Aron-Chmielewski-fot-Marcin-Mo-ka

Ostatnie artykuły