Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Cracovia wygrała po dogrywce. Złoty gol Shirleya [WIDEO]

GKS Tychy przegrał przed własną publicznością 1:2 z Comarch Cracovią. Mecz był emocjonujący do ostatnich minut, jednak to krakowianie zdobyli dwa punkty. Złotego gola w dogrywce zdobył Collin Shirley.

W Tychach brakowało dziś kilku zawodników podstawowego składu. Nie grali bowiem: Kamil Wróbel, Artiom Smirnow, Krakowianie zaczęli od mocnego uderzenia. Po zaledwie 12 sekundach “Pasy” objęły prowadzenie. Damian Kapica wygrał wznowienie, a krążek trafił do obrońców. Jiří Gula wypatrzył wychodzącego na pozycję Erika Němeca, a ten zaskoczył swoim strzałem w długi róg Kamila Lewartowskiego.

Podopieczni Rudolfa Roháčka byli stroną dominującą w tej tercji, ale brakowało konkretów. W 6. minucie doszło do groźnej sytuacji. Artiom Woroszyło zaatakował kolanem Olafa Bizackiego, za co otrzymał karę meczu. Tyski defensor opuścił lód z pomocą kolegów i sztabu medycznego. Przez pięć minut przewagi, trójkolorowi nie potrafili wypracować sobie groźnej akcji strzeleckiej. Groźnie było w 8. minucie, kiedy po strzale Bartłomieja Pociechy, z bliska dobijał Dienis Sierguszkin, ale jego rodak w bramce Cracovii w świetnym stylu obronił jego uderzenie.

W drugiej odsłonie gospodarze wyraźnie ruszyli do ataku. Częściej przebywali w tercji rywala, a tempo rozgrywania ich akcji wzrosło. Świetne okazje na wyrównanie mieli Christian Mroczkowski czy Bartłomiej Jeziorski, ale z jeszcze lepszej strony pokazał się dziś Dienis Pieriewozczikow, który był dziś niczym mur.

Mur ten skruszył dopiero Radosław Galant w 34. minucie gry. Tyski napastnik wygrał wznowienie i sam pognał na bramkę Cracovii. Będąc już blisko bramkarza, oddał strzał z bekhendu nie dając szans golkiperowi rywala. Prowadzenie swojej drużynie mógł dać Dienis Sierguszkin, ale w sytuacji sam na sam, przewrócił się i zamiast krążka, to on wpadł do bramki.

Trzecia tercja była bardzo wyrównana. Obie drużyny tworzyły sobie ciekawe i groźne akcje podbramkowe. Dzisiejszy mecz był niezłym występem bramkarzy, którzy byli ostojami swoich zespołów. W 43. minucie Damian Kapica znalazł się w sytuacji jeden na jeden z Kamilem Lewartowskim, ale “Lewar” nie dał się zaskoczyć i obronił ten najazd.

W 57. minucie, Dienis Sierguszkin mógł dać swojej drużynie zwycięstwo. Rosjanin znalazł się sam przed bramką gości, ale w fenomenalny sposób jego strzał złapał golkiper “Pasów”. Na ponad minutę przed końcem Jakub Müller otrzymał karę dwóch minut. Krzysztof Majkowski chcąc powalczyć o pełną pulę poprosił sędziów o czas. Wtedy zaczęło się bombardowanie bramki Comarch Cracovii. Dobrą sytuację miał Michael Cichy, ale jego strzał był minimalnie niecelny.

Tyszanie nie zdołali wyjść na prowadzenie przed końcem trzeciej tercji, więc o wyniku musiała przesądzić dogrywka. Trójkolorowi zaczęli ją w czterech na trzech. Nie wykorzystali oni jednak tego okresu. W 63. minucie Collin Shirley znalazł się sam na sam z tyskim bramkarzem i umieścił krążek pomiędzy jego parkanami.

GKS Tychy – Comarch Cracovia 1:2d. (0:1, 1:0, 0:0, 0:1)
0:1 – Erik Němec – Jiří Gula, Jakub Šaur (00:12),
1:1 – Radosław Galant (33:39),
1:2 – Collin Shirley – Martin Dudáš (62:04).

GKS: Lewartowski – Seed, Bizacki; Szczechura, Cichy, Mroczkowski – Michałowski, Kotlorz; Sierguszkin, Fieofanow, Witecki – Pociecha, Biro; Gościński, Galant, Jeziorski – Krzyżek, Kasperek, Marzec, Ubowski, Gruźla.
Trener: Krzysztof Majkowski.

Cracovia: Pieriewozczikow – Gula, Šaur; Němec, Bodrow, Kapica – Dudáš, Müller; Shirley, Kamiński, Brynkus – Gosztyła, Kunninen; Miszczenko, Jacenko, Woroszyło – Jaracz, Augustyniak, Dziurdzia.
Trener: Rudolf Roháček.

Ostatnie artykuły