Znajdziesz nas też tutaj:
źródło: Paint

Felietony

Cyrk na kółkach odjechał w siną dal. Koniec działalności Opole HK

Upadki klubów z reguły nie należą do najprzyjemniejszych. Ciężko jest jednak uronić łezkę nad mogiłą Opole HK – jednego z najbardziej absurdalnych projektów w historii MHL, który tylko odsłania wszelkie bolączki nękające polski hokej.

Na samym wstępie, chciałbym gorąco podziękować panu Josephowi Kolodziejowi, iż przed zamieszczeniem oficjalnego komunikatu zasięgnął on opinii osoby, która miała zapewne jakąkolwiek styczność z językiem polskim, zamiast przemielić go przez Google Translate.

– Szanowni Państwo. Z wielką przykrością informuję, że zmuszony zostałem do podjęcia decyzji o zakończeniu działalności mojego programu, a co za tym idzie drużyny Opole HK – już na wstępie na moją – jeszcze nie do końca zregenerowaną po sylwestrowej nocy – wątrobę spadają hiobowe wieści.

Następnie pan Kolodziej, który mienił się jako zbawca polskiego hokeja, który jeszcze przed kilkoma miesiącami obiecywał, iż za osiem lat zawiezie nas na Zimowe Igrzyska Olimpijskie, zdradza pięć powodów fiaska jego dobroczynnej misji. Przyjrzę się każdemu z nich.

1. Zawodnicy Opole HK zdecydowali się opuścić Polskę, ponieważ PZHL do tej pory nie przedstawiło żadnego planu rozwoju hokeistów, a zawodnicy mają lepsze możliwości i perspektywy w innych krajach. Taka sytuacja związana była z faktem, że w Opolu pozostałoby zbyt mało hokeistów do rozgrywek w lidze.

Już na samym początku jestem zmuszony złapać się za brzuch, podrygujący w konwulsyjnych napadach śmiechu. Otóż pan Joseph Kolodziej, który pobiera od swych (nieco naiwnych) graczy zapłatę za sam fakt, iż mogą reprezentować oni barwy tak prestiżowego klubu liczy, iż to Polski Związek Hokeja na Lodzie w całości przejmie ciężar wyszkolenia młodych adeptów zza oceanu. Na oficjalnej stronie klubu możemy przeczytać o olbrzymim doświadczeniu sztabu trenerskiego w pracy z juniorami. Dlaczego zatem to PZHL miałby odpowiadać za prywatny folwark pana Kolodzieja?

Druga część tego punktu jest nie mniej zabawna. Młodzi hokeiści, wywodzący się na ogół z najpotężniejszych hokejowych krajów, w poszukiwaniu okazji do rozwoju wyjeżdżają do państwa, które – zachowując proporcje dzielące pod hokejowym względem Kanadę i Stany Zjednoczone – jest tak naprawdę marginesem. Ciekawi mnie, co skusiło tych chłopaków, by podjąć tak nielogiczną decyzję.

2. Połowa pozostałych meczów Opole HK w ramach EUHL została odwołana lub przełożona z powodu pandemii COVID i braku możliwości rywalizacji drużyn ze Słowacji.

Z tym punktem mogę się zgodzić bez dodatkowych dywagacji.

3. Podwyżka opłaty za wynajem lodowiska w czasie treningu, która miała wejść w życie w tym tygodniu, jest nieopłacalna.

I tu właśnie, szanowny panie Kolodzieju, znajdujemy odpowiedź, dlaczego polski hokej jest w tym miejscu, w którym jest. W prowadzeniu własnej drużyny nie chodzi o to, co jest opłacalne, a co nie jest. Tak na dobrą sprawę, jest to studnia bez dna, a możliwości wszystkich drużyn są dyktowane na ogół głębokością portfela. By zebrać obfity plon, czy też choćby podłożyć pod niego solidne fundamenty, należy słono zapłacić.

Wszystko to przyniesie jednak – z lepszym czy też gorszym skutkiem – efekty w przyszłości. Osoba, która chce czerpać wzorce od najlepszych, powinna sobie zdawać sprawę, iż za ich świetnością stoją jeszcze większe nakłady finansowe. Cóż, zderzenie z finansową ścianą bywa brutalne. Pompowana buńczucznie bańka wreszcie jednak pękła, i to z całkiem głośnym hukiem.

4. Pomimo poświęcenia dużej ilości czasu i pieniędzy na marketing drużyny Opole HK nie było wystarczającego wsparcia ze strony kibiców, aby zrekompensować wydatki, przez co drużyna hokejowa nie okazała się finansowo opłacalna w Opolu.

Najprościej byłoby mi napisać – bez komentarza. Ten punkt jest jednak jawnym strzałem w stopę, a pan Kolodziej przyznaje się do swojej głębokiej niekompetencji. Po pierwsze, planując lokalizację swojej drużyny, wypadałoby rozeznać się w upodobaniach lokalnych kibiców. Z całym szacunkiem do opolskich kibiców, to nie jest to jednak miasto, które żyje hokejem. Ten fakt ciężko byłoby zmienić, zwłaszcza za pomocą drużyny, która nie rywalizuje na najwyższym szczeblu rozgrywkowym.

Wszystko to uwzględnia profesjonalnie przeprowadzoną kampanię. Będąc szczerym, nie miałem nigdy okazji być na meczu Opole HK. Być może podchodzę do tego zbyt sceptycznie, nastawiony negatywnie powyższą obłudą. Być może na meczach świętej pamięci Opole HK panowała fantastyczna, rodzinna atmosfera znana z tafli NHL.

Akurat. Anonse meczów pisane łamaną polszczyzną, wyglądającą niczym skopiowana z niskiej jakości translatora. Co prawda inicjatywy, z jakimi pan Kolodziej chciał wyjść w stronę kibiców były godne pochwały, lecz ta amatorska oprawka medialna niweczyła cały jego trud. Pominę już kolejny lament o finanse.

5. Jednak najważniejszym powodem, dla którego podjąłem taka decyzje jest to, że prowadzenie tej drużyny przez ostatnie dwa lata okazało się wielkim obciążeniem dla mojego zdrowia, a także musiałem poświęcić czas ze swoją rodziną. Nie mogę i nie będę dłużej poświęcać zdrowia i rodziny – w mojej ocenie cena jest zbyt wysoka.

Biedny pan Kolodziej. Życzymy zdrówka całym redakcyjnym gronem, a do tego jak najwięcej czasu spędzonego z rodziną.

 

Czytając jednak te rewelacje, jestem świadomy, dlaczego pan Kolodziej chce nadrobić stracony czas ze swoimi bliskimi.

Informuję, iż wracam do pracy w Stanach Zjednoczonych i nie zamierzam udzielać dalszych komentarzy.

Dzięki Bogu.

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst
Zastanawia mnie tylko, dlaczego ten komunikat jest opatrzony tytułem „Wniosek”. Być może pan Kolodziej podświadomie wnioskuje o wygumowanie jego nazwiska z kronik polskiego hokeja? Uczynimy to z miłą chęcią. Z tyłu głowy zostanie nam jednak, by uważać na osoby, które pod peleryną „dobra polskiego hokeja”, chcą szukać okazji do zarobku.

Ostatnie artykuły