Znajdziesz nas też tutaj:
fot. hokej.gkskatowice.eu

Zapowiedzi

Do czterech razy sztuka czy powrót na tron po 19 latach? Zapowiedź finałowej batalii

Godziny dzielą nas od startu finałowej rywalizacji GKS-u Katowice z Re-Plast Unią Oświęcim. Jak zapowiada się ta rywalizacja? Kto dłużej czeka na złoty medal? O tym w naszej zapowiedzi!

GKS Katowice

GieKSa w drodze do finału uporała się z Zagłębiem Sosnowiec (4:1) i GKS-em Tychy (4:3). O ile pierwsza rywalizacja przebiegła gładko, o tyle w drugiej katowiczanie musieli się mocniej napocić. Do zwycięstwa poprowadził ich jednak Patryk Wronka, który w siedmiu meczach na swoim koncie zapisał 8 bramek i 4 asysty. Wychowanek Podhala w jednym z meczów zdobył aż 4 bramki, co jest niesamowitym wyczynem w fazie play-off. 

Ciężar zdobywania bramek spoczywać będzie na trio: Wronka-Pasiut-Fraszko, które od samego początku ciągnie grę żółto-czarnych. Pozostałe ataki nieco ustępują, ale w kluczowych momentach potrafią również wpisać się na listę strzelców. Do atutów GieKSy dodać należy niezwykle doświadczoną defensywę oraz Johna Murraya, który strzeże dostępu do katowickiej bramki. Podopieczni Jacka Płachty doskonale radzą sobie z grą w osłabieniach, a w całym sezonie stracili najmniej bramek.

Jako mankamenty w grze katowiczan wskazać należy: słabą dyscyplinę (169 minut kar w play-off) przez co GieKSa często musi bronić się w uszczuplonym składzie, a także zaledwie 14,5% wykorzystanych przewag. To bardzo słaby wynik, mając w pamięci okresy gry katowiczan w podwójnej przewadze. 

Pięć faktów:

  • Ostatni raz katowiczanie złoty medal zdobyli w… 1970 roku! To 52 lata temu.
  • GKS Katowice ma na koncie 6 tytułów mistrza Polski. Trzy z nich zostały wywalczone pod szyldem Górnika Katowice, a trzy jako GKS.
  • Jakub Wanacki przez ostatnie dwa sezony występował w Oświęcimiu i pełnił tam funkcję kapitana drużyny.
  • Jacek Płachta w swojej trenerskiej karierze nie wywalczył jeszcze tytułu mistrza Polski.
  • W sezonie zasadniczym atak: Wronka-Pasiut-Fraszko zdobył aż 155 punktów!

Re-Plast Unia Oświęcim

Po przebudowie w trakcie sezonu, biało-niebiescy zameldowali się w finale, po drodze pokonując Ciarko STS Sanok (4:1) oraz JKH GKS Jastrzębie (4:2). Tom Coolen wykonał dobrą pracę, wprowadzając Unię do finału po raz pierwszy od 19 lat. Oświęcimianie osiągnęli to przede wszystkim dobrą dyscypliną taktyczną oraz wyrachowaną grą, która może nie była zbyt piękna dla oka, ale skuteczna.

W składzie Unii nie da się wyróżnić jednego zawodnika, który ciągnie grę całego zespołu. Siłą biało-niebieskich są wyrównane cztery formacje, co daje im nieco przewagi nad GKS-em Katowice. Trener Coolen zdaje się, że znalazł odpowiednie ustawienie, które daje efekty, choć Kanadyjczyk lubi często rotować ustawieniem i kolejnością “piątek”. Kibice w grodzie nad Sołą  z pewnością czekają na popisy Teddyego Da Costy, dla którego będzie to pierwszy finał w długiej historii występów w naszej lidze. Swoje dorzucić powinien także Victor Rollin Carlsson oraz bracia Strielcowowie.

Zagadką pozostaje dyspozycja bramkarza. Clarke Saunders na przestrzeni sezonu broni ze zmiennym szczęściem, a jego forma przypomina sinusoidę. Podobnie rzecz ma się z Robertem Kowalówką, który doskonałe występy przeplatał ze słabymi. 

Do głównych zadań oświęcimian należeć będzie jednak wyłączenie z gry pierwszego ataku GieKSy. Bez tego, ciężko im będzie myśleć o zdobyciu złotych medali.

Pięć faktów:

  • Oświęcimianie na złoty medal czekają od 2004 roku. Wtedy biało-niebiescy w finale pokonali Podhale Nowy Targ.
  • Tom Coolen i Piotr Sarnik to były duet trenerski GKS-u Katowice, z żółto-czarnymi wywalczyli srebrny i brązowy medal.
  • Poprzednie trzy finały z GieKSą padły łupem biało-niebieskich. Były to sezony 2000/2001, 2001/2002 oraz 2002/2003.
  • Unia Oświęcim to ośmiokrotny mistrz Polski. W tabeli medalowej wszechczasów zajmuje ona 4. miejsce z 18 krążkami na koncie. 
  • W fazie play-off, oświęcimianie przegrali zaledwie jedno spotkanie na własnym lodzie. Był to mecz nr 5 z JKH GKS-em Jastrzębie.

Oba zespoły wiedzą, jaka jest stawka tego finału. Zwycięzca nie tylko zostanie, po wielu latach, mistrzem Polski, ale zgarnie także przepustkę do Champions Hockey League. Wicemistrzowi pozostanie gra w Pucharze Kontynentalnym. Przypomnijmy, że transmisje ze wszystkich meczów przeprowadzi TVP Sport, a my spodziewamy się hokejowego święta, nie tylko na lodzie, ale i na trybunach. 

Ostatnie artykuły