Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Dwubramkowe zwycięstwo JKH. Niedobór goli – urodzaj emocji [WIDEO]

JKH GKS Jastrzębie pokonał dziś na własnym terenie KH Energę Toruń 2:0. Choć na pierwsze trafienie przyszło nam poczekać aż do trzeciej tercji, to emocji na lodzie nie zabrakło.

Starcie JKH GKS-u Jastrzębie z KH Energą Toruń śmiało mogło być anonsowane jako hit kolejki, wszak na Jastorze miało dojść do pojedynku pomiędzy świeżo upieczonymi zdobywcami (a właściwie obrońcami) Superpucharu Polski z wiceliderem tabeli Polskiej Hokej Ligi. Przed pierwszym wznowieniem na dwoje babka wróżyła, choć niezaprzeczalnym atutem „Stalowych Pierników” były kadrowe problemy trenera Kalábera, które szczególnie dało się odczuć w defensywie. W dzisiejszym spotkaniu na lód nie wyjechali (zmagający się z poważniejszymi urazami) Māris Jass i Mateusz Bryk, a także jeden z bohaterów rzeczonego Superpucharu – Ēriks Ševčenko.

Pierwsza tercja nie zaparła nikomu dechu w piersiach. Zdaje się, iż przyjezdni oddali sporo pola gry gospodarzom, lecz ci nie potrafili tego wykorzystać, niwecząc swoje sytuacje przez brak dokładności czy skuteczności. Hokeiści dowodzeni przez Jussiego Tupamäkiego ograniczali się de facto do przeprowadzania kontrataków, lecz i one nie dały bramkowego efektu. Po mocno sennych dwudziestu minutach, obydwa zespoły zjechały do szatni przy bezbramkowym remisie.

Ku rozczarowaniu kibiców, druga odsłona również nie przyniosła trafień. Nie da się jednak ukryć, iż tempo meczu zostało znacznie podkręcone, a obydwie strony coraz śmielej wyprowadzały swoje ataki. Gromko trzeszczały również bandy, co i rusz obijane przez zadziornych zawodników. Co więcej, łącznie byliśmy świadkami trzech przewag (dwie okazje otrzymali goście z grodu Kopernika, jedną gospodarze), ale i one nie przekuły się w gole. Najlepszą okazję zmarnował Vitālijs Pavlovs, któremu zabrakło naprawdę niewiele, by z bliskiej odległości pokonać Conrada Möldera.

Strzelecki impas zdołał przełamać Łukasz Nalewajka, dobijając krążek do toruńskiej bramki w sytuacji, w której zbrodnią byłoby chybić. Patrząc na dotychczasowy przebieg finałowej odsłony, ta bramka mistrzom Polski się po prostu należała. Już wcześniej hokeiści gospodarzy byli gotowi utonąć w drużynowych objęciach, lecz krążek, który znalazł drogę między parkanami Möldera, zatrzymał się przed linią bramkową na pryzmie lodu, a skórę fińskiego bramkarza nieraz ratowała konstrukcja bramki.

Podwyższenie prowadzenia jastrzębian było z kolei zasługą Martina Kasperlíka. Czeski skrzydłowy słynący z faktu, iż na lodzie potrafi rozpędzić się do niebotycznych prędkości, zanotował tym samym dopiero pierwsze trafienie w tym sezonie Polskiej Hokej Ligi, a padło ono w okolicznościach bliźniaczych do bramki Nalewajki. Jak się okazało, było to ostatnie trafienie tego wieczoru.

W najbliższą niedzielę mistrzów Polski czeka kolejny wyjazd do Oświęcimia, gdzie zmierzą się z żądną rewanżu Unią. Torunian czeka z kolei bardzo ważny pojedynek z Comarch Cracovią.

JKH GKS Jastrzębie – KH Energa Toruń 2:0 (0:0, 0:0, 2:0)
1:0 – Łukasz Nalewajka – Radosław Nalewajka, Siarhiej Bahalejsza (46:17),
2:0 – Martin Kasperlík – Maciej Urbanowicz (50:44).

Minuty karne: 4 – 6.

JKH GKS: Nechvátal – Kostek, Bahalejsza; Urbanowicz, Pavlovs, Razgals – Górny, A. Ševčenko; Baszyrow, Rác, Kalns – Horzelski, Kamienieu.; Kasperlík, Mlynarovič, Pelaczyk – Matusik, Gimiński; R. Nalewajka;  Jarosz, Ł. Nalewajka.
Trener: Róbert Kaláber.

KH Energa: Mölder – Kozłow, Szkrabow; M. Kalinowski, K. Kalinowski, Kogut – Szkodienko, Rodionow; Szabanow, Arrak, Huhdanpää – Jaworski, Zieliński; Limma, Syty, Karczocha – Bajwenko, Skólmowski; Olszewski, Rożkow, Zając.
Trener: Jussi Tupamäki.

Ostatnie artykuły