Znajdziesz nas też tutaj:

Reprezentacja

Dzień szósty Mistrzostw Świata dywizji IB: Najważniejszy dzień imprezy

Przed nami ostatni dzień Mistrzostw Świata dywizji IB w Tychach – to także prawdopodobnie najważniejszy dzień w tym roku dla reprezentacji Polski. To właśnie dziś rozstrzygnie się kwestia awansu do dywizji IB. Na drodze podopiecznych Róberta Kalábera stanie dziś Japonia, która rozprawiła się z wszystkimi poprzednimi rywalami bez straty punktu.

16.30 Polska – Japonia

Przed rozpoczęciem trwającego czempionatu jako najgroźniejszych rywali Polaków anonsowano reprezentacje Japonii oraz Ukrainy. Już teraz wiadomo, iż nasi wschodni sąsiedzi marzenia o awansie będą musieli przełożyć na przyszły rok. Słuszny entuzjazm koneserów dobrego hokeja może za to budzić postawa Azjatów.

Hokeiści z Kraju Kwitnącej Wiśni – choć na lodzie nie imponują warunkami fizycznymi – w Tychach poczynają sobie bez najmniejszych kompleksów. Jedynym słabszym momentem, jaki spotkał ich na Stadionie Zimowym, było przesadne rozluźnienie w trakcie spotkania z Estonią. Podopieczni Richarda Carriere’a roztrwonili trzybramkowe prowadzenie, przysparzając mnóstwo emocji, choć w ostatecznym rozrachunku i tak sięgnęli po trzy punkty.

W grze „Samurajów” dobre wrażenie budzi ich technika, dobre zgranie (które przekłada się na kreatywne akcje w ofensywie oraz nienaganne ustawienie) oraz szybkość. Prym na lodzie wiedzie w szczególności Yushiroh Hirano – bezapelacyjnie największa gwiazda w japońskich szeregach. 26-letni skrzydłowy rozpoczynał sezon w Cincinnati Cyclones z ECHL, by w trakcie sezonu zaliczyć sportowy awans do AHL, zasilając szeregi Abbotsford Canucks. W 3 meczach Hirano osiągnął już barierę 10 punktów, zdobywając 6 goli oraz notując 4 asysty.

Czy przed starciem z Japończykami możemy odczuwać przesadny pesymizm? Wszystko jest w rękach biało-czerwonych. Kluczem do sukcesu wydaje się być wykorzystanie w pełni naszej przewagi fizycznej, co wczoraj nie udało się Ukraińcom. Jak ognia wystrzegać musimy się także defensywnych błędów, których niestety nie zabrakło w poprzednich spotkaniach. Na wyżyny swych umiejętności ponownie musi wznieść się John Murray, choć jego akurat nie trzeba dodatkowo motywować w spotkaniach o wielką stawkę.

Miejmy nadzieję, iż już dziś będziemy świętować powrót na zaplecze światowego hokeja. Reszta świata wszakże nie śpi. Reprezentacja Chin zapewniła sobie właśnie awans do dywizji IB, a w przyszłym roku nie zamierza ona opuścić tempa. Wszyscy kibice biało-czerwonych wiążą spore nadzieje z Aronem Chmielewskim, który sięgnął po trzecie mistrzostwo Czech z rzędu. Niestety, dziś na tafli zabraknie Patryka Wronki, który nie zdążył wykaraskać się z urazu, jakiego nabawił się w starciu z Serbią.

20.00 Estonia – Ukraina

To spotkanie z kategorii meczów „o pietruszkę”. Zwycięstwo będzie zatem jedynie kwestią honoru. Przyjrzyjmy się zatem, jak w Tychach poradzili sobie nasi niedawni rywale. Reprezentacja Estonii dowodzona przez Jussiego Tupamäkiego jak do tej pory była najbliższa uszczknięcia punktów Japończykom. W Tychach okazję do zademonstrowania swoich nielichych umiejętności otrzymał Robert Rooba. Były król strzelców szwedzkiej ekstraligi zanotował przeciętny sezon w barwach rosyjskiej Siewierstali Czerepowiec i już teraz wiadome jest, iż w przyszłym sezonie poszuka nowego klubu.

Sporym rozczarowaniem były za to występy Villema-Henrika Koitmy, byłego golkipera KH Energi Toruń. Gorszą skutecznością interwencji legitymuje się jedynie bramkarz Ukrainy, Siergiej Pisarenko. Lepszy procent obronionych strzałów niż Koitmaa zanotował nawet bramkarz turniejowych autsajderów – Arsenjie Ranković z Serbii.

W kierunku reprezentacji Ukrainy wpatrzony był cały świat hokeja. Pomimo wojny toczącej się tuż pod naszym nosem, podopieczni Wołodymyra Szachrajczuka stawili się na mistrzowskiej imprezie. Przypomnijmy, iż przygotowywali się oni w węgierskim Miszkolcu, a „Sbirna” mogła liczyć na finansowe wsparcie NHL.

Jak do tej pory, Ukraińcy byli jedyną nacją, która zdołała urwać punkty Polakom. Japończycy nie mieli już jednak tylu problemów, by się z nimi gładko rozprawić. Wynik 8:2 stanowi budzącą podziw demonstrację potencjału „Samurajów”. O wszystkim zadecyduje dziś jednak lód.

Ostatnie artykuły