Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Dziubiński: Nie stać nas na razie na taki hokej, jaki chcieliśmy grać

Re-Plast Unia Oświęcim odniosła wczoraj pierwsze zwycięstwo w tym sezonie Polskiej Hokej Ligi, triumfując 6:2 nad Zagłębiem Sosnowiec. Swoje przełamanie zaliczył również Krystian Dziubiński, który zainkasował pierwsze punkty w barwach biało-niebieskich.

Trzy porażki i… to by było na tyle. Hokeiści Re-Plast Unii Oświęcim przerwali niechlubną serię porażek, odnosząc przekonujące zwycięstwo nad Zagłębiem Sosnowiec. Biało-niebiescy wygrali to spotkanie 6:2.

Mecz po raz pierwszy ułożył się dla nas dobrze. Troszkę zmieniliśmy styl gry. Wydaje się, że na ten moment musimy grać bardziej zachowawczo. Na razie nie stać nas na taki hokej, jaki chcieliśmy grać, czy też taki, jaki trener sobie wyobrażał początkiem sezonu. Musimy do tego dojrzeć. Zmieniliśmy kilka rzeczy i to przyniosło skutki – wytłumaczył po pierwszym zwycięstwie Krystian Dziubiński.

Szeregi ekipy z Chemików 4 wzmocniło przed sezonem kilka głośnych nazwisk. W parze z imponującymi transferami nie poszły jednak jeszcze wyniki. Ciężko oczekiwać, by po jednym zwycięstwie wszelkie problemy trapiące oświęcimian zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Co w pierwszej kolejności muszą poprawić podopieczni Toma Coolena?

Wydaje mi się, że przede wszystkim musimy poprawić reorganizację gry w tercji ataku. Będziemy się starali to poprawić. Nie wszystko na raz – dodał przezornie kapitan biało-niebieskich.

Spora liczba zmian dokonanych przez włodarzy sprawiła także, że zawodnicy naturalnie potrzebowali czasu, by odpowiednio się ze sobą zgrać. Krystian Dziubiński powrócił do Polski po rocznym epizodzie na Białorusi i od razu został wyróżniony rolą kapitana.

Dobrze się czuję w szatni. Warunki stworzone przez działaczy są świetne. Nie ma na co narzekać, więc pozostaje nic tylko grać. Trzeba przede wszystkim skupić się na pracy – zaznaczył popularny „Dziubek”.

Przez długi okres drugiej tercji utrzymywał się wynik remisowy, po tym jak Tomasz Kozłowski zapewnił przyjezdnym wyrównanie. Gospodarze zaczęli sobie poczynać coraz śmielej dopiero po bramce Teddy’ego Da Costy.

W dzisiejszym meczu moim zdaniem kluczowym momentem był gol na 2:1 Teddy’ego Da Costy. Cały czas utrzymywał się wynik remisowy, ale gol Teddy’ego trochę złamał ten mecz. Potem padł gol na 3:1, poszliśmy za ciosem. Wiedzieliśmy, że nie musimy strzelać, a bramki przyszły same – wyjaśnił reprezentacyjny napastnik.

Biało-niebiescy nie mogą popaść teraz w samozadowolenie. Już jutro czeka ich wyjazd do Jastrzębia-Zdroju. Mistrzowie Polski po trzech meczach mają na swym koncie dwie porażki. Żadna z tych drużyn nie może sobie pozwolić na kolejne potknięcie, o ile chce uniknąć nerwowej atmosfery i dalszego spadku morale.

W czwartek gramy z JKH GKS-em Jastrzębie na wyjeździe. To bardzo trudny teren. Będziemy walczyć i postaramy się o jak najlepszy dla nas rezultat. Do tego potrzebna jest dyscyplina. Wszyscy muszą być gotowi na bardzo ciężki mecz. Nie możemy pozwolić sobie na popełnianie jakichkolwiek błędów – zapewnił Dziubiński.

Brak opisu.
fot. Jerzy Zaborski

Ostatnie artykuły