Znajdziesz nas też tutaj:

Relacje

Efektowne zwycięstwo gospodarzy w ostatnim tegorocznym meczu na Jastorze. Trójkolorowi znów w dołku [WIDEO]

JKH GKS Jastrzębie w efektownym stylu zakończył tegoroczne zmagania przed własną publicznością. Mistrzowie Polski pokonali dziś GKS Tychy aż 6:2.

Zarówno hokeiści JKH GKS-u Jastrzębie, jak i GKS-u Tychy mieli dziś coś do udowodnienia swym kibicom. Podopieczni Róberta Kalábera zwycięstwem chcieli pożegnać się ze swą widownią, wszak ekstraligowy hokej powróci na Jastor dopiero po Nowym Roku. Z drugiej strony, trójkolorowi także mogli liczyć na wsparcie na swych fanów i mogli udowodnić, iż ostatnie gorsze wyniki są chwilowym dołkiem, a nie powrotem kryzysu.

To mistrzowie Polski lepiej rozpoczęli jednak ten pojedynek, wykorzystując swą pierwszą przewagę w tym meczu. Założyli oni zamek w tercji rywala, a Vitālijs Pavlovs huknął z klepy w krążek, który następnie przeleciał między parkanami Kamila Lewartowskiego.

Obydwie ekipy miały jeszcze swoje okazje w „power-playu”, lecz wynik pozostawał bez zmian. Ten stan rzeczy mógł w 10. minucie zmienić Roman Rác, lecz przegrał pojedynek sam na sam z „Lewarem”.

Następny gol padł ze strony przyjezdnych, którzy – podobnie jak gospodarze – zdołali pokonać bramkarza rywali z jednym zawodnikiem więcej. W rolę egzekutora wcielił się Jason Seed, który do 15 dotychczas zgromadzonych asyst mocnym strzałem z dystansu dołożył pierwsze w tym sezonie trafienie.

Na więcej emocji przyszło nam poczekać do drugiej odsłony. Również i ona miała wyrównany przebieg, a jastrzębianom ponownie pomógł fakt, iż występowali oni w przewadze. Pavlovs ukłuł po raz drugi, choć w ostatnim czasie na tego zawodnika wylało się sporo krytyki. Nieco ponad trzy minuty później gospodarze objęli dwubramkowe prowadzenie za sprawą Martina Kasperlíka, który popisał się strzałem z iście chirurgiczną precyzją. Wszystko rozpoczęło się jednak od ofensywnej pomyłki Alexandra Szczechury i Jeana Dupuya, którzy zderzyli się ze sobą przy wyprowadzaniu ataku.

Przyjezdni z piwnego miasta wyszli na trzecią tercję zdeterminowani, by odrobić straty, lecz już w pierwszej minucie po pierwszym wznowieniu w tej odsłonie stracili oni bramkę. Ponownie o sobie dał znać Martin Kasperlík. Zerwał się on tyskiej obronie i – choć wydawało się, że nie ma zbyt wiele miejsca – pokonał Lewartowskiego.

Tyszanie nie wyciągnęli wniosków i ponownie dopuścili do bardzo groźnej sytuacji Romana Ráca. Ten nie okazał się być gorszy od swojego czeskiego kolegi z pierwszej formacji JKH i także bardzo pewnie pokonał golkipera gości. Już chwilę później w podobnym stylu na listę strzelców wpisać się mógł Frenks Razgals. Łotysza powstrzymało jednak obramowanie bramki.

To nie był jednak koniec defensywnej ospałości hokeistów dowodzonych przez Krzysztofa Majkowskiego. W 48. minucie kolejny groźny atak wyprowadził Artūrs Ševčenko. Choć on sam nie zdołał pokonać bramkarza, tak uczynił to jego starszy brat Ēriks, który skutecznie dobił krążek do bramki.

Gości stać było jeszcze na trafienie Dienisa Sierguszkina, jaki padł w grze czterech na czterech. Rosyjski napastnik zdecydował się na indywidualne wykończenie i zmniejszył rozmiary i tak już okazałej porażki.

JKH GKS Jastrzębie – GKS Tychy 6:2 (1:1, 2:0, 3:1)
1:0 –Vitālijs Pavlovs – Ēriks Ševčenko, Frenks Razgals (4:25, 5/4),
1:1 – Jason Seed – Christian Mroczkowski, Alexander Szczechura (17:58, 5/4),
2:1 – Vitālijs Pavlovs – Arkadiusz Kostek, Artūrs Ševčenko (27:41, 5/4),
3:1 – Martin Kasperlík – Roman Rác, Mateusz Bryk (30:58),
4:1 – Martin Kasperlík – Roman Rác (40:47, 5/4),
5:1 – Roman Rác – Martin Kasperlík (43:00),
6:1 – Ēriks Ševčenko – Artūrs Ševčenko (47:20),
6:2 – Dienis Sierguszkin – Jegor Fieofanow (54:24).

JKH GKS: Nechvátal – Bryk, Górny; Kasperlík, Rác, Kalns – Kamienieu, Ē. Ševčenko; A. Ševčenko, Pavlovs, Razgals – Kostek, Horzelski; R. Nalewajka, Jarosz, Ł. Nalewajka – Gimiński; Wróblewski, Płachetka, Pelaczyk.
Trener: Róbert Kaláber.

GKS Tychy: Lewartowski – Seed, Korczemkin; Wróbel, Starzyński, Jeziorski – Pociecha, Michałowski; Szczechura, Cichy, Mroczkowski – Smirnow, Kotlorz; Dupuy, Fieofanow, Sierguszkin – Krzyżek, Gruźla; Gościński, Witecki, Marzec.
Trener: Krzysztof Majkowski.

Kliknij, by skomentować

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


betclic

Ostatnie artykuły