Znajdziesz nas też tutaj:

Wywiady

Fraszko: W każdym meczu walczymy o zwycięstwo

GKS Katowice przegrał w zaległym meczu wyjazdowym z Re-Plast Unią Oświęcim 1:2. Był to niewątpliwie świetny występ w wykonaniu bramkarzy obu drużyn. Choć gospodarze wygrywali 2:0, to nadzieję w serca katowiczan wlał swoim trafieniem Bartosz Fraszko. Na wyrównanie zabrakło jednak czasu i skuteczności.

W meczu z Re-Plast Unią Oświęcim, katowiczanie dopiero w trzeciej tercji zaaplikowali pierwszą bramkę. Podopieczni Jacka Płachty mieli kilka świetnych okazji, ale na ich drodze stanął dobrze dysponowany Clarke Saunders. Ostatecznie trzy punkty zostały w Oświęcimiu.

– Moim zdaniem pierwsza tercja miała kluczowe znaczenie dla losów tego spotkania. Łapaliśmy sporo wykluczeń, była taka nerwowość. Na temat kar jednak wolę się nie wypowiadać, bo jest jak jest. W drugiej tercji też nie graliśmy tego co chcieliśmy. Dopiero w trzeciej tercji zaczęliśmy grać nasz hokej, ale dwadzieścia minut dobrej gry to zdecydowanie za mało – powiedział strzelec jedynej bramki dla GKS-u Katowice.

Katowiczanie oddali aż 35 strzałów, jednak tylko jeden znalazł drogę do bramki. W 53. minucie Bartosz Fraszko znalazł się w dobrym miejscu i odpowiednim czasie i zmniejszył dystans do oświęcimian. Do remisu zabrakło naprawdę niewiele bowiem w końcówce Jacek Płachta zdecydował się ściągnąć do boksu Johna Murraya i wtedy zaczęło się oblężenie oświęcimskiej bramki. Jednak okazało się to nieskuteczne.

– Po każdym przegranym meczu mówimy to samo, czyli że zabrakło skuteczności albo bramkarz rywali dobrze bronił i za mało bramek strzeliliśmy. Żeby wygrać z taką drużyną jak Re-Plast Unia Oświęcim trzeba po prostu strzelić więcej niż jednego gola w meczu – stwierdził Bartosz Fraszko.

Hokeiści “GieKSy” nie mają szczęścia w konfrontacji z Re-Plast Unią Oświęcim. Na trzy mecze ponieśli bowiem trzy porażki. Mimo że nadal są na pozycji wicelidera, to marzenie o powrocie na szczyt tabeli po tym meczu mocno się oddaliło.

– W tym sezonie jeszcze nie wygraliśmy z Unią, ale najważniejsze mecze dopiero przed nami. Na każdy mecz wychodzimy po to żeby wygrać, ale jest jeszcze dużo meczów do końca sezonu, więc można powiedzieć, że wszystko przed nami – zaznaczył napastnik GKS-u Katowice.

Wielkimi krokami zbliża się turniej w ramach Pucharu Polski. Zanim jednak to nadejdzie to podopieczni Jacka Płachty mają jeszcze jeden zaległy mecz. Katowiczanie po raz ostatni wznosili Puchar Polski w 1970 roku, więc od tego czasu minęło już 51 lat.

– Przed Pucharem Polski mamy jeszcze jeden mecz. Skupiamy się na meczu z JKH GKS-em Jastrzębie. Po tej przerwie brakuje nam przede wszystkim rytmu meczowego. Do Pucharu jeszcze trochę zostało, jest kilka elementów do poprawy i miejmy nadzieję, że uda nam się wyzbyć wszelkich błędów – zakończył 26-latek.

Ostatnie artykuły