Znajdziesz nas też tutaj:

Wywiady

Galant: To był mecz do wygrania

GKS Tychy przegrał po dogrywce z GKS-em Katowice 3:4. Tyszanie przyzwoicie zaprezentowali się pod wodzą nowego szkoleniowca. Jednak po zaledwie trzech treningach trudno o znaczną przemianę. Jedną z bramek w tym meczu zdobył Radosław Galant. 

Tyszanie rozegrali pierwszy mecz odkąd trenerem został Andriej Sidorenko. Było widać ambicję po stronie tyszan. Nowy trener zawsze działa motywująco na zawodników i tak było też w tym przypadku. Widać jeszcze pewne braki, ale wygląda na to że wszystko jest na dobrej drodze.

– Był to dla nas bardzo ciężki mecz. Szkoda bo prowadziliśmy w tym meczu trzy razy. Mimo to nie udało się nam wygrać. Mieliśmy siedem minut do końca i tu niepotrzebnie taka przypadkowa sytuacja. “Bizon” był pierwszy, Michael chciał pomóc, dziubnął krążek, który znalazł się u jednego z zawodników z Katowic, pojechał sam na sam i to wykorzystał. Wyrównali, a w dogrywce przy trzech na trzech to już bywa różnie – powiedział strzelec drugiej bramki dla tyszan.

Dla GKS-u Tychy był to też pierwszy mecz w nowym roku. Może nie byli stroną dominującą w derbowym meczu, ale stanowili spore wyzwanie dla podopiecznych Jacka Płachty. 

– Na pewno trzeba szanować ten jeden punkt, bo tak jak mówię, ten mecz był naprawdę trudny, ale był do wygrania. Mogliśmy jechać do Tychów z trzema punktami, a wyjeżdżamy z jednym. Jest spory niedosyt, ale ten jeden punkt trzeba szanować – zaznaczył popularny “Galo”

Trener Andriej Sidorenko został niedawno zaprezentowany na konferencji prasowej, a z drużyną odbył pierwsze treningi. Przez kilka dni trudno jednak znaleźć wspólny język i opanować wszystko to czego trener wymaga od swoich zawodników. 

– Na pewno potrzeba trochę czasu, żeby wszystko doszlifować to co trener od nas wymaga. Będziemy ciężko pracowali. Odbyliśmy z nowym trenerem dopiero trzy treningi. To mało, a wymaga od nas ciężkiej pracy, dyscypliny na lodzie. Na pewno mamy jeszcze problem z karami. To jest nasz największy problem. Łapiemy dużo kar. Złapaliśmy osiem minut kar, a to prawie połowa tercji w osłabieniu. Zdecydowanie tracimy za dużo sił. Przeciwnik łapie w tym czasie pewność w grze. My tę pewność tracimy, bo nie jesteśmy wtedy przy krążku – ocenił Radosław Galant.

Jest wiele elementów do poprawy. Do końca sezonu zasadniczego zostało jedenaście meczów. Czy nowy szkoleniowiec zdąży wszystko poukładać? Czego wymaga od swoich podopiecznych?

– Trener chce byśmy grali wszyscy razem po obu stronach tafli, piątką blisko siebie. W momentach kiedy możemy żebyśmy grali wyższym pressingiem, a gdy przeciwnik jest ustawiony twarzą do gry to musimy trzymać ten box. Staramy się to robić, ale potrzebujemy trochę czasu i treningu, żeby to wszystko doszlifować. Miejmy nadzieję, że z Toruniem będzie lepiej, gramy u siebie i chcemy zdobyć trzy punkty – zakończył napastnik GKS-u Tychy.

(fot. Hokejowe Tychy)

Ostatnie artykuły