Gdzie są ci Polacy? Czyli KH Energa Toruń – Comarch Cracovia

Ćwierćfinałową rywalizację we wtorkowy wieczór zaczną hokeiści KH Energi Toruń i Comarch Cracovii. Czy podopieczni Juryja Czucha powtórzą wyczyn z sezonu zasadniczego i odprawią „Pasy” z niczym? To także starcie, w którym główną rolę odgrywać będą obcokrajowcy, czy znów padnie rekord w ich liczbie na lodzie w trakcie jednego meczu?

Czarny koń w cwale po medal

KH Energa Toruń to największa niespodzianka tego sezonu. Torunianie dowodzeni przez Juryja Czucha zajęli trzecie miejsce po sezonie zasadniczym, a także awansowali do półfinału Pucharu Polski. Na ostatniej prostej rozgrywek „Stalowe Pierniki” musiały bronić trzeciego miejsca przed rozpędzonym GKS-em Katowice, ale ostatecznie ta sztuka im się udała i w ćwierćfinale zmierzą się z szóstą Comarch Cracovią. Wyższe miejsce po sezonie zasadniczym oznacza dla drużyny z grodu Kopernika rozpoczęcie serii domowymi meczami, a jeśli zajdzie potrzeba do rozegrania siódmego spotkania, to również odbędzie się ono na toruńskim Tor-Torze.

Siłą torunian jest bez wątpienia fakt, że wszystkie cztery formacje są niezwykle wyrównane, a każda z nich jest w stanie przesądzić o losach spotkania. „Stalowe Pierniki” mogą także liczyć na Antona Svenssona. Szwed przez cały sezon był jasną postacią KH Energi, ale po kontuzji, która przydarzyła mu się właśnie w meczu z Comarch Cracovią, nieco obniżył loty i miał problem z wejściem na odpowiednie obroty.

Egzamin zdała także tegoroczna koncepcja budowy składu, który nie opierał się tylko na Polakach i Rosjanach, ale dodano do tego Finów, Szweda oraz Litwina. Ta internacjonalna mieszanka szybko znalazła wspólny język, co od początku sezonu złożyło się na nieco zaskakujące wyniki, które potem zaczęły być normalnym obrazkiem. Wydaje się, że idealnym zwieńczeniem takiego dobrego sezonu byłby zdobyty medal, który ostatni raz zawisł na szyjach toruńskich hokeistów w 2003 roku.

Sezon z wybojami

Krakowianie w tym sezonie przeżywali wzloty i upadki. Rozpoczęli słabo i w zasadzie całą kampanię balansowali pomiędzy szóstym a siódmym miejscem. Spore kłopoty były z obsadą bramki, gdyż oczekiwań nie spełnił Michael Petrasek, który potrafił zanotować czyste konto, by w następnym meczu popełniać koszmarne błędy. Ostatecznie Czech pożegnał się z „Pasami” w styczniu

Gra Cracovii nie zazębiała się, a ratunkiem okazały się dopiero wzmocnienia, które do Krakowa dotarły na przełomie grudnia i stycznia. Łącznie klub z grodu Kraka zakontraktował aż 14 nowych zawodników z różnych zakątków świata. Trzeba przyznać, że to imponująca liczba, ale skoro przepisy na to pozwalają, to nie ma czemu się dziwić. Trener Rudolf Roháček miał twardy orzech do zgryzienia, by zgrać taką pakę nowych hokeistów. Wprawdzie Cracovia rozbiła w piątek GKS Katowice 10:1, ale katowiczanie podeszli do tego meczu z luźniejszym nastawieniem, stąd taki wynik. Trudno na podstawie tego spotkania wyrokować o formie drużyny z grodu Kraka.

Profesor Filipiak sypnął groszem i klub z Siedleckiego zakontraktował tylu zawodników, którzy z pewnością do najtańszych nie należą, gdyż Cracovia obchodzi 115-lecie istnienia i szefostwo krakowskiego klubu chce uczcić ten jubileusz złotym krążkiem. Ostatni raz po mistrzostwo Polski „Pasy” sięgnęły w sezonie 2016/2017 i mają chrapkę na przerwanie tyskiej hegemonii.

Gdzie są Polacy?

Formuła ligi open pozwala na zakontraktowanie dowolnej liczby obcokrajowców. Do obu zespołów należy niechlubny rekord, kiedy w meczu 30. kolejki wystąpiło łącznie 30 zagranicznych zawodników. Jest to szokująca liczba. Niewiele lepiej było w 21. Kolejce, gdy to na tafli było 29 obcokrajowców. Cracovia w styczniu dokonała jeszcze większych zakupów i spodziewać się możemy, że walka w tej parze ćwierćfinałowej toczyć się będzie pod egidą hokeistów spoza granic Polski. Dobrze, że w obu ekipach są jeszcze Polacy, którzy odgrywają ważne role w zespole. Mowa tu np. o Damianie Kapicy, czy braciach Kalinowskich.

Najważniejsze postacie

Dienis Sierguszkin – Rosjanin w przekroju całego sezon był najjaśniejszą postacią „Stalowych Pierników”. Wszędzie było go pełno na lodzie, walczył za dwóch, a w kluczowych momentach potrafił poderwać kolegów z drużyny do walki. Świetnie spisywał się podczas gier w liczebnej przewadze, a także osłabieniu, co okrasił golami w jednym, jak i drugim elemencie. Stworzył świetny duet z Fieofanowem, który już drugi sezon jest postrachem każdej defensywy. Do jego atutów dodajmy znakomitą jazdę na łyżwach i wytrzymałość fizyczną. Rosyjski skrzydłowy z pewnością będzie dostawał sporo czasu na lodzie od trenera Czucha, a kibice z grodu Kopernika liczą na jego trafienia w rywalizacji z Comarch Cracovią. Oby tylko nie przygasł jak w ubiegłorocznej rywalizacji z GKS-em Tychy, gdzie był kompletnie innym zawodnikiem, niż w sezonie zasadniczym.

Statystyki:
33 mecze, 37 punktów (16 goli + 21 asyst)
10 minut karnych

Damian Kapica – Odkąd powrócił do Comarch Cracovii po nieudanej przygodzie z iClinic Bratislava Capitals znów stał się jej liderem i zawodnikiem, który na swoich barkach ciągnął tę drużynę do góry. Wychowanek Podhala Nowy Targ imponował przeglądem pola i rozpieszczał swoich kolegów podaniami, po których padały bramki. Zajął drugie miejsce w lidze pod względem asyst. Lepszy od niego był tylko Marek Hovorka, ale Kapica rozegrał od niego o 6 meczów mniej. W ćwierćfinale znów będzie kluczową postacią w układance krakowskiego klubu. Ważna będzie jego postawa zwłaszcza podczas gier w przewadze, które mogą okazać się języczkiem u wagi w tej rywalizacji.

Statystyki:
29 meczów, 40 punktów (12 goli + 28 asyst)
20 minut karnych

Jak potoczy się ta rywalizacja?

Zdania co do przebiegu tej rywalizacji są podzielone. Minimalnym faworytem pozostają jednak torunianie, którzy przez cały sezon udowodnili, że są monolitem na lodzie. Konsekwentna gra forecheckingiem powinna zmusić „Pasy” do popełniania błędów. Lepszym golkiperem wydaje się także Svensson, niż Pieriewozczikow. Po stronie krakowian wciąż więcej jest znaków zapytania. Na korzyść torunian przemawia też atut własnego lodowiska, który pozwoli im na rozegranie ewentualnego siódmego meczu na Tor-Torze. Niezwykle istotnym dla przebiegu tej rywalizacji czynnikiem będą dwa pierwsze spotkania, które odbędą się w Toruniu. KH Energa nie może sobie pozwolić na przegraną choćby jednego z nich, bo stracą ten atut, a do tego postawią się w bardzo niekorzystnej sytuacji przed meczami w Krakowie. Mimo wszystko stawiamy na wygraną 4:2 „Stalowych Pierników”.

Krótkie podsumowanie statystyczne:

KH Energa Toruń:
Punkty: 69
Zdobyte bramki: 127
Stracone bramki: 80

Comarch Cracovia:
Punkty: 59
Zdobyte bramki: 129
Stracone bramki: 100

Najskuteczniejsi zawodnicy:
Dienis Sierguszkin – 37 punktów (16 bramek, 21 asyst)

Damian Kapica – 40 punktów (12 bramek, 28 asyst)

Mecze bezpośrednie:
3. kolejka (18.09.2020). Comarch Cracovia – KH Energa Toruń 0:5 (0:1, 0:3, 0:1)
Bramki: Szabanow 2, Bondaruk, Czwanczikow, Smirnow

12. kolejka (01.12.2020). KH Energa Toruń – Comarch Cracovia 5:3 (1:1, 3:1, 1:1)
Bramki: Szabanow, Fieofanow, K. Kalinowski, Bondaruk, Osipow – Nejezchleb, Csamangó, Ferrara

21. kolejka (29.11.2020). Comarch Cracovia- KH Energa Toruń 4:2 (1:2, 1:0, 2:0)
Bramki: Kapica, Musioł, Ferrara, Brynkus – Czwanczikow, Jaworski

30. kolejka (22.01.2020). KH Energa Toruń – Comarch Cracovia 4:2 (1:0, 3:1, 0:1)
Bramki: Jaakola, Smirnow, Kuzniecow, Czwanczikow – Kapica, Gula