zklepy.pl
Image default

„GieKSa” o krok od finału! Bohater Fraszko

GKS Katowice wygrał 5:4 po dogrywce z Comarch Cracovią. Była to istna reklama polskiego hokeja. Mecz był bardzo wyrównany, ale ostatnie słowo należało do drużyny gości. Bartosz Fraszko został bohaterem swojej ekipy, strzelając gola w dogrywce.

Przed meczem numer pięć, trener gospodarzy dokonał kilku zmian w składzie. Alana Łyszczarczyka przestawił do formacji z Erikiem Němcem i Radosławem Sawickim. Romana Ráca zaś umieścił w pierwszym ataku z Patrykiem Wronką i Damianem Kapicą. Nieobecni dziś zaś byli: Daniel Krejčí i Vojtěch Polák. Największe zdumienie wzbudziła jednak jedna zmiana. Do składu wskoczył Jonathan Walker, dla którego był to… debiut w Polskiej Hokej Lidze.

Jak zmiany wpłynęły na grę? Widać było, że zawodnicy „Pasów” grają nieco ospale, ale i przyjezdni w pierwszej tercji nie kwapili się do szaleńczych ataków. Wydawało się, że pierwsza odsłona zakończy się bezbramkowym remisem, bowiem nie działo się w niej nic nadzwyczajnego. Wszystko zmieniło się w momencie kiedy na ławce kar zagościł Alan Łyszczarczyk.

Katowiczanom na zdobycie bramki wystarczyło zaledwie sześć sekund. Fatalny w skutkach błąd popełnił Rok Stojanović. Odbił on sygnalizowany strzał oddany przez Juraja Šimka przed siebie, a krążek trafił wprost do Hampusa Olssona, który z najbliższej odległości umieścił gumę w bramce.

Tak szalonego początku drugiej tercji dawno nie widzieliśmy na polskich taflach. Zaledwie 59 sekund po jej wznowieniu, Roman Rác oddał strzał pod samą poprzeczkę katowickiej bramki i tym samym wyrównał wynik spotkania.

To podziałało na aktualnych mistrzów Polski jak płachta na byka. 80 sekund później Teemu Pulkkinen wjechał do tercji z krążkiem, minął rywali i „na raty” pokonał słoweńskiego golkipera. Pięć minut później „GieKSa” powiększyła swoją przewagę bramkową. Mateusz Bepierszcz świetnie dograł do nadjeżdżającego Grzegorza Pasiuta, a ten bez problemu wpisał się na listę strzelców.

Krakowianie jednak nie odpuszczali. Mico Luoto dał swojej drużynie nadzieje na odwrócenie niekorzystnego rezultatu. Wystrzelił on z nadgarstka w dłuższy róg i nie dał szans Johnowi Murrayowi. Następnie obie drużyny szukały kolejnych bramek. Brakowało jednak skutecznego wykończenia. Dobre okazje do zdobycia bramki mieli: Alan Łyszczarczyk czy Brandon Magee, jednak nie udało im się skierować krążka do bramki.

Od początku trzeciej odsłony, krakowianie desperacko szukali gola na wyrównanie. Świetnie dysponowany był jednak John Murray, który raz za razem odbijał strzały zmierzające w światło bramki. W 49. minucie gry, katowiczanie mieli moment dekoncentracji. Najpierw na ławkę kar odesłany został Matias Lehtonen, zaś chwilę później za opóźnianie dołączył do niego Maciej Kruczek.

Katowiczanie dzielnie się bronili, ale przy strzale Erika Němca John Murray nie miał wiele do powiedzenia. Czeski napastnik umieścił krążek w samym okienku bramki rywala. Hokeiści „Pasów” poszli za ciosem trzy minuty później. W zamieszaniu podbramkowym najlepiej zachował się Roman Rác, który z okolic bulika strzelił w odsłoniętą część bramki, po czym jego drużyna objęła prowadzenie.

To jednak nie był koniec emocji. Katowiczanie szybko chcieli odrobić stratę jednego gola. W 55. minucie gry stworzyło się zamieszanie pod bramką gospodarzy. Vojtěch Tomi nakrył jednak krążek na linii bramkowej. Sędziowie zarządzili wideoweryfikację. Zaraz po niej gola nie uznali, ale zdecydowali o przyznaniu rzutu karnego za zamknięcie krążka w rękawicy przez napastnika „Pasów”. Do najazdu wyznaczony został kapitan „GieKSy” – Grzegorz Pasiut. Doświadczony reprezentant Polski, strzelił wprost w łapaczkę Roka Stojanovicia, ale pechowo dla bramkarza gospodarzy guma wtoczyła się za linię bramkową.

Do końca trzeciej tercji, rezultat pozostał bez zmian. Musiała więc odbyć się dogrywka. W jej trakcie oglądaliśmy mnóstwo sytuacji podbramkowych. Najpierw w 63. minucie świetną okazję miał Hampus Olsson, ale poradził sobie z tym Rok Stojanović. Sześć minut później mecz zamknąć mógł Martin Kasperlik, ale guma po jego strzale minimalnie minęła słupek. W końcu kropkę nad „i” postawił Bartosz Fraszko. Napastnik GKS-u Katowice pognał sam na bramkę i oddał strzał w dłuższy róg, nie dając szans bramkarzowi. Tym samym to katowiczanie prowadzą w rywalizacji i są o krok od finału.

Comarch Cracovia – GKS Katowice 4:5d. (0:1, 2:2, 2:1, 0:1)
0:1 – Hampus OlssonJuraj Šimek, Brandon Magee (19:43, 5/4),
1:1 – Roman RácPatryk Wronka, Damian Kapica (20:59),
1:2 – Teemu PulkkinenHampus Olsson, Aleksi Varttinen (22:19),
1:3 – Grzegorz PasiutMateusz Bepierszcz, Bartosz Fraszko (27:13),
2:3 – Mico LuotoRadosław Sawicki, Roman Graborenko (27:59),
3:3 – Erik NěmecRadosław Sawicki, Mica Luoto (50:19, 5/3),
4:3 – Roman RácSaku Kinnunen, Patryk Wronka (53:02),
4:4 – Grzegorz Pasiut (54:15, karny),
4:5 – Bartosz Fraszko (77:08).

CracoviaStojanović – ŠaurGulaWronkaRácD. Kapica – JežekKinnunenŁyszczarczykNěmecSawicki – LuotoGraborenkoKasperlíkRačuk, Tomi – Husák, BezwińskiBrynkusMichalskiWalker.
Trener: Rudolf Roháček.

GKSMurray – RompkowskiKruczekBepierszczPasiutFraszko – MrugałaWajdaŠimekMontoMagee – MaciaśWanackiLehtonenPulkkinenOlsson – VarttinenMusiołHitosatoSmalKrężołek.
Trener: Jacek Płachta.

Najnowsze artykuły

Re-Plast Unia wróciła do gry! Będzie siódmy mecz

Mikołaj Pachniewski

Zabójcze przewagi! GieKSa lepsza w samej końcówce dogrywki

Redakcja

Wojownicy najlepszymi amatorami w Polsce! Oświęcimski finał w Bytomiu

Kacper Tomasz Langowski

Skomentuj