zklepy.pl

GKS Katowice „urwał się ze stryczka”! Będzie szósty mecz!

GKS Katowice pokonał GKS Tychy 3:1 w piątym meczu finałowym. Rewelacyjne zawody rozegrał dziś John Murray, który dwoił się i troił, żeby dowieźć zwycięstwo swojej drużyny do końca. Dublet w dzisiejszym spotkaniu zanotował Stephen Anderson.

Pierwsza tercja w wykonaniu gospodarzy nie do końca im się układała. To rywale byli częściej przy krążku i częściej atakowali. Tyszanie jednak dzielnie się bronili i zachowywali czujność w defensywie. Ponadto grali bardzo zdyscyplinowanie.

Cierpliwość się opłaciła. W 14. minucie bowiem, tyszanie rozegrali świetną akcję. Rasmus Heljanko wystrzelił w stronę bramki z niemal zerowego kąta, krążek odbił się od słupka, ale wprost na łopatkę kija Filipa Komorskiego. Kapitan GKS-u Tychy z najbliższej odległości posłał krążek do za linię bramkową czym poderwał z miejsc ponad trzytysięczną publiczność.

Druga tercja nie zmieniła swojego obrazu gry. Z gry nadal więcej mieli goście. Choć gospodarze mogli odskoczyć na dwubramkowe prowadzenie. Wszystko to za sprawą Bartłomieja Pociechy, który jednak nie znalazł sposobu na Johna Murraya w sytuacji sam na sam. Chwilę później Daniłowski Larionovs mógł pokonać katowickiego golkipera strzałem z bekhendu, jednak Jasiek Murarz w świetnym stylu obronił strzał Łotysza.

Te dwie sytuacje zemściły się na podopiecznych Pekki Tirkkonena. W 34. minucie gry, Stephen Anderson wyrównał wynik spotkania po strzale z najbliższej odległości. To nie było ostatnie słowo podopiecznych Jacka Płachty. Podczas gry w przewadze, Jean Dupuy pięknym strzałem w krótszy róg dał swojej drużynie prowadzenie.

Tyszanie choć chcieli, to niewiele z ich starań wynikało, a ponadto wybitną formą wykazywał się John Murray. W trzeciej tercji wydawało się, że tyszanie przystąpią do frontalnych ataków. Tak się jednak nie stało. Nadal konkretniejsi w swojej grze byli ich rywale. Miejscowi hokeiści mieli problem sforsować szyki obronne rywali. W 45. minucie gry, goście wyprowadzili zabójczą kontrę. Dante Salituro zagrał do Stephena Andersona, a ten wymanewrował Tomáša Fučika i podwyższył wynik meczu na 3:1.

Na chwilę przed końcem spotkania karę otrzymał Travis Verveda. Świetne wręcz okazje mieli Bartłomiej Jeziorski czy Rasmus Heljanko, jednak rewelacyjnie bronił po raz kolejny John Murray. Sytuacje były, ale nie było skuteczności. Na trzy minuty przed końcem minimalnie przestrzelił Alan Łyszczarczyk. Na 127 sekund przed końcem, swoją świątynię opuścił bramkarz GKS-u Tychy. Jego koledzy z pola jednak nie potrafili nadal przekłuć swoich szans na bramki.

GKS Tychy – GKS Katowice 1:3 (1:0, 0:2, 0:1)
1:0 – Filip Komorski – Rasmus Heljanko, Valtteri Kakkonen (13:28),
1:1 – Stephen Anderson – Santeri Koponen (33:07),
1:2 – Jean Dupuy – Pontus Englund, Grzegorz Pasiut (37:27, 5/4),
1:3 – Stephen Anderson – Dante Salituro (44:40),

Stan rywalizacji: 3-2 dla GKS-u Tychy.

GKS Tychy: Fučik – Allen, Bryk; Łyszczarczyk, Komorski, Heljanko – Viinikainen, Kakkonen; Lehtonen, Monto, Jeziorski – Kaskinen, Ciura; Paś, Alanen, Viitanen – Pociecha, Larionovs; Ubowski, Turkin, Gościński.

GKS Katowice: Murray – Englund, Runesson; Wronka, Pasiut, Magee – Norberg, Verveda; Dupuy, Sokay, Mroczkowski – Koponen, Varttinen; Bepierszcz, Anderson, Kallionkieli – Maciaś; Smal, Michalski, Salituro, Hofman.

Najnowsze artykuły

Szok! Murray pożegna się z GieKSą

admin

Szok! Kapitan reprezentacji Polski kończy karierę! Zostanie pierwszym trenerem!

admin

Nieoczekiwana zmiana w bramce! Z Liigi do Zagłębia 

admin

Skomentuj