Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

GKS Katowice urwał się ze stryczka. Pasiut bohaterem!

Grzegorz Pasiut został bohaterem GKS-u Katowice we wtorkowym meczu z JKH GKS-em Jastrzębie. Kapitan “GieKSy” w dogrywce zapewnił katowiczanom pierwsze zwycięstwo w półfinale i tym samym utrzymał swój zespół w grze o finał.

Bez lidera

Jastrzębianie do wtorkowego starcia przystąpili bez Marka Hovorki, który doznał urazu w poniedziałek, blokując strzał jednego z katowiczan. Początek meczu nie ułożył się po ich myśli, bo już w 1. minucie musieli radzić sobie w osłabieniu. Trzeba jednak przyznać, że przewagi “GieKSy” były po prostu dramatycznie słabe i przyjezdni wyszli obronną ręką z opresji.

Mimo, że w pierwszej odsłonie przeważali katowiczanie, to wynik był bezbramkowy, bo świetnie spisywał się Patrik Nechvátal. Drużyna znad czeskiej granicy postawiła za to na grę z kontry, ale również nie zdołała zaskoczyć Juraja Šimbocha.

Te przewagi…

Jastrzębianie na początku drugiej odsłony stanęli przed szansą gry w podwójnej przewadze przez 100 sekund. Udało im się to wykorzystać, gdy nieco szczęśliwie krążek odbił się od łyżwy Patryk Wajdy i zaskoczył katowickiego bramkarza. Autorem bramki został Zackary Phillips.

Później na tafli trwała zacięta gra z obu stron tafli, ale brakowało klarownych sytuacji. W drugiej części mecz prowadzili jednak gospodarze, którzy zepchnęli podopiecznych Róberta Kalábera do defensywy. Jedna z takich długich zmian, gdy JKH zamknięte było we własnej tercji zakończyło się wyrównującą bramką dla katowiczan. Patryk Wajda znalazł lukę pomiędzy parkanami Nechvátala i wpisał się na listę strzelców.

Urwali się ze stryczka

W trzeciej tercji bliżej zdobycia bramki byli hokeiści znad czeskiej granicy. Najpierw poprzeczkę obił Dominik Paś, a chwilę później piękną sztuczką techniczna popisał się Roman Rác i znalazł się przed Šimbochem, ale nie zdołał go pokonać. Jastrzębianom nie udało się także wykorzystać gry w liczebnej przewadze, ale tuż po jej zakończeniu krążek wybity przez Kiriłła Liamina zgarnął Arkadiusz Kostek i wrzucił go na bramkę, a ten odbił się od Kamila Wróbla i wpadł do katowickiej siatki.

Wydawało się, że seria już się zakończy i jastrzębianie utrzymają prowadzenie do końcowej syreny, a “GieKSie” nie pomoże nawet gra w szóstkę. Stało się jednak inaczej, bo na 36 sekund przed końcem autorem szczęśliwej bramki został Mateusz Michalski.

W dogrywce oba zespoły grały nieco zachowawczo. Najlepszą okazję zmarnował Mikael Kuronen. Wydawało się, że to się zemści, ale w 67. minucie Grzegorz Pasiut urwał się defensywie JKH i w sytuacji sam na sam wpakował krążek w okienko. Kapitan “GieKSy” utrzymał zatem zespół z Katowic w grze, ale ich sytuacja wciąż jest bardzo trudna.

GKS Katowice – JKH GKS Jastrzębie 3:2 po dogrywce (0:0, 1:1, 1:1, d. 1:0)
0:1 – Zackary Phillips (24:13, 5/3),
1:1 – Patryk Wajda – Grzegorz Pasiut, Maciej Kruczek (35:47),
1:2 – Kamil Wróbel – Arkadiusz Kostek (54:58),
2:2 – Mateusz Michalski – Patryk Wajda, Maciej Kruczek (59:24),
3:2 – Grzegorz Pasiut – Miika Franssila (66:56)

GKS Katowice: Šimboch – Kruczek, Wajda; Fraszko, Pasiut, Wanat – Marttinen, Franssila; Kuronen, Rohtla, Stiepanow – Lamin, Krawczyk; Michalski, Starzyński, Kubalík – Andersons, Zieliński; Nahunko, Paszek, Adamus.
Trener: Andriej Parfionow.

JKH GKS: Nechvátal – Bryk, Górny; Kasperlík, Rác, Sawicki – Klimíček, Kostek; Urbanowicz, Paś, Phillips – Horzelski, Jass; Sołtys, Wałęga, Wróbel – Gimiński, Michałowski; Ł. Nalewajka, Jarosz, R. Nalewajka.
Trener: Róbert Kaláber.

Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw): 3:1 dla JKH GKS-u Jastrzębie.
Następny mecz: w piątek w Jastrzębiu-Zdroju (18:00).

 

Ostatnie artykuły