Znajdziesz nas też tutaj:

Relacje

GKS Tychy bliżej brązowego medalu. Hat trick Mroczkowskiego

GKS Tychy pokonał JKH GKS Jastrzębie 5:4 w pierwszym meczu o trzecie miejsce i jest o krok od brązowego medalu. Hat trickiem popisał się Christian Mroczkowski.

W małym finale, zwanym również finałem pocieszenia zmierzyły się dwa GKS-y. Po pierwszej tercji poniedziałkowego meczu lepsze humory mieli tyszanie, bowiem to oni prowadzili na Jastorze 1:0. Bramkę w 19. minucie zdobył Christian Mroczkowski, wykorzystując błąd jastrzębskiego defensora. Wcześniej wynik mógł otworzył Egils Kalns, ale Łotysz nie pokonał Tomáša Fučíka, będąc samotnie przed czeskim defensorem.

Szalony początek miała druga odsłona. Najpierw sędziowie weryfikowali, czy po kotłowaninie pod bramką tyszan, krążek nie znalazł drogi za linię bramkową, ale nie dopatrzyli się gola dla miejscowych. Chwilę później na dwubramkowe prowadzenie wyszli “Trójkolorowi”, a bramkę w przewadze, po 14 sekundach, zapisał na swe konto Mroczkowski. Odpowiedź JKH była jednak natychmiastowa, bo nieco ponad dwie minuty później było 1:2, a kontaktową bramkę zdobył Martin Kasperlik. 

Gospodarze próbowali pójść za ciosem, ale nie wykorzystali bardzo dogodnych sytuacji, a to się zemściło i w 30. minucie bramkę zdobył Artiom Smirnow. Znów było to trafienie w przewadze, a na ławce kar przebywał wtedy…Kasperlik.

Jastrzębianie nie poddali się jednak i jeszcze przed przerwą złapali kontakt. Łukasz Nalewajka pokonał Fučíka, wlewając nadzieję na korzystny wynik dla JKH. Po przerwie hat tricka skompletował jednak Mroczkowski, który pokonał Nechvátala strzałem z bekhendu. Po tym trafieniu w bramce miejscowych pojawił się Michał Kieler, ale i on ni utrzymał czystego konta długo, bo chwilę później po akcji sam na sam pokonał go Jean Dupuy. Kanadyjczyk, sprytnie, na raty obił parkan jastrzębskiego golkipera.

Gospodarze znaleźli jeszcze sposób na tyską defensywę, gdy goście grali w czwórkę, a do siatki z ostrego kąta trafił Kalns. Chwilę później na Jastorze zrobiło się jeszcze ciekawiej, bo kontaktowego gola w przewadze zdobył Kasperlik. To podkusiło gospodarzy, by wycofać bramkarza i poszukać wyrównującej bramki. Niezwykle bliski tego był Kasperlik, ale świetnie spisał się Fučík i to tyszanie są o krok od brązowego medalu. 

Warto zaznaczyć, że w spotkaniu w barwach GKS-u Tychy zadebiutował 17-letni Karol Sobecki.

JKH GKS Jastrzębie – GKS Tychy (0:1,
0:1 – Christian Mroczkowski – Jakub Witecki, Filip Starzyński (18:55),
0:2 – Christian Mroczkowski – Jean Dupuy, Alexander Szczechura (23:10, 5/4),
1:2 – Martin Kasperlik – Roman Rác, Egils Kalns (25:42),
1:3 – Artiom Smirnow – Michael Cichy (29:02, 5/4),
2:3 – Łukasz Nalewajka – Dominik Jarosz, Radosław Nalewajka (36:21),
2:4 – Christian Mroczkowski – Artiom Smirnow (47:19),
2:5 – Jean Dupuy (51:20),
3:5 – Egils Kalns – Dominik Paś (52:26, 5/4),
4:5 – Martin Kasperlik – Roman Rác, Dominik Paś (55:46, 5/4).

Stan rywalizacji (do dwóch zwycięstw): 1:0 dla GKS-u Tychy.
Następny mecz: w czwartek 7 kwietnia o godz. 18 w Tychach.

JKH: Nechvátal (od 47:20 Kieler) – Bryk, Górny; Kasperlik, Rác, Kalns – Ē. Ševčenko, Kostek; A. Ševčenko, Pavlovs, Razgals – Horzelski, Kamienieu; R. Nalewajka, Paś, Bondaruk – Gimiński, Jelszański, Pelaczyk, Jarosz, Ł. Nalewajka.
Trener: Róbert Kaláber.

GKS Tychy: Fučík – Bizacki, Smirnow; Gościński, Galant, Jeziorski – Seed, Kotlorz; Szczechura, Cichy, Dupuy – Korczemkin, Michałowski; Mroczkowski, Starzyński, Witecki – Krzyżek; Wróbel, Ubowski, Marzec oraz Sobecki.
Trener: Andriej Sidorienko.

Ostatnie artykuły