Znajdziesz nas też tutaj:

Relacje

Góralska ambicja nie wystarczyła. Jastrzębianie lepsi od „Szarotek” o dwie bramki [WIDEO]

JKH GKS Jastrzębie po raz drugi w tym sezonie zwyciężył nad TAURON Podhalem Nowy Targ. Tym razem bramkowa dysproporcja nie była już tak okazała, bowiem mistrzowie Polski wygrali 4:2.

„Górale” przybyli do Jastrzębia-Zdroju z jarzmem dziesięciu kolejnych porażek, mogąc się poszczycić w tym sezonie zaledwie jednym triumfem. Perspektywy na odwrócenie karty były marne – ostatni bezpośredni pojedynek z JKH GKS-em zakończył się dla nich dotkliwą klęską 0:10. Po niedzielnej kolejce dobrych humorów nie mieli prawa mieć także gospodarze. Re-Plast Unia Oświęcim podjęła na nich bowiem udany rewanż za przegraną w Superpucharze Polski, triumfując tym razem 5:2. Dla ekipy, która w ostatnich trzech latach rokrocznie sięgała po Puchar Polski, brak kwalifikacji do tego turnieju wiązałby się z gorzkim rozczarowaniem. Na jej korzyść działał jednak fakt, iż w nadchodzących kolejkach miała ona zmierzyć się z zespołami z dołu tabeli. Trzy punkty z „Szarotkami” wywalczone jak najniższym wysiłkiem wydawały się być zatem koniecznością.

Gospodarze już na samym początku narzucili swoje warunki rywalom, co przyniosło szybkie trafienia. Już w czwartej minucie Jauhienij Kamienieu popisał się potężnym strzałem spod niebieskiej, nie dając Pawłowi Bizubowi ani chwili na reakcję. O ile za utratę pierwszej bramki ciężko jest winić bramkarza „Szarotek”, to drugi stracony gol będzie nawiedzał jego sny przez dobrych kilka najbliższych tygodni. Martin Kasperlík wrzucił bowiem „gumę” z tercji neutralnej, a ta zmierzając w stronę bramki… została wbita do siatki przez golkipera. Zapewne czeski skrzydłowy JKH nie przypomina sobie łatwiejszego trafienia w swojej karierze.

Jastrzębianie mogli podwyższyć prowadzenie jeszcze przed przerwą, gdy na ławkę kar powędrował Patryk Wsół, ale torpedowany strzałami (z bliższej i dalszej odległości) Bizub tym razem stanął na wysokości zadania.

Druga tercja toczyła się w spokojnym rytmie. Żadna ze stron nie szarżowała przesadnie, a podopieczni Róberta Kalábera zdawali się być urządzeni dwubramkowym prowadzeniem. Ni z tego, ni z owego, w 24. minucie meczu wyborną okazję do zdobycia gola kontaktowego zmarnował Adrian Słowakiewicz – dobitką wystarczyło mu skierować krążek do niemalże pustej bramki. Ten jednak pomylił się w swoich obliczeniach i posłał „gumę” tuż obok słupka, po czym Michał Kieler bezpiecznie zatrzymał akcję.

Strzelecki impas przełamał wreszcie Egils Kalns. Hokeiści znad czeskiej granicy podwyższyli swe prowadzenie na chwilę po wygaśnięciu wykluczenia Damiana Tomasika. Po składnej akcji mistrzów Polski, łotewski napastnik znalazł się tuż przed bramką „Szarotek” i zdobył gola numer trzy.

Obopólne kary, jakie powędrowały na konto Bartłomieja Wsóła oraz Dominika Jarosza przyczyniły się do otwarcia bramkowego dorobku Podhala. Po nieumiejętnym wyprowadzeniu krążka przez gospodarzy, padł on łupem Gleba Bondaruka. Rosjanin popędził sam na bramkę Kielera, a po jego strzale – zanim krążek odbił przekroczył linię bramkową – „guma” odbiła się jeszcze od słupka. Na trzynaście sekund przed zakończeniem drugiej odsłony gry, nadzieję „Góralom” na korzystny wynik przywrócił Jakub Worwa, który w przewadze skorzystał z dogrania Bondaruka zza bramki JKH.

Jastrzębski zespół wyszedł na trzecią tercję zdeterminowany, by przywrócić ponownie kilkubramkowe prowadzenie, co pomogłoby uniknąć niepotrzebnych nerwów w końcówce spotkania. Już 58 sekund po pierwszym wznowieniu kolejną zespołową akcję JKH zwieńczył Egils Kalns. Okazało się to być w pełni wystarczające, by dowieźć bezpieczny wynik do końcowej syreny.

W piątek czekają nas kolejne ligowe emocje. Przed jastrzębianami daleki wyjazd do Sanoka, gdzie skrzyżują kije z miejscowym STS-em. Nowotarżanie podejmą z kolei u siebie hokeistów Comarch Cracovii, z którymi zmierzą się w pojedynku derbowym.

JKH GKS Jastrzębie – TAURON Podhale Nowy Targ 4:2 (2:0, 1:2, 1:0)
1:0 – Jauhienij Kamienieu – Patryk Matusik, Roman Rác (3:53),
2:0 – Martin Kasperlík (4:41),
3:0 – Egils Kalns – Rusłan Baszyrow, Siarhiej Bahalejsza (30:07),
3:1 – Gleb Bondaruk (34:28),
3:2 – Jakub Worwa – Gleb Bondaruk (39:47, 5/4),
4:2 – Egils Kalns – Vitālijs Pavlovs (40:58).

Strzały: 27 – 12.

Minuty karne: 14 – 6.

JKH GKS: Kieler – Kostek, Bahalejsza; Kasperlík, Pavlovs, Razgals – Górny, Płachetka; Baszyrow, Rác, Kalns – Horzelski, Kamienieu; Urbanowicz, Jarosz, A. Ševčenko – Matusik, Gimiński; R. Nalewajka, Ł. Nalewajka, Pelaczyk.
Trener: Róbert Kaláber.

Podhale: Bizub – Tomasik, Mrugała; Kolusz, F. Kapica, Wielkiewicz – P. Wsół, Sulka; Saroka, Majoch, Siuty – Volráb, Szurowski; Worwa, Słowakiewicz, Bondaruk – Kamieniecki; B. Wsół, Malasiński, Bochnak.
Trener: Andriej Gusow.

Ostatnie artykuły