Znajdziesz nas też tutaj:

Zapowiedzi

Górnicze derby w półfinale. Kto górą w śląskim pojedynku?

W pierwszym półfinale dojdzie do niezwykle ciekawego pojedynku. W derbowej rywalizacji zmierzą się drużyny GKS-u Katowice i GKS-u Tychy. Katowiczanie choć są aktualnymi mistrzami Polski mają za sobą gorszy okres. Tyszanie zaś są niczym maszyna do wygrywania.

Mistrz bez formy

Katowiczanie od początku sezonu wyglądali jak zespół, w którym panuje dobra atmosfera, gra się klei i dzięki temu są dobre wyniki. Jedyne czego brakuje przez całą kampanię hokeistom GieKSy, to dopingu podczas meczów domowych. Nie jest tajemnicą, że nadal trwa konflikt pomiędzy włodarzami klubu a kibicami.

Pierwsze dwie rundy były wręcz doskonałe dla podopiecznych Jacka Płachty. Jednak od pewnego czasu ta drużyna straciła po drodze polot i fantazję, która ją cechowała. Loty obniżyli niemal wszyscy, począwszy od Johna Murraya, na Grzegorzu Pasiucie kończąc. Jako powód tego stanu rzeczy może być fakt, iż mistrzowie Polski zaczęli sezon stosunkowo wcześniej ze względu na udział w Hokejowej Lidze Mistrzów. Być może obecna forma to pokłosie nieco krótszych wakacji i intensywniejszego okresu przygotowawczego.

Niezmiennie od lat w katowickich barwach nie zawodzi jednak Bartosz Fraszko. Zawodnik ten jest najskuteczniejszym hokeistą Polskiej Hokej Ligi. Hokeiści GieKSy mają jednak problemy w meczach z GKS-em Tychy. Wygrali zaledwie jeden mecz (1:0 – przyp. red.) i to w pierwszej rundzie. Kolejne trzy starcia pomiędzy tymi drużynami kończyły się zwycięstwami tyszan i to każdy po wyniku 2:1.

Katowiccy zawodnicy już w zeszłym sezonie uchodzili za faworytów do zwycięstwa w Pucharze Polski. Jednak już na etapie półfinału odpadli z KH Energą Toruń (4:5). Poświąteczny okres nie jest zatem szczęśliwy dla katowiczan. Po raz ostatni wygrali oni to trofeum w roku 1970 po dwumeczu z Baildonem Katowice. Ostatnim razem w finale byli już w XXI wieku. W 2001 roku przegrali 1:3 właśnie z GKS-em Tychy.

Powrót do lat świetności?

Tyszanie wracają do boju o Puchar Polski po roku nieobecności. W tym sezonie udało się już awansować, ale i o to łatwo nie było. Podopieczni Andrieja Sidorienki awansowali rzutem na taśmę przed zakończeniem drugiej rundy. Musieli wygrać wówczas z KH Energą Toruń. W walce byli też jastrzębianie, ale musieli oni liczyć na potknięcie tyszan i wygrać z Marma Ciarko STS-em Sanok. Na ich nieszczęście, hokeiści z „piwnego miasta” wygrali, zaś oni sami ponieśli porażkę z drużyną z Podkarpacia 0:1 po rzutach karnych.

Po przeciętnych dwóch rundach, tyszanie w końcu ustabilizowali formę i aktualnie wygrywają niemal wszystko. Szczególny wymiar mają dla nich ostatnie dwa zwycięstwa. Zwyciężyli oni bowiem 2:1 z GKS-em Katowice oraz 6:4 z TAURON Re-Plast Unią Oświęcim. To z pewnością może zbudować drużynę przed tak ważnym turniejem.

W tym sezonie wydaje się, że Andriej Sidorienko dysponuje nieco lepszą kadrą niż w zeszłym. Szczególnie widoczne jest to w defensywie. Alexander Younan, Olli Kaskinen czy August Nilsson wprowadzili powiew świeżości w szeregi tyskiej ekipy. Jak na obcokrajowców przystało, wyróżniają się na tle kolegów. Trzeba jednak przyznać, że polscy zawodnicy też wyglądają bardzo solidnie. Świadczyć może o tym fakt, iż najlepszym strzelcem tej drużyny jest Bartłomiej Jeziorski. Warto też dodać, że w świetnej formie znajduje się Tomáš Fučík, który po meczu z GieKSą właśnie otrzymał owację na stojąco od kibiców.

W historii Pucharu Polski, tyszanie jak już awansowali do finału to go nigdy nie przegrali. To trofeum wygrywali najwięcej spośród wszystkich drużyn, bowiem zrobili to aż ośmiokrotnie, a po raz ostatni w 2017 roku. Ostatnie półfinały to jednak porażka za porażką. Tyszanie na trzy ostatnie półfinały, wszystkie przegrali. Wszystkie grane były w Tychach. Nie jest więc wcale powiedziane, że w tej rywalizacji to oni są faworytem.

Ekspercki głos

Marcin Wróbel (polskihokej.tv): GKS Katowice w niczym nie przypomina drużyny, która w imponującym stylu, z pierwszego miejsca awansowała do turnieju finałowego Pucharu Polski. W trzeciej i czwartej rundzie GieKSa przegrała wszystkie starcia z „silniejszą czwórką” PHL. Katowiczanie rażą nieskutecznością, do tego proste błędy w defensywie i niepewny Murray w bramce sprawiają, że mistrzowie Polski nie są faworytem do zdobycia Pucharu.

GKS Tychy po średnim początku i grze w przysłowiową kratkę, wydaje się że osiągnął stabilizację. Imponująca seria zwycięstw, a co niezwykle istotne – ostatnie wygrane z mistrzem i wicemistrzem Polski pozwalają tyskim kibicom patrzeć ze sporymi nadziejami nie tylko na turniej finałowy Pucharu Polski, ale i na decydującą fazę rozgrywek.

Hokejowe derby Śląska zawsze niosą sporo emocji i jestem pewien, że stracie obu ekip w pierwszym półfinale Pucharu Polski nie zawiedzie hokejowych fanów i będzie znakomitą promocją hokeja. W mojej ocenie faworytem tego meczu są hokeiści GKS Tychy – wygrali trzy z czterech ligowych potyczek, ich forma wydaje się rosnąć, a morale po ostatnich triumfach nad katowiczanami i wygranej z Re-Plast Unią w Oświęcimiu jest niezwykle wysokie. Jednocześnie należy pamiętać, że tu o awansie decyduje jeden mecz – dyspozycja dnia, tu każdy błąd, kara czy niewykorzystana przewaga mogą zadecydować o wyniku meczu.

Ciekawie zapowiada się również rywalizacja kapitanów obu drużyn – najlepszych polskich środkowych Grzegorza Pasiuta i Filipa Komorskiego, wyjątkowych wojowników, gentlemanów i silnych osobowości. Procentowo: 70/30 dla GKS Tychy.

Paweł Poniatowski (Dziennik Zachodni): Pojedynek GKS-u Katowice z GKS-em Tychy w półfinale Pucharu Polski, jak każde starcie pomiędzy tymi ekipami, zapowiada się niezwykle pasjonująco. Jutrzejszy mecz będzie jednak nieco inny niż zazwyczaj, bo drużyny skrzyżują kije na neutralnym gruncie, a nie jak to zwykle bywa – na lodowisku katowiczan lub tyszan.

Co prawda, ostatnio ta prawidłowość została zaburzona, ale od momentu powrotu hokejowej GieKSy na dobre tory, w meczach tych dwóch drużyn najczęściej wygrywali gospodarze. Jutro żadna z ekip nie będzie grała na swoim lodzie. Mimo że wedle pucharowego rozstawienia to GieKSa, grająca jako turniejowa “jedynka”, powinna być faworytem do zwycięstwa, to tyszanie podejdą do tego pojedynku z handicapem, bo oni w trzech ostatnich bezpośrednich meczach wygrywali i w obecnej chwili plasują się wyżej w tabeli PHL.

W tym sezonie, w spotkaniach z Tychami podopieczni Jacka Płachty górą byli tylko raz. W każdym z tych pojedynków oglądaliśmy mało bramek. Wydaje mi się, że podobnie będzie w pucharowym starciu. GKS Tychy cechowała w tych meczach bardzo dobra defensywa i duża cierpliwość, zawodnicy Andrieja Sidorienki potrafili wyczekać swoich „pięciu minut” skutecznie wykorzystując okazje. W mojej opinii, im dłużej na tablicy wyników będzie bezbramkowy wynik, tym bliżej zwycięstwa będzie GKS Tychy. Katowiczanie, jeśli chcą myśleć o wygranej i awansie do finału, muszą poprawić skuteczność z ostatnich spotkań. Dla GieKSy kluczowe może okazać się szybkie zdobycie pierwszej bramki.

Wiodące postaci:

Bartosz Fraszko

Popularny „Fracho” w tym sezonie jest najlepiej punktującym zawodnikiem naszej ligi. W aktualnej kampanii pokazał niejednokrotnie, że dysponuje świetnym strzałem i doskonałym podaniem. W 28 spotkaniach, aż 40 razy brał znaczny udział przy bramkach dla swojej ekipy. 15 razy zdobywał gole, zaś 25 razy asystował. Można się tylko cieszyć, że polski zawodnik wyróżnia się najbardziej ze wszystkich ligowych snajperów. Jacek Płachta może liczyć więc na skuteczność swojego snajpera. Jako jeden z niewielu zawodników w PHL zdobywa średnio powyżej jednego punktu na mecz.

Bartosz Fraszko podczas meczu z Comarch Cracovią. (fot. Magdalena Stolorz)

Jean Dupuy

Kanadyjczyk ostatnio jest w kapitalnej formie. Wespół z Christianem Mroczkowskim i Alexandrem Boivinem tworzy bardzo skuteczny tercet. Charakteryzuje go przede wszystkim jego świetna technika. Potrafi nie tylko oddać mocny, mierzony strzał, ale także umie on zaskoczyć rywala swoim dryblingiem. Jego błyskotliwe zagrania przekładają się często na bramki. Jest to naszym zdaniem jeden z najlepszych zawodników ligi, a Andriej Sidorienko może liczyć na niego w ważnych momentach, na przykład podczas serii rzutów karnych.

Jean Dupuy podczas meczu z Marma Ciarko STS-em Sanok (fot. Waldemar Buszta/Sportowe Karty).

Najlepiej punktujący zawodnik: Bartosz Fraszko (40P – 15G + 25A) – Christian Mroczkowski (28P – 10G + 18A)

Najlepszy strzelec: Bartosz Fraszko (15G) – Bartłomiej Jeziorski (12G).

Najlepszy asystent: Bartosz Fraszko (25A) – Christian Mroczkowski (18A).

Najwięcej minut karnych: Grzegorz Pasiut (41 PIM) – Filip Starzyński (36 PIM)

Bramkarze:

Mecze ligowe:

4. kolejka: GKS Tychy – GKS Katowice 0:1 (0:0, 0:0, 0:1). Bramka: Hampus Olsson.
13. kolejka: GKS Katowice – GKS Tychy 1:2 (0:1, 0:0, 1:1). Bramki: Bartosz FraszkoSzymon Marzec, Roman Szturc.
22. kolejka: GKS Katowice – GKS Tychy 1:2 (1:0, 0:2, 0:0). Bramki: Joona MontoBartłomiej Jeziorski, Christian Mroczkowski.
31. kolejka: GKS Tychy – GKS Katowice 2:1k. (0:0, 1:0, 0:1, 0:0, 1:0k.). Bramki: Bartłomiej JeziorskiHampus Olsson.

Kliknij, by skomentować

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


betclic

Ostatnie artykuły