Znajdziesz nas też tutaj:

Felietony

Historyczny sukces pyrrusowym zwycięstwem JKH? Podsumowanie sezonu mistrzów Polski

Wspinaczka JKH GKS-u Jastrzębie na sam szczyt dowodzi, że w naszym rodzimym hokeju sumienną pracą można zbudować drużynę, którą stać na dokonanie bezprecedensowego wyczynu. Wynik jastrzębian słusznie budzi zachwyt, ale nawiązanie do niego w przyszłym sezonie będzie piekielnie trudne. Szczególnie, że znaczna część kręgosłupa drużyny skorzystała z atrakcyjniejszych ofert spoza klubu.

Głośne transfery i świetny start

Przez lata przywykliśmy, że przy Alei Jana Pawła II w Jastrzębiu-Zdroju w poszukiwaniu wzmocnień spoglądano zazwyczaj tylko w jednym kierunku. Hokeiści z Czech i Słowacji czuli się tu jak u siebie w domu, choć w rozgrywkach 2019/2020 kontrakty podpisali pierwsi Finowie oraz Łotysz. Przed rozpoczęciem minionego sezonu wydawało się, że narodowość wpisana w paszport była ostatnim kryterium, na jakie spoglądano przy dokonywaniu transferów.

I tym oto sposobem nad czeską granicę zawitało kilku stranieri wysokiej klasy sportowej. Największe emocje budziły nazwiska Zackary’ego Phillipsa oraz Marka Hovorki, za którymi stało budzące podziw (jak na nasze warunki…) CV. Spore oczekiwania wiązano także z osobami Patrika Nechvátala i Romana Ráca. Przedsezonowa rotacja wśród obcokrajowców mogła budzić niepokój wśród kibiców, lecz dokonane wzmocnienia uspokoiły ich nastroje. Największym znakiem zapytania było pytanie, jak szybko zawodnicy zdążą nawiązać odpowiednią nić porozumienia oraz to, czy obrona swym poziomem dotrzyma kroku naszpikowanej armatami ofensywie.

Jastrzębianie zaliczyli bardzo solidny początek, a z czasem ich pewność siebie tylko rosła. Szczególnie gorący okazał się być dla nich październik, gdzie w ciągu kilku dni drużyna trenera Róberta Kalábera wskoczyła na stromy rollercoaster. Przed przystąpieniem do boju o Superpuchar Polski czekało ją starcie z… GKS-em Tychy, a więc jej bezpośrednim rywalem w walce o to trofeum. W przedbiegach górą okazali się być tyszanie, którym do zwycięstwa wystarczyła zaledwie jedna bramka. W kolejnym meczu jastrzębianie nastroili jednak celowniki, przełamując superpucharowy monopol Tychów i Cracovii. Jeżeli ktoś narzekał na niedobór bramek w ligowym spotkaniu z GKS-em, to z nawiązką uświadczył ich w kolejnym meczu z Unią Oświęcim. W pamiętnym spotkaniu oglądaliśmy aż osiemnaście (!) goli, a biało-niebiescy po raz drugi w tym sezonie triumfowali nad JKH, śrubując niecodzienny wynik 10:8.

Zwycięski marsz i trofea

„Dwucyfrówka” podziałała na przyszłych mistrzów Polski jak płachta na byka. Po tym meczu osiągnęli oni znakomitą passę, która zatrzymała się na dwunastu zwycięstwach. Pechowe, trzynaste spotkanie przypadło na starcie z będącym na fali GKS-em Katowice. Na zakończenie sezonu zasadniczego jastrzębianie szli łeb w łeb z GKS-em Tychy, choć przegrali walkę o pozycję na tronie po 36 kolejkach, na co spory wpływ miały stracone punkty z Podhalem Nowy Targ czy STS-em Sanok w ostatniej rundzie. Wszystko wskazywało na to, że po raz trzeci z rzędu ćwierćfinałowym rywalem jastrzębian będzie Comarch Cracovia, lecz nieoczekiwana porażka Podhala z STS-em sprawiła, że to „Szarotki” skrzyżowały kije z drugą ekipą sezonu zasadniczego.

W tym miejscu warto też wspomnieć, że na dwa tygodnie przed finiszem ligi, ekipa znad czeskiej granicy zmierzyła się w finale Pucharu Polski z Re-Plast Unią Oświęcim. JKH GKS Jastrzębie śmiało można określić drużyną „pucharową”, bowiem wygrała ona już trzeci z rzędu finał tych rozgrywek. Czasu na świętowanie nie było jednak wiele, toteż przenieśmy się do rozstrzygnięć z fazy play-off.

Pierwsze siedem spotkań? Istny walec. Jastrzębianie odprawili w czterech spotkaniach z kwitkiem niżej notowane Podhale Nowy Targ, a także zwyciężyli w pierwszych trzech starciach z GKS-em Katowice. Ich nastrojów nie zmąciła nawet wyjazdowa porażka w Satelicie, a hokeiści Róberta Kalábera przypieczętowali awans do finału na własnym lodzie.

Po zaciętych bojach wyłoniono, iż ich rywalem zostanie Comarch Cracovia. Podobnie jak w minionych latach, „Pasy” dokonały poważnych wzmocnień w trakcie sezonu, toteż ciężko było ferować jakiekolwiek rozstrzygnięcia. Jak przystało na finał, dla jastrzębian był to zdecydowanie najcięższy rywal w tym sezonie. Ostatecznie udało im się sięgnąć po złoto po pięciu niezwykle zaciętych pojedynkach. Tym oto sposobem pierwsze mistrzostwo Polski w historii JKH stało się faktem, a do historii polskiego hokeja przeszła pierwsza potrójna korona wywalczona przez zespół z Polskiej Hokej Ligi.

Nieoczekiwana przebudowa

Kac dopadł jastrzębian dopiero kilka tygodni później – euforię zmąciło odejście Zackary’ego Phillipsa, który zasilił szeregi Unii Oświęcim, a także transfery dwóch wychowanków: Jakuba Michałowskiego i Kamila Wróbla, do GKS-u Tychy. Szczęścia za granicą postanowił poszukać także tercet Paś – Wałęga – Sołtys. Na domiar złego, w czerwcu o rozwiązanie kontraktu wystąpił Marek Hovorka.

Przed łotewskim zaciągiem spore wyzwanie. Choć kibice nie mieli w zeszłym sezonie okazji, by obejrzeć osobiście zbyt wiele meczów na żywo, to żaden z nich nie wątpi, jaką klasą dysponowali odchodzący liderzy. Ich następcy będą mieli z kolei okazję wyeksponować się w rozgrywkach Hokejowej Ligi Mistrzów, zatem należy od nich oczekiwać pełnego zaangażowania.

MG-5798-Dx-O2-2

Ostatnie artykuły