Hity i kity! Kto błysnął, a kto zawiódł?

Za nami cztery kolejki Polskiej Hokej Ligi, w których doszło do niemałych niespodzianek i objawień nowych zawodników, którzy nadają prym ligowym rozgrywkom. Postanowiliśmy przeprowadzić dla Was małą analizę plusów i minusów dotychczasowych spotkań!

HITY

Anton Svensson. Chyba mało kto spodziewał się, że rezerwowy bramkarz z trzeciego poziomu rozgrywkowego w Szwecji zaliczy takie wejście do PHL. Po czterech meczach bramkarz KH Energi Toruń legitymuje się średnią oscylującą w okolicach 97% obronionych strzałów, a średnio wpuszcza 0,75 bramki na mecz. Do tego zaliczył już dwa czyste konta! Czego chcieć więcej? Jak podkreślają toruńscy defensorzy, czują się pewniej, gdy za plecami mają tak znakomitego bramkarza, który potrafi w pojedynkę uratować zespół.

Zackary Phillips. Kanadyjczyk przebojem wdarł się do naszej ligi. Po czterech kolejkach jest na prowadzeniu w klasyfikacji kanadyjskiej. Zagrał jednak tylko w trzech meczach i zdobył on 7 punktów za 3 bramki i 4 asysty. Spodziewano się od tego zawodnika wielkich chwil, bo w swoim CV rozegrał wiele spotkań choćby w AHL, które jest zapleczem najlepszej ligi świata. Robert Kalaber może być bardzo zadowolony z poczynań swojego zawodnika. Warto podkreślić, że to wciąż młody zawodnik, bo ma tylko 27 lat. Jeśli będzie w takiej formie do końca sezonu, to niewątpliwie mogą się po niego zgłosić lepsze, europejskie zespoły.

Rusłan Baszyrow. Zdecydowanie najjaśniejszy punkt zespołu dowodzonego przez Grzegorza Klicha. Już w sparingach pokazywał, że Zagłębie Sosnowiec ma w swoich szeregach ciekawego zawodnika. W potyczkach ligowych również radzi sobie świetnie. Mimo, iż jego drużyna zajmuje rozczarowujące, przedostatnie miejsce, to 23-latek plasuje się na wysokim 5. miejscu w klasyfikacji kanadyjskiej. Rosjanina charakteryzuje dobre wykończenie akcji i umiejętności techniczne. Miejmy nadzieje, że sosnowiecka maszyna jeszcze ruszy z miejsca i będziemy mogli z zadowoleniem oglądać w akcji podopiecznych Grzegorza Klicha.

KITY

Alan Łyszczarczyk. Chyba największy dotychczasowy zawód. Wychowanek Podhala, który marzył o grze w NHL i AHL, w polskiej lidze zawodzi. 22-latek po czterech kolejkach ma przy swoim nazwisku zaledwie jeden punkcik za asystę. Nie tego spodziewali się po nim kibice “Szarotek”. Kompletnie nie wnosi jakości do zespołu prowadzonego przez Andrieja Gusowa, momentami niewidoczny na lodzie. Nawet w meczu z najsłabszym Stoczniowcem nie pokazał niczego szczególnego, a w sytuacji sam na sam z Michałem Kielerem, strzelił prosto w bramkarza “Stoczni”. Oczywiście to dopiero początek rozgrywek, ale zawodnik mianowany największym polskim młodym talentem powinien wnieść odpowiednią jakość do zespołu.

Michael Petrásek. Były bramkarz HC Vervy Litvinov był lansowany jako nowa gwiazda ligi. Rzeczywistość okazała się brutalna. W Krakowie rozczarowują wszyscy, łącznie z nowym golkiperem. Po czterech kolejkach, Petrásek puścił średnio 3,25 na mecz. Ponadto, bramkarz “Pasów” nie popisuje się niczym szczególnym, a często w swoich interwencjach bywa bardzo niepewny. Tylko 90% obronionych strzałów, to na pewno nie to, czego kibice się po nim spodziewali. Trener Rudolf Roháček musi więc kombinować, jak poprawić grę swojej drużyny. Trzeba jednak dodać, że bez solidnego bramkarza, nie zbuduje solidnej drużyny.

Dmitrij Kozłow. Rosyjski obrońca “Stalowych Pierników”, który przedłużył kontrakt z toruńskim klubem miał być ostoją defensywy Energi, a do tego siać postrach wśród bramkarzy rywali mocnymi strzałami z dystansu. Do tej pokazał ani jednej, ani drugiej rzeczy. Częściej za to rozdawał prezenty rywalom, wykładając im tzw. “patelnie”. Wiemy, że na miejsce czeka inny Rosjanin – Siergiej Kuzniecow. Być może zajmie miejsce swojego rodaka? Przekonamy się o tym wkrótce.

One thought on “Hity i kity! Kto błysnął, a kto zawiódł?

  • 23 września, 2020 o 22:59
    Permalink

    Dobrze to wygląda redakcjo! Oby tak dalej…przyjemnie się czyta. Tak luźno i zwięźle 🙂

Komentarze są wyłączone.