Znajdziesz nas też tutaj:

Artykuły

Ich warto mieć na oku! Przyglądamy się zawodnikom, którzy mogą zanotować przełomowy sezon

JKH GKS Jastrzębie: Dominik Jarosz.
Kiedy w 2016 roku w JKH GKS-ie Jastrzębie wprowadzono wariant oszczędnościowy, a do składu wpuszczono sporo świeżej krwi, Dominik Jarosz należał do starszej grupy wychowanków, jacy otrzymali swą szansę w składzie pierwszej drużyny. Mimo tego faktu, w ostatnich latach wciąż pozostawał nieco w cieniu Jakuba Michałowskiego, Dominika Pasia, Kamila Wróbla czy Kamila Wałęgi. W międzysezonowej przerwie mistrzowską ekipę opuściło aż sześciu wychowanków i to w głównej mierze na barkach Jarosza spocznie teraz odpowiedzialność za godne reprezentowanie jastrzębskiego systemu szkolenia. 22-latek zaprezentował się z niezłej strony w przedsezonowych sparingach, a po czterech spotkaniach Hokejowej Ligi Mistrzów, przewodzi wewnątrzklubowej klasyfikacji kanadyjskiej (w czym spora zasługa dwóch bramek strzelonych EC Red Bull Salzburg).

Comarch Cracovia: Sebastian Brynkus.

Sebastian Brynkus to zawodnik o którym głośno mówi się już od kilku lat. Ma on duży potencjał, by stać się jedną z czołowych postaci naszej ligi. Świadczy o tym fakt, iż niegdyś zaufaniem obdarzył go trener Tomek Valtonen, powołując go do seniorskiej reprezentacji Polski. W przeszłości został on „podkupiony” przez Comarch Cracovię z MMKS-u Podhale Nowy Targ. Rudolf Roháček dał mu szansę debiutu w barwach „Pasów” już w 2018 roku. W minionym sezonie nie podtrzymał jednak produktywności sprzed dwóch kampanii, notując 8 punktów za 2 gole i 6 asyst. Nie ma jednak wątpliwości, iż jest to jeden z najbardziej perspektywicznych zawodników krakowskiej ekipy. Po sezonie zakończonym wywalczeniem srebrnego medalu z klubu ubyło wielu kluczowych zawodników, toteż można się spodziewać, że Brynkus otrzyma teraz więcej szans na lodzie.

GKS Tychy: Renārs Kārkls, Kamil Lewartowski.

Zaledwie 22-letni Łotysz jest chyba najciekawszym transferem w tyskim klubie. Młody obrońca ma już za sobą debiut w reprezentacji Łotwy, występującej na co dzień na poziomie Elity. Mimo młodego wieku zdążył więc zdobyć już bogate doświadczenie. W zeszłym sezonie występował w Lidze Alpejskiej w barwach EHC Lustenau. Patrząc na jego statystyki można powiedzieć, że jest on ofensywnie usposobionym defensorem. Charakteryzuje się doskonałymi warunkami fizycznymi. Waży on bowiem 90 kilogramów przy 195 centymetrach wzrostu. Zadebiutował w tyskich barwach, ale ciężko go ocenić przez pryzmat zaledwie dwóch występów. Na pewno będzie to zawodnik warty uwagi, wszak w swym pierwszym meczu, jakim był sparing z GKS-em Katowice, zdobył już bramkę.

Kolejnym z godnych wyróżnienia zawodników GKS-u Tychy jest (wiecznie drugi) Kamil Lewartowski – wychowanek klubu. Już za czasów jego gry w Centralnej Lidze Juniorów mówiło się o niezwykłym talencie tyszanina. W okresie przygotowawczym przed obecnym sezonem pokazał, że warto na niego postawić. Zanotował on bowiem świetne występy, choćby w jubileuszowym turnieju zorganizowanym w Oświęcimiu. Mimo faktu, iż ukończył już 23 lata, nadal nie zaskarbił sobie sympatii sztabu szkoleniowego. Podczas gry w GKS-ie Tychy nie zanotował sezonu, w którym rozegrałby ponad dziesięć meczów, co może dziwić. Przy tak małej liczbie polskich bramkarzy, Kamil Lewartowski wydaje się być jednym z kandydatów do obsady reprezentacyjnej bramki w nieodległej przyszłości. Nawet jeśli nieco mu przesłodziliśmy, to uważamy, że zasługuje on przynajmniej na szansę pokazania się. Teraz może mieć o nią nieco łatwiej, bo z klubu odszedł John Murray, który mimo wieku nadal potrafi zachwycić, zaś Ondřej Raszka może nie wydaje się być tak groźnym rywalem w bramce.

GKS Katowice: Jakub Prokurat, Maciej Miarka.

19-letni napastnik, który pierwsze hokejowe kroki stawiał w Mazowszu Warszawa, poprzednie trzy sezony spędził w niemieckim Krefelder EV 1981 U20. Tam zdobywał wiele punktów i był jednym z czołowych zawodników. Teraz postanowił spróbować swoich sił w Katowicach. Dobra postawa w sparingach zaowocowała kontraktem. Pod skrzydłami byłego selekcjonera reprezentacji Polski Prokurat powinien jeszcze bardziej rozwinąć swoje umiejętności.

Maciej Miarka już w poprzednim sezonie otrzymał kilka szans występów między słupkami GieKSy od pierwszych minut i wypadł naprawdę dobrze. Wychowanek ŁKH Łódź imponował refleksem, a także, mimo młodego wieku, spokojem. Teraz jest zmiennikiem reprezentacyjnego bramkarza – Johna Murraya i okazji do gry może być nieco mniej. Dla zawodnika w tym wieku ważne jest, aby maksymalnie dużo grać i rozwijać się. Miarka ma jednak od kogo się uczyć, bowiem Murray niejednokrotnie pokazywał swój kunszt i z pewnością treningi z takim specjalistą dla 20-latka będą świetną okazją do nauki. Umiejętności młodego golkipera katowiczan nie sposób jednak kwestionować i już w niedalekiej przyszłości będzie on stanowić o sile polskiego hokeja, pukając do drzwi seniorskiej reprezentacji.

KH Energa Toruń: Robert Arrak, Michał Zając.

Przed sezonem torunianie zakontraktowali dwóch obiecujących zawodników. Pierwszym z nich jest Robert Arrak, który już ma na swoim koncie mistrzostwo zaplecza Ligi Alpejskiej oraz fińskiej U-20 SM-sarja. Reprezentant Estonii był tam wyróżniającym się zawodnikiem, świetnie punktował także w Lidze Alpejskiej. Ten 22-letni środkowy dobrze wszedł do toruńskiego zespołu. W sparingach uzbierał najwięcej punktów i był liderem drużyny, co poskutkowało nominacją na alternatywnego kapitana. Dwa pierwsze mecze zakończył jednak bez punktów, choć okazji do strzelenia bramki mu nie brakowało. Jeśli się przełamie i znów zacznie trafiać, to „Stalowe Pierniki” będą jeszcze groźniejsze.

Drugim z nich jest Michał Zając. Wychowanek bytomskiej Polonii w poprzednim sezonie reprezentował barwy Stoczniowca Gdańsk i pokazał się tam z dobrej strony. Nie bał się wziąć ciężaru gry na siebie i często pokazywał swoje nieprzeciętne umiejętności. Tego samego oczekują od niego w Toruniu. Tu nie będzie mieć jednak łatwo, bo trener Tupamäki desygnował go do gry w czwartym ataku. Zupełnie inaczej, niż miało to miejsce w Gdańsku, gdzie nie mógł narzekać na brak minut na lodzie, grając w pierwszej i drugiej formacji. Spodziewamy się jednak po nim dobrej i kombinacyjnej gry.

Re-Plast Unia Oświęcim: Miłosz Noworyta, Jan Sołtys.

Młodszy z braci Noworytów należy do jednych ze zdolniejszych obrońców młodego pokolenia. Przez wielu niedostrzegany, jednak wykonuje on wiele pracy w grze defensywnej. Jest to typowy obrońca od „czarnej roboty”. Gdyby jeszcze popracował nad grą w ofensywie, mielibyśmy obrońcę kompletnego. Miłosz Noworyta jest związany z oświęcimską Unią niemal od urodzenia. Wcześniej w tym klubie, pierwsze kroki stawiał jego brat Patryk – który na swoim koncie ma aż dziewięć złotych medali mistrzostw Polski. Jego kariera zbliża się już jednak ku końcowi. Kto wie? Być może jego młodszy brat zdobędzie więcej złotych krążków? Czas pokaże, ale jesteśmy pewni, że tacy zawodnicy stanowią dla Unii wartość dodaną.

Jan Sołtys przed rozpoczęciem nowego sezonu musiał przełknąć małe rozczarowanie, jakim był brak angażu w czeskim AZ-ecie Hawierzów. 21-letni jastrzębianin przebywał tam na testach z nadzieją na dalszy sportowy rozwój, ale ostatecznie nie udało mu się przebić do ekipy dowodzonej przez Jiříego Režnara. Zdecydował się zatem na powrót do Polskiej Hokej Ligi, lecz jego wybór nie padł na macierzysty JKH GKS Jastrzębie, lecz oświęcimską Unię. Wbrew pozorom, Sołtys ma jeszcze sporo do udowodnienia. Tak na dobrą sprawę, w zeszłym sezonie rozegrał pierwsze pełne seniorskie rozgrywki w swojej karierze. W swym debiutanckim sezonie nie mógł liczyć jeszcze na pewny plac gry, z kolei rok później odniósł kontuzję, która wykluczyła go na bardzo długi czas. Teraz z kolei będzie chciał dowieść swojej wartości nad Sołą.

TAURON Podhale Nowy Targ: Paweł Bizub, Szymon Klimowski.

Nowotarskie „Szarotki” na brak zdolnego, bramkarskiego narybku narzekać nie mogą. Zarówno Paweł Bizub, jak i Szymon Klimowski udowodnili, że mają papiery na dobrą grę. 21-letni Bizub w PHL rozegrał do tej pory 9 meczów – cztery z nich były wygrane. Klimowski dopiero w tym roku skończył 18 lat, a w niedzielę zadebiutował w starciu z KH Energą Toruń. Zaliczył tam kilka spektakularnych interwencji. Obaj zostali rzuceni na głęboką wodę po odejściu Przemysława Odrobnego i Ihara Brykuna. Wszelkie pomyłki i błędy trzeba tu jednak zrzucić na karb braku doświadczenia i ogrania w seniorskim hokeju. Na brak minut nie będą mogli jednak narzekać, co z czasem przyniesie pożądane efekty i korzyści.

Ciarko STS Sanok: Jakub Bukowski, Krystian Mocarski, Maciej Witan.

Sanoccy działacze postawili w tym roku zdecydowanie mocniej na kierunek fiński, ale tak utalentowani napastnicy jak Jakub Bukowski, Krystian Mocarski czy Maciej Witan wciąż mogą liczyć na pewny plac gry. Drugi z wymienionych przybył do grodu Grzegorza z Gdańska, gdzie ponownie będzie mieć okazję do współpracy z Markiem Ziętarą. W znacznie słabszym Stoczniowcu otrzymał więcej czasu na lodzie niż w PKH i pokazał się z dobrej strony. Bukowski zademonstrował z kolei, że jest bardzo dynamicznym zawodnikiem, lecz musi poprawić swoje wykończenie. Witan rozbudził natomiast apetyty kibiców po niezwykle udanych urodzinach – 19 lutego (w dniu ukończenia 20. roku życia) zdobył hat-tricka przeciwko Podhalu Nowy Targ.

Zagłębie Sosnowiec: Patryk Wysocki.

21-letni Polak urodzony w białoruskim Nieświeżu na początku tego roku zdecydował się na powrót do ojczyzny, a jego wybór padł na Zagłębie Sosnowiec. Niestety, podczas jednego z pierwszych treningów z nową drużyną w wyniku kolizji z bramkarzem doznał bardzo groźnie wyglądającej kontuzji twarzy, toteż pozostało mu jedynie skupić się myślami na nadchodzącym sezonie. Mimo młodego wieku, ma już za sobą zagraniczne przygody w chińskim KRS Heilongjiang i ORG Junior Beijing (występujących w MHL, będącej zapleczem KHL), belgijskim Antwerp Phantoms, a rok temu był testowany przez łotewskie Dinamo Riga. Ekipa znad Brynicy przejawia w tej kampanii znacznie większe aspiracje aniżeli w minionych rozgrywkach, a Wysocki (obok Bartłomieja Bychawskiego, Oskara Jaśkiewicza czy Nikity Mickiewicza) ma być jedną z czołowych postaci defensywy.

Ostatnie artykuły