Jastrzębianie nie dali szans Enerdze i zameldowali się w finale Pucharu Polski

Za nami pierwszy półfinał Pucharu Polski! JKH GKS Jastrzębie nie dało szans KH Enerdze Toruń, pokonując ich 3:0. Kluczowym momentem spotkania wydaje się być początek drugiej tercji, gdzie gospodarze w trzy minuty zdobyli dwie bramki.

Półfinałowe spotkanie Pucharu Polski na Jastorze lepiej rozpoczęli gospodarze. Mieli oni kilka dogodnych okazji do otworzenia wyniku, jednak nie mogli znaleźć sposobu na Antona Svenssona. Nie pomogły także trzy gry w przewadze, a najlepszą okazję zmarnował Dominik Paś, który po dograniu zza bramki, skierował krążek obok świątyni Svenssona. Na lodzie więcej było hokejowych szachów, niż ofensywnych akcji i groźnych strzałów, bowiem oba zespoły nie chciały przede wszystkim stracić jako pierwsze bramki. Goście próbowali odgryzać się kontrami, a najlepsze okazje mieli Jegor Fieofanow oraz Artiom Smirnow, ale w obu przypadkach krążek minimalnie mijał bramkę strzeżoną przez Patrika Nechvatala.

Przyjezdni jakby jeszcze zostali w szatni na początku drugiej odsłony, bo już po 21 sekundach bramkę zdobył Martin Kasperlik, który dobił strzał Radosława Sawickiego. Nie trzeba było długo czekać, a na 2:0 podwyższył Ēriks Ševčenko, wykorzystując fakt, że zasłonięty był Svensson. Przewaga gospodarzy nie podlegała dyskusji i dopiero wobec dwubramkowej straty, torunianie spróbowali zagrać nieco odważniej. Podopieczni Juryja Czucha mogli mówić o sporym pechu, bo krążek, po kilku niezłych strąceniach, minimalnie mijał bramkę JKH. Gospodarze starali się grać przede wszystkim spokojnie z tyłu, ale wraz z upływem minut, coraz śmielej poczynały sobie „Stalowe Pierniki”. Ich odważniejsza gra została jednak przerwana przez syrenę kończącą drugą tercję.

Trener Czuch przed decydującą odsłoną pomieszał formacje i już po kilkunastu sekundach mogło to przynieść efekt, bo Artiom Osipow miał przed sobą pustą bramkę, ale jego strzał zablokował wtedy Mateusz Bryk. Niewykorzystana sytuacja się zemściła i w 44. minucie na 3:0 podwyższył Kamil Wałęga. Kolejne minuty to już spokojna gra gospodarzy, którzy uskrzydleni trzybramkową zaliczką, nie pozwalali torunianom na zbyt wiele. Dodatkowo czyste konto udało się utrzymać Patrikowi Nechvatalowi. Wynik do końcowej syreny się nie zmienił i to jastrzębianie po raz trzeci z rzędu zameldowali się w finale tych rozgrywek i będą bronić trofeum. Kto będzie ich rywalem? Tego dowiemy się w poniedziałkowy wieczór.

JKH GKS Jastrzębie – KH Energa Toruń 3:0 (0:0, 2:0, 1:0)

1:0 – Martin Kasperlik – Radosław Sawicki (20:23)
2:0 – Ēriks Ševčenko – Zackary Phillips, Arkadiusz Kostek (23:43)
3:0 – Kamil Wałęga – Dominik Paś, Marcin Horzelski (43:56)

JKH: Nechvatal – Bryk, Górny; Sawicki, Rac, Kasperlik – Kostek, Ševčenko; R. Nalewajka, Hovorka, Phillips – Jass, Horzelski; Paś, Wałęga, Sołtys – Michałowski, Gimiński; Jarosz, Wróbel, Ł. Nalewajka

KH Energa: Svensson – Kozłow, Skólmowski; Osipow, Fieofanow, Sierguszkin – Jaworski, Szkodienko; Dołęga, K. Kalinowski, Jaakola – Kuzniecow, Gusevas; Bondaruk, Czwanczikow, Szabanow – Podsiadło, Smirnow; Olszewski, Rożkow, Saloranta

fot. Tomasz Michalczuk.