Jaworski: Stać mnie na więcej!

Adrian Jaworski, obrońca KH Energi Toruń dziś zadebiutował z orzełkiem na piersi. Wcześniej co prawda reprezentował nasz kraj, ale „tylko” na szczeblu juniorskim. Co powiedział świeżo upieczony reprezentant Polski, po wygranym meczu z Węgrami?

Dla 24-latka był to pierwszy mecz w reprezentacji Polski. Obrońca wystąpił w parze z Kamilem Górnym, który reprezentuje barwy JKH GKS-u Jastrzębie. Z czasem jednak Robert Kalaber rotował formacjami, kosztem choćby Adriana Jaworskiego.

– W pierwszej tercji odczuwałem ogromny stres. Wydaje mi się, że wtedy wyglądałem dość przeciętnie. W miarę upływu czasu myślę, że się „obudziłem”, ale jeśli chodzi o cały mecz to wiem, że nie był to szczyt moich umiejętności. Oczywiście nie mówię tu o jakimś hokeju z najwyższej półki. Po prostu stać mnie na więcej w porównaniu do tego co pokazałem, ale za to wszystko obwiniłbym towarzyszący mi stres – stwierdził debiutant.

Mecz sam w sobie był bardzo zacięty i wyrównany. Świadczy o tym fakt, że losy spotkania rozstrzygnęły się na pięć sekund przed końcem spotkania.

– Cóż, nasze zwycięstwo było dość niespodziewane. To prawda, zaczęliśmy dobrze, potem to prowadzenie nam się wymknęło i od 10. minuty nie padła żadna bramka aż do ostatniej minuty. Dominik Paś zdobył bramkę na pięć sekund do końca, więc radość jest ogromna po zwycięskim debiucie .Wiadomo, że w sporcie decydują najmniejsze detale. Hokej to jest gra błędów. Reprezentanci Węgier popełnili błąd, my ich naciskaliśmy i udało się. W sporcie najważniejsze są zwycięstwa – zaznaczył gracz KH Energi Toruń.

Pierwotnie do kadry był powołany Oskar Jaśkiewicz. Jednak wskutek kontuzji, oddał on miejsce właśnie Adrianowi Jaworskiemu, który nie spodziewał się takiego obrotu spraw.

– O powołaniu do reprezentacji dowiedziałem się w autokarze, na piętnaście minut przed meczem! Wtedy to do mnie tak nie dotarło. Nie myślałem o tym. Radość pojawiła się dopiero na następny dzień. Bardzo się cieszyłem, że zostałem doceniony. Mam nadzieję, że uda mi się pokazać z dobrej strony – powiedział 24-latek.

Kolejny mecz z Węgrami, który odbędzie się już jutro o 17:45. „Jawa” ma więc czas by udowodnić trenerowi Kalaberowi swoją wartość. Warto dodać, że w tym roku, ich drogi jeszcze się zejdą.

– Ja będę robił wszystko, żeby pojawiać się w kadrze jak najczęściej, jednak decyzja należy do trenera. Mam okazję się pokazać selekcjonerowi w meczu półfinałowym Pucharu Polski. Myślę, że lepszej okazji nie będzie, choć bardzo chcemy mu utrzeć nosa przechodząc dalej i awansując do finału – zakończył pół żartem, pół serio Adrian Jaworski.

Zdjęcie: torunskihokej.pl