Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

JKH GKS Jastrzębie w połowie drogi do finału

Już druga bitwa w półfinale padła łupem JKH GKS-u Jastrzębie. Podopieczni Roberta Kalábera zwyciężyli 2:1 z GKS-em Katowice i są w połowie drogi do finału i gry o złoto.

Pierwsza tercja rozpoczęła się dość niemrawo, bo oba zespoły postawiły na zabezpieczenie dostępu do własnej bramki. Groźnie zrobiło się w 7. minucie, gdy Ēriksa Ševčenki popisowo obronił Juraj Šimboch. Później to goście zagrali w przewadze, ale sygnalizowana była kara dla jednego z hokeistów “GieKSy”, a gospodarze mądrze kradli cenne sekundy, by za chwilę samemu zagrać przez pełne dwie minuty w przewadze. Równo z końcem kary pięknym uderzeniem popisał się jednak Kamil Wróbel i załadował krążek pod poprzeczkę.

Podopieczni Andrieja Parfionowa chcieli od razu odpowiedzieć, ale Patrik Nechvátal poradził sobie z groźnymi uderzeniami Jānisa Andersonsa oraz Grzegorza Pasiuta, a strzał Dariusza Wanata po kontrze minimalnie minął poprzeczkę jastrzębskiej bramki.

Miejscowi przycisnęli od początku drugiej partii. Sprawę ułatwiły im nieco kary, które otrzymali Krawczyk, Rohtla i Franssila. JKH liczebnych przewag nie wykorzystało, ale napór przyniósł efekt w 27. minucie, gdy po strzale Jakuba Gimińskiego krążek strącił Radosław Nalewajka i guma zaskoczyła bramkarza “GieKSy”.

Gospodarze mogli pójść za ciosem, ale obronną ręką z opresji wyszedł Šimboch po strzałach Pasia, Urbanowicza i Phillipsa. Katowiczanie do głosu doszli dopiero w końcówce tej tercji, gdy na ławce kar przebywał Sołtys. Podopieczni Roberta Kalábera ofiarnie się jednak bronili i utrzymali wynik do przerwy.

Po niej do zaciekłych ataków ruszyli katowiczanie. Świetną okazję do wyrównania miał Filip Starzyński, ale świetnie dysponowany był bramkarz JKH. Z kolei po potężnym strzale Jyriego Marttinena w sukurs przyszedł mu Mateusz Bryk, który wybił tańczący krążek z pola bramkowego.

Spotkanie zamknąć mógł Phillips, ale w 57. minucie zmarnował sytuację sam na sam z Šimbochem. To się zemściło, bo kontaktową bramkę zdobył Bartosz Fraszko i wszystko jeszcze było możliwe. Trener Parfionow wziął czas i wycofał bramkarza. Mimo zaciekłych ataków ten manewr się nie powiódł i jastrzębianie zgarnęli drugie zwycięstwo.

JKH GKS Jastrzębie – GKS Katowice 2:1 (1:0, 1:0, 0:1)
1:0 – Kamil Wróbel – Dominik Jarosz, Roman Rác (09:55, 4/5)
2:0 – Radosław Nalewajka – Jakub Gimiński (26:22)
2:1 – Bartosz Fraszko – Patryk Wajda (58:20)

JKH GKS: Nechvátal – Bryk, Górny; Kasperlík, Rác, Sawicki – Ševčenko, Kostek; Hovorka, Paś, Phillips – Horzelski, Jass; Urbanowicz, Wałęga, Wróbel – Klimíček, Gimiński; Sołtys, Jarosz, R. Nalewajka.
Trener: Róbert Kaláber.

GKS Katowice: Šimboch – Liamin, Wajda; Fraszko, Pasiut, Stiepanow – Marttinen, Franssila; Kuronen, Rohtla, Kubalík – Andersons, Krawczyk; Michalski, Starzyński, Wanat – Mularczyk, Zieliński; Nahunko, Paszek, Adamus.
Trener: Andriej Parfionow.

Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw): 2:0 dla JKH GKS-u Jastrzębie.
Następny mecz: w poniedziałek w Katowicach (18:00).

Ostatnie artykuły