Znajdziesz nas też tutaj:

Relacje

JKH wypunktował Zagłębie. Siedem bramek mistrzów Polski [WIDEO]

Jastrzębski Klub Hokejowy nie dał dziś szans Zagłębiu Sosnowiec. Mistrzowie Polski pokazali wyższość w każdym aspekcie hokejowego rzemiosła, wygrywając ostatecznie 7:1.

Mistrzowie Polski wrócili w piątek z Sanoka na tarczy. Starcie w grodzie Grzegorza miało przybliżyć ich do awansu do Pucharu Polski, a zakończyło się pierwszym zwycięstwem sanoczan z JKH GKS-em Jastrzębie po ich powrocie do Polskiej Hokej Ligi.

Podopieczni Róberta Kalábera nie mogli sobie pozwolić dziś na kolejne potknięcie. Do Jastrzębia-Zdroju zawitało Zagłębia Sosnowiec, które w trwającym sezonie napsuło sporo krwi wyżej notowanym rywalom. Gospodarze rozpoczęli dzisiejszy mecz z przytupem. Otwarcie wyniku było zasługą tercetu desygnowanego dziś do gry w czwartej formacji. Frenks Razgals oddał kąśliwy strzał na bramkę Michała Czernika, który sparował krążek do boku. Ten padł łupem Patryka Pelaczyka, który zza bramki odegrał go do najeżdżającego Samuela Mlynaroviča. Słowacki center nie pozostawił już złudzeń golkiperowi Zagłębia.

Mistrzowie Polski cały czas szukali okazji do podwyższenia wyniku. Czernik był na posterunku, nie dopuszczając do pogłębienia się bramkowej straty. Po raz drugi skapitulował jednak w 14. minucie spotkania. Jauhienij Kamienieu zdecydował się na strzał z dystansu. Sosnowiecki bramkarz poradził sobie z jego uderzeniem, ale był już bezradny wobec dobitki Radosława Nalewajki.

Przyjezdni stanęli przed wyśmienitą szansą na zdobycie gola kontaktowego już na samym początku drugiej tercji. Po upływie ośmiu sekund tej odsłony na ławkę kar powędrował Arkadiusz Kostek, a sosnowiczanie przez dwie minuty grali z przewagą jednego zawodnika. Nie byli jednak w stanie zagrozić bramce Patrika Nechvátala, co zemściło się na nich już niedługo później. Tym razem w rolę egzekutora wcielił się Pelaczyk, który raptem kilka sekund wcześniej był podcinany przez jednego z rywali. Brak gwizdka sędziego dopomógł jednak gospodarzom, bowiem ich napastnik skorzystał na otwierającym drogę do bramki podaniu Mlynaroviča.

Jastrzębianie kolejny cios zadali już nieco ponad półtorej minuty później, a swój wkład w zdobytą bramkę ponownie miał Kamienieu. Reprezentacyjny obrońca oddał płaski strzał, a krążek został skutecznie przekierowany przez Artūrsa Ševčenkę, który tym zagraniem zmylił Czernika.

Sytuacji hokeistów dowodzonych przez Grzegorza Klicha było jak na lekarstwo, lecz najlepszą z nich zmarnował Jarosław Rzeszutko. W 29. minucie meczu popularny „Rzeszut” pozostawił w szczerym polu defensywę JKH i popędził samotnie na bramkę Nechvátala. Przegrał jednak pojedynek z czeskim golkiperem, który wciąż pozostawał niepokonany.

To co nie udało się Rzeszutce, uczynił – tyle że po drugiej stronie tafli – Roman Rác, który otrzymał znakomite zagranie od Rusłana Baszyrowa. Krążek wślizgnął się do bramki po parkanie Czernika, a trener Klich wziął przysługujący mu czas, choć nie zdecydował się na zmianę bramkarza. Już wkrótce Rzeszutko zrehabilitował się za zmarnowaną sytuację sprzed kilku minut, choć słowa pochwały należą się również Martinowi Przygodzkiemu, który zamarkował strzał, a następnie otworzył drogę do siatki partnerowi z zespołu.

Pięciobramkowe prowadzenie mógł przywrócić gospodarzom Frenks Razgals. Po faulu Tomasza Kozłowskiego podyktowano rzut karny na korzyść hokeistów znad czeskiej granicy, lecz łotewski napastnik pomylił się w obliczeniach, a Czernik odprowadził wzrokiem krążek przelatujący nad poprzeczką.

Trzecia tercja także toczyła się w dobrym tempie, choć prowadzący gospodarze spuścili nieco z tonu. Swą szansę w ostatnich dwudziestu minutach gry otrzymał Michał Kieler, który zastąpił Nechvátala. Niedługo po ich rozpoczęciu, drugie tego wieczoru trafienie mógł zapisać na swoim koncie Mlynarovič. Stojąc przed niemalże pustą bramką, nie trafił jednak czysto w krążek, na co swój wpływ mogła mieć również utrzymująca się na lodzie woda, której chwilę wcześniej przyglądali się arbitrzy.

Po słabszym okresie podopiecznych Róberta Kalábera, kiedy to sprokurowali dwie kolejne kary, ponownie pokazali oni moc w ataku. W 50. minucie sytuację sam na sam strzałem między parkanami wykorzystał Egils Kalns, a 50 sekund później przy swym strzale do „pustaka” nie pomylił się Dominik Jarosz.

Zagłębie Sosnowiec zakończyło drugą rundę PHL porażką, zatem jego hokeiści utrzymują przedostatnią  pozycję w tabeli. Jastrzębianie będą z kolei bacznie śledzili przebieg dzisiejszego meczu Comarch Cracovii z STS-em Sanok. Porażka „Pasów” będzie oznaczała dla nich automatyczną kwalifikację do Pucharu Polski. W przeciwnym wypadku, wszystko rozstrzygnie się w zaległym meczu 11. kolejki, który odbędzie się we wtorek.

JKH GKS Jastrzębie – Zagłębie Sosnowiec 7:1 (2:0, 3:1, 2:0)
1:0 – Samuel Mlynarovič – Patryk Pelaczyk, Frenks Razgals (2:40),
2:0 – Radosław Nalewajka – Jauhienij Kamienieu, Łukasz Nalewajka (13:55),
3:0 – Patryk Pelaczyk – Samuel Mlynarovič (22:53),
4:0 – Artūrs Ševčenko – Jauhienij Kamienieu, Vitālijs Pavlovs (24:26),
5:0 – Roman Rác – Rusłan Baszyrow, Arkadiusz Kostek (33:15),
5:1 – Jarosław Rzeszutko – Martin Przygodzki (34:33),
6:1 – Egils Kalns – Radosław Nalewajka, Vitālijs Pavlovs (49:47),
7:1 – Dominik Jarosz – Artūrs Ševčenko, Patryk Matusik (50:37).

Strzały: 48 – 19.

Minuty karne: 10 – 2.

JKH GKS: Nechvátal (od 40:01 Kieler) – Kostek, Bahalejsza; Baszyrow, Rác, Kalns – Górny, Ē. Ševčenko; Urbanowicz, Pavlovs, A. Ševčenko – Horzelski, Kamienieu; R. Nalewajka, Jarosz, Ł. Nalewajka – Matusik, Gimiński; Pelaczyk, Mlynarovič, Razgals.
Trener: Róbert Kaláber.

Zagłębie: Czernik – Naróg, Syrojeżkin; Dubinin, Wasiljew, Lundvald Nielsen – Khoperia, Jaśkiewicz; Przygodzki, Rzeszutko, Nahunko – Luszniak, Mickiewicz; Blanik, Kozłowski, Sikora – Opiłka oraz Piotrowski, Gniewek, Gusiew.
Trener: Grzegorz Klich.

Ostatnie artykuły