Znajdziesz nas też tutaj:
fot. Magdalena Kowolik/JKH GKS Jastrzębie

Wywiady

Kaláber: Chłopacy uwierzyli w swą jakość

Trener Róbert Kaláber mógł rozpocząć dzisiejsze zgrupowanie reprezentacji Polski z przeświadczeniem, iż jego klubowi podopieczni dobrze spisali się w ostatnim ligowym meczu. Szkoleniowiec JKH GKS-u Jastrzębie przyznał, iż ostatni czas nie należał do łatwych dla drużyny, ale wierzy, że wkrótce wszystko ulegnie poprawie.

W końcu zdobyliśmy przekonującą liczbę goli. Chłopaki wreszcie się przełamali, zaczęły nam wychodzić składne akcje. Zdobyliśmy ładne trafienia po kombinacyjnej grze. Zadowoliliśmy kibiców, którzy wreszcie ujrzeli hokej, jakiego od nas oczekują. Liczę, że teraz będzie lepiej, gdyż w ostatnim czasie nękało nas sporo problemów. Zresztą, nie uniknęliśmy ich również i dziś. Na przedmeczowym rozjeździe Maciej Urbanowicz doznał urazu – złamał nos i nie był w stanie nam pomóc. W ostatnim czasie, nakłada się tego sporo. Jeżeli nie kontuzje, to choroby; jeżeli nie choroby, to nieskuteczność; jeżeli nie nieskuteczność, to słabsza postawa bramkarzy. Cały czas się to powtarzało i mam nadzieję, że teraz wszystko wróci na właściwe tory zgodnie z naszymi oczekiwaniami – wyznał Róbert Kaláber.

Dla Jastrzębskiego Klubu Hokejowego był to szczególny rok w historii drużyny. Pierwsze mistrzostwo Polski, trzeci z rzędu Puchar Polski czy przygoda w Champions Hockey League to wydarzenia, które na stałe zapiszą się w pamięci lokalnych kibiców. Ostatni domowy mecz w tym roku był zatem dobrą okazją, by go podsumować.

Ciężko jest jednoznacznie podsumować ten rok, mając na uwadze ostatnie wyniki. Oczekiwaliśmy lepszej gry, tak samo jak i kibice oraz zarząd na czele z prezesem i sponsorami. Wiedzieliśmy jednak, że przystępujemy do tych rozgrywek jako mistrzowie. Każdy będzie zatem przygotowany na nas w stu procentach i będzie starał się urwać zwycięstwo. Nie mamy takiego komfortu, jak w zeszłym roku. Cały czas powtarzają się różne kontuzje i inne problemy. Wierzę, że takie sytuacje budują jednak drużynę, a kiedy pokażemy na co nas stać, będziemy mocniejsi – wyraził nadzieję trener ekipy znad czeskiej granicy.

Wymienione problemy miały zostać usunięte już po ostatniej dłuższej reprezentacyjnej przerwie, jaka miała miejsce na początku listopada. Tak się jednak nie stało, choć powrót do ligowych zmagań wyglądał obiecująco.

Wszystko rozpoczęło się dobrze. W Tychach prowadziliśmy już 4:2, lecz na jakieś dziesięć minut przed końcem kontuzji doznał nasz obrońca – Siarhiej Bahalejsza. Kiedy nie masz jednak w składzie pięciu dobrych obrońców, drużyna to natychmiast odczuwa. Do tamtej pory wszystko przebiegało zgodnie z planem, rozgrywaliśmy dobre zawody, aż kontuzji doznał Bahalejsza. Następnie spowodowaliśmy jedną karę, potem drugą karę, co nas podmęczyło. Ostatecznie, zakończyliśmy ten mecz z jednym punktem. Musimy poukładać pewne rzeczy, w tym nauczyć się odpowiedzialnej gry, nie powodować głupich kar i – po drugiej stronie – wykorzystywać nadarzające się okazje. W każdym meczu mamy dużo szans bramkowych, których nie udało się jednak wykorzystywać. Dziś to się udało, a chłopacy od razu lepiej się poczuli; uświadomili sobie, że tkwi w nich jakość i gra sprawiła im frajdę – podsumował słowacki szkoleniowiec.

Ligowy bilans JKH z drużynami ze szczytu tabeli nie wygląda obiecująco. Jastrzębianie przegrali bowiem komplet meczów z GKS-em Katowice i Re-Plast Unią Oświęcim.

Nie chcę zrzucać całej winy na kontuzje. Oświęcim i Katowice rozegrały z nami bardzo dobre mecze. W meczu rozgrywanym u nas po zakończonych pierwszych meczach Ligi Mistrzów Katowice zagrały dobrze w defensywie, były skuteczniejsze i wygrały 3:2. Z kolei w Katowicach byli już znacznie lepszą drużyną. W Oświęcimiu wygraliśmy Superpuchar Polski, by pięć dni później przegrać. Gdy przyjechała do nas Unia, przeprowadziła kontry, zdobyła więcej goli i niekwestionowanie wygrała. Te drużyny mają swą jakość, ale teraz nie gramy w Pucharze Polski; mamy więcej czasu na treningi i odpowiednie przygotowanie. Myślę, że będzie to widoczne w kolejnych meczach – zapewnił 52-letni trener.

Od rozpoczęcia trzeciej rundy PHL z klubu odeszło już dwóch zawodników. Mowa tu oczywiście o Samuelu Mlynaroviču i Rusłanie Baszyrowie. Rozstania z napastnikami mogą zwiastować, iż zarzucono sieci na hokeistów, którzy mogą wzmocnić formacje ofensywne.

Wciąż mamy czas. Nie chcemy zrobić ruchu, którego byśmy później żałowali. Kiedy chce pozyskać się dobrego zawodnika, na celowniku ma go już kilka klubów. Wówczas decydują możliwości finansowe drużyny. Cały czas szukamy kogoś, kto nam pomoże, ale będzie także w naszym zasięgu finansowym. To nie są obecnie łatwe rzeczy – powiedział szczerze trener Kaláber.

W ostatnich dniach informowaliśmy o możliwym powrocie Dominika Pasia na Jastor. Czy od tamtej pory sytuacja się rozwinęła?

Staramy się o niego cały czas. Tu nie chodzi tylko o Dominika, ale też wcześniej Jana Sołtysa; chłopaków, których już tu mieliśmy. Kiedy pojawiłaby się jednak taka możliwość, by Dominik do nas powrócił, byłoby to dla nas duże wzmocnienie – zaznaczył selekcjoner, który dziś rozpoczął zgrupowanie z reprezentacją Polski.

Ostatnie artykuły