Znajdziesz nas też tutaj:

Wywiady

Kalinowski: Przyjechaliśmy zdobyć Puchar Polski

KH Energa Toruń dość nieoczekiwanie zameldowała się w finale Pucharu Polski po zwycięstwie z GKS-em Katowice. Przed meczem mało kto spodziewał się zwycięstwa “Stalowych Pierników”. Jednak Kamil Kalinowski i jego koledzy stanęli na wysokości zadania i pokonali faworytów.

Torunianie w finale zagrają po raz pierwszy od 16 lat. To niewątpliwie historyczne wydarzenie dla sympatyków KH Energi Toruń. Podopieczni Jussiego Tupamäkiego wykazali się lepszą skutecznością i popełnili mniej błędów od rywala. Dlatego też to właśnie im przyjdzie grać o Puchar Polski.

– Na pewno jesteśmy dumni po tym meczu. Chwilę po końcowej syrenie aż łzy mi się cisnęły do oczu. Nie byliśmy faworytem przed tym spotkaniem. Od początku wiedzieliśmy, że musimy zagrać na sto pięćdziesiąt procent swoich możliwości, z poświęceniem. Mecz może nie zaczął się dla nas najlepiej bo straciliśmy bramkę, potem sześć kar z rzędu trochę wybiły nas z rytmu, straciliśmy sporo sił. W szatni mówiliśmy sobie jednak, że przyjechaliśmy tu wygrać Puchar Polski, zrobić coś dla kibiców i jesteśmy kroczek dalej – powiedział uradowany zdobywca dwóch bramek.

Hokeiści z Torunia nie próżnowali w grze w osłabieniu, czekali na błąd rywala co skrzętnie wykorzystali. Aż dwa osłabienia torunian skończyły się bramką. W przewadze zdobyli jedną bramkę. Taka dyspozycja napastników może napawać optymizmem, przed dzisiejszym finałem.

– Paradoksalnie te osłabienia w dwóch przypadkach wyszły na naszą korzyść. Sił jednak ubyło i może ich jutro zabraknąć. Strzeliliśmy w osłabieniach dwie bramki, katowiczanie popełniali błędy, a my to wykorzystaliśmy. Trzy błędy rywali i zdobyliśmy trzy bramki. Cieszy przede wszystkim skuteczność, zaangażowanie i tak jak mówiłem poświęcenie. Teraz czeka nas regeneracja i szykujemy się na jutro – zaznaczył Kamil Kalinowski.

Toruńscy zawodnicy mają odrobinę więcej odpoczynku przed meczem z Comarch Cracovią. Jednak w takich momentach, często decyduje nastawienie psychiczne. W rozmowie z Kamilem Kalinowskim dało się odczuć, że on i jego koledzy są naprawdę zmotywowani.

– Nastroje przed finałem są bojowe. Nawet nie zostajemy na kolejnym meczu, bo nie obchodzi nas z kim zagramy. Wiemy tylko, że trzeba zrobić wszystko by wygrać kolejne spotkanie – zakończył popularny “Kalina”.

Ostatnie artykuły