Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Kapica znokautował tyszan [WIDEO]

Comarch Cracovia wygrała z GKS-em Tychy 2:0. Dwa gole dla “Pasów” zdobył Damian Kapica. Tyszanie mimo walki do końca, nie potrafili znaleźć sposobu na Dienisa Pieriewozczikowa i po raz drugi z rzędu zjeżdżali z lodu pokonani.

Od pierwszych minut zanosiło się na ciekawe spotkanie. Początkowo to gospodarze mieli optyczną przewagę, bowiem częściej byli przy krążku i częściej strzelali. Świetną okazję miał Štěpán Csamangó, który znalazł się w sytuacji sam na sam z Ondrejem Raszką, górą jednak był tyski golkiper.

W 13. minucie Jiří Gula powędrował na ławkę kar. Wtedy do głosu doszli tyszanie. Świetną okazję na otwarcie wyniku mieli Alex Szczechura i Michael Cichy, jednak pierwszy z nich w dobrej sytuacji strzelił w boczną siatkę, a uderzenie Michaela Cichego obronił Dienis Pieriewozczikow. Mimo dobrego tempa tego meczu, wynik do końca tercji pozostał bezbramkowy.

Drugą odsłonę gospodarze rozpoczęli z wysokiego “c”. Po zaledwie 30 sekundach Damian Kapica najprzytomniej zachował się w zamieszaniu podbramkowym i otworzył wynik meczu. “Pasy” mogły pójść za ciosem chwilę później, ale zabrakło precyzji. Jewgienij Bodrow zmarnował doskonałą okazję. W 26. minucie doszło do nieoczekiwanej zmiany bramkarza. Ondrej Raszka doznał urazu pleców i zjechał z lodu, a za niego w bramce pojawił się Kamil Lewartowski. “Lewar” popisał się w 29. minucie, kiedy to uratował swoją drużynę przed utratą bramki. Wtedy bowiem błąd popełnił Marek Biro, który oddał krążek rywalom przy wyjeździe z tercji. Akcja Colina Shirleya z Štěpánem Csamangó zakończyła się niepowodzeniem.

Krakowianie mogli podwyższyć wynik meczu. Podczas gry w przewadze, podopieczni Rudolfa Roháčka mieli mnóstwo okazji, jednak żadna z nich nie została zwieńczona golem.

Kiedy wydawało się, że wynik do końca drugiej tercji się nie zmieni, na kilka sekund do przerwy, Christian Mroczkowski zagrał do Jakuba Michałowskiego za mocno, w efekcie czego tyski defensor nie opanował gumy i ją stracił na rzecz Colina Shirleya. Kanadyjczyk znalazł się w sytuacji jeden na jeden z tyskim golkiperem, ale został sfaulowany przy oddawaniu strzału i sędziowie przyznali rzut karny. Do najazdu podjechał sam poszkodowany, jednak pewnie w bramce zachował się Kamil Lewartowski.

Od początku trzeciej tercji, to goście częściej przebywali pod bramką rywali. Brakowało jednak groźnych strzałów na bramkę. Najbliżej wyrównania było w 29. minucie. Radosław Galant wyłożył krążek do Kacpra Gruźli, który znalazł się sam przed bramką. Młody tyszanin jednak oddał strzał wprost w bramkarza, dobijał jeszcze “Galos”, ale nie zdołał skierować gumy do bramki. Do końca meczu to trójkolorowi przeważali. Na około minutę do końca do boksu zjechał Kamil Lewartowski. To jednak przyniosło efekt odwrotny do oczekiwanego. Na 17 sekund do końca, Damian Kapica z własnej tercji posłał krążek do pustej bramki.

Comarch Cracovia – GKS Tychy 2:0 (0:0, 1:0, 1:0)
1:0 – Damian Kapica – Jakub Šaur, Erik Němec (20:30),
2:0 – Damian Kapica (59:43, do pustej bramki).

Strzały: 37 – 37.

Kary: 4 – 6.

Cracovia: Pieriewozczikow – Gula, Šaur; Němec, Bodrow, Kapica – Dudaš, Ježek; Csamangó, Kamiński, Brynkus – Kinnunen, Ignatowicz; Shirley, Jacenko, Woroszyło – Dziurdzia, Bezwiński; Augustyniak, Gosztyła, Jaracz
Trener: Rudolf Roháček

GKS: Raszka (od 25:31 Lewartowski) – Seed, Bizacki; Szczechura, Cichy, Mroczkowski – Smirnow, Kārkls; Sierguszkin, Fieofanow, Wróbel – Pociecha, Biro; Gościński, Starzyński, Jeziorski – Kotlorz, Michałowski; Marzec, Galant, Gruźla
Trener: Krzysztof Majkowski

Ostatnie artykuły