Znajdziesz nas też tutaj:

NHL

Keith „Iron Man” Yandle. Niesamowity wyczyn obrońcy Philadelphia Flyers

Keith Yandle, który obecnie strzeże barw Philadelphia Flyers, wyrównał historyczny rekord NHL pod względem występów w największej liczbie meczów z rzędu. Podczas ostatniego starcia z Dallas Stars 35-letni hokeista wystąpił w 964. kolejnym spotkaniu, dzięki czemu zrównał się z Dougiem Jarvisem.

Doug Jarvis dzierżył samodzielnie to osiągnięcie od 35 lat. Seria byłego hokeisty Montreal Canadiens i Washington Capitals rozpoczęła się 8 października 1975 roku i trwała przez kolejnych 12 lat, aż do 10 października 1987 roku. Jego rekord zostanie pobity jeszcze tej nocy przez Keitha Yandle’a, dla którego historyczny moment będzie miał miejsce w trakcie meczu przeciwko New York Islanders.

W przeciwieństwie do Jarvisa, seria Yandle’a nie rozpoczęła się wraz z jego debiutem, lecz w trakcie jego trzeciego sezonu. Dokładniej – 26 marca 2009 roku przeciwko Edmonton Oilers, kiedy to kanadyjski defensor występował dla Phoenix Coyotes (znanych dziś jako Arizona Coyotes). Od tamtej pory nie pominął ani jednego meczu przez kolejnych 13 lat.

– Jestem dumny, że codziennie mogę wychodzić na lód i rozgrywać mecze, ale towarzyszy mi wiele szczęścia, co powtarzałem wiele razy. Byłbym nawet szczęśliwy, jeżeli rozegrałbym tylko jeden mecz w NHL. Nigdy też nie wyglądam dalej, niż za następny mecz. To banał, ale tak właśnie do tego podchodzę. Nigdy nie chcę pominąć okazji do gry. Bywały momenty, kiedy być może posadzenie mnie na trybunach miałoby sens, ale zawsze przekonywałem siebie, że jestem gotów do występu – to słowa Yandle’a pochodzące z września ubiegłego roku.

Choć przez te lata udało mu się uniknąć groźnych urazów, które całkowicie uniemożliwiłyby występy, nie zabrakło groźnych sytuacji, po których wszystko wskazywało na to, że powie on na jakiś czas „pas”. Było tak między innymi w grudniu 2016 roku w pojedynku z Boston Bruins, kiedy to przyjął potężny strzał z klepy na swą stopę. Pierwsze prognozy wskazywały na to, że czeka go chwilowy rozbrat z hokejem, on jednak zdołał pozostać w grze.

Niespełna trzy lata później doznał z kolei boleśnie wyglądającego urazu, w efekcie którego stracił kilka zębów. W trakcie meczu zdołał jednak poddać się interwencji dentystycznej i… wrócić do gry jeszcze w tym samym spotkaniu. Nie trzeba chyba dodawać, iż był już zwarty i gotowy na kolejne starcie.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

W sezonie 2020/2021 głośno było z kolei o sytuacji, kiedy to w trakcie fazy play-off został skreślony przez ówczesnego trenera Florida Panthers, Joela Quenneville’a. NHL oddziela jednak grubą kreską statystyki z sezonu zasadniczego od liczb uzyskanych w bojach o Puchar Stanleya. Seria Yandle’a trwa zatem nadal.

Nie zdołał powstrzymać go nawet… koronawirus, który krzyżuje przecież plany wielu ekipom NHL. Nie ominął on także Philadelphia Flyers, gdzie końca dobiegła seria Iwana Proworowa. Rosyjski hokeista wystąpił w 403. kolejnych meczach, licząc od jego debiutu. Dało mu to 8. miejsce wśród graczy, których za początek serii przyjąć debiut. Obecnie najdłuższa seria meczów rozegranych w barwach Flyers należy do Roda Brind’Amoura, na koncie którego figuruje 484 następujących po sobie gier.

Wśród aktywnych graczy mogących pochwalić się serią ponad 900 kolejnych meczów znajdują się także nazwiska Phila Kessela (obecnie Arizona Coyotes) oraz Patricka Marleau (bez klubu od początku sezonu). 

Ostatnie artykuły