Znajdziesz nas też tutaj:

Relacje

KH Energa lepsza od lidera. Fenomenalny mecz Möldera [WIDEO]

KH Energa Toruń pokonała GKS Katowice 2:1 i przybliżyła się do awansu do Pucharu Polski. Gospodarze zdobyli dwie bramki w podwójnej przewadze i mimo huraganowych ataków lidera z Katowic, utrzymali prowadzenie do końca. Fenomenalny mecz rozegrał Conrad Mölder, broniąc 40 z 41 strzałów na swoją bramkę.

Torunianie by przedłużyć swoje nadzieje na awans do Pucharu Polski potrzebowali kompletu punktów w starciu z GKS-em Katowice. Lider do grodu Kopernika przyjechał bez dwóch największych, zagranicznych armat: Anthona Erikssona i Matiasa Lehtonena.  Gospodarze dobrze zdawali sobie z tego sprawę i już od samego początku mocno nacisnęli na rywali. To dało efekt w postaci dwóch okresów gry w podwójnej przewadze liczebnej i obie te szanse “Stalowe Pierniki” wykorzystały.

Najpierw w 10. minucie potężny strzał z klepy Michaiła Szabanowa wylądował pod poprzeczką bramki Johna Murray’a, a trzy minuty później do pustej bramki trafił Mikałaj Syty. Te szybkie dwa ciosy nieco podłamały katowiczan, którzy w tej tercji nie wykreowali dostatecznie groźnej sytuacji pod bramką Conrada Möldera.

“GieKSa” do pracy wzięła się od początku drugiej tercji, w której całkowicie zdominowała ekipę z grodu Kopernika, o czym dobitnie świadczy też statystyka strzałów, która wyniosła 18 – 5 na korzyść lidera z Katowic. Bramki jednak z tego nie było, gdyż fenomenalnie spisywał się Conrad Mölder, broniąc wiele groźnych strzałów m.in. Grzegorza Pasiuta, Patryka Krężołka i Mateusza Bepierszcza. Natomiast przy uderzeniu Bartosza Fraszki w sukurs przyszła mu poprzeczka.

Gospodarze odpowiadali pojedynczymi zrywami, a po jednym z nich krążek znalazł się w katowickiej bramce, ale sędziowie trafienia Mikałaja Sytego nie uznali. Prawdopodobnie chodziło o poruszenie bramki, choć do tej pory prawdziwa przyczyna nie jest znana.

Również w ostatnich 20 minutach znakomicie spisywał się Mölder, który bronił, jak w transie. Estoński bramkarz świetnie przewidywał, gdzie będzie zmierzał krążek po strzale rywali i ratował swój zespół. Trzeba jednak przyznać, że toruńska defensywa pozwalała na zbyt wiele przyjezdnym, a ci całkowicie zdominowali grę.

Toruński golkiper dał się zaskoczyć dopiero w 56. minucie, gdy strzałem z powietrza pokonał go Grzegorz Pasiut. To trafienie dodało animuszu przyjezdnym, którzy już całkowicie się odsłonili, co stworzyło okazje do kontr dla torunian. Doskonałe okazje zmarnowali jednak Limma i Syty. To mogło się zemścić, gdy goście wycofali bramkarza. Nawałnicę strzałów “GieKSy” przetrzymał jednak Mölder i torunianie cieszyli się z bardzo ważnych trzech punktów, które przybliżyły ich do awansu do Pucharu Polski.

KH Energa Toruń – GKS Katowice 2:1 (2:0, 0:0, 0:1)
1:0 – Michaił Szabanow – Robert Karczocha (09:39, 5/3),
2:0 – Mikałaj Syty – Robert Karczocha, Dmitrij Kozłow (12:46, 5/3),
2:1 – Grzegorz Pasiut – Bartosz Fraszko, Patryk Wronka (55:46, 4/4).

Strzały: 24 – 41 (12 – 6, 5 – 18, 6 – 17),
Minuty karne: 
10 – 15 (w tym 5 min. dla Oskara Krawczyka i 2 min. kary technicznej).

KH Energa: Mölder – Kozłow, Szkrabow; M. Kalinowski, K. Kalinowski, Kogut – Szkodienko, Rodionow; Szabanow, Arrak, Huhdanpää – Jaworski, Zieliński; Limma, Syty, Karczocha – Bajwenko, Skólmowski; Dołęga, Rożkow, Zając.
Trener: Jussi Tupamäki.

GKS: Murray – Musioł, Jakimienko; Fraszko, Pasiut, Wronka – Kruczek, Wajda; Prokurat, Monto, Bepierszcz – Hudson, Wanacki; Krężołek, Smal, Michalski – Lebek, Ciepielewski, Krawczyk, Mularczyk.
Trener: Jacek Płachta.

Ostatnie artykuły