Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Kolusz: Nie wykluczam żadnej opcji

Turniej kwalifikacyjny do Igrzysk Olimpijskich w Bratysławie zbliża się wielkimi krokami. Marcin Kolusz to bez wątpienia jeden z najbardziej doświadczonych zawodników naszej kadry. Choć pozostaje bez klubu, to zapewnia, że jest przygotowany do jak najlepszego zaprezentowania się przeciwko mocnym kadrom Białorusi, Słowacji i Austrii.

ZKlepy.pl: W zeszłym sezonie zdecydowałeś się na wyjazd za granicę. Zaliczyłeś występy w fińskiej Liidze i Tipsport Extralidze. Jak z Twojej perspektywy wyglądała miniona kampania?

Marcin Kolusz: Indywidualnie, miniony sezon nie był jakiś wybitny. Był ciężki przede wszystkim w kwestii zdrowia. Jednak uważam, że skorzystałem na wyjeździe za granicę. Czułem się świetnie, byłem bardzo dobrze przygotowany, jednak na przeszkodzie stanęła moja pechowa kontuzja. Potem trochę mnie przyblokowały sprawy związane z Covid-19. Taki jestem, że z meczu na mecz gra mi się coraz lepiej i tak było na pewno na Słowacji. W Finlandii było troszkę inaczej. Na pewno jest mały niedosyt.

ZK: Czy gdyby nie kontuzja, która pojawiła się na krótko przed startem rozgrywek, zaliczyłbyś więcej występów w Vaasan Sport?

MK: Jestem tego pewny. Ten mój czas tam byłby na pewno efektywniejszy, a moja gra lepsza. Pojechałem do Finlandii naprawdę świetnie przygotowany, w sparingach prezentowałem dobry poziom. Następnie po praktycznie dziewięciu tygodniach przerwy wracam, grałem parę meczów, znów miesiąc pauzy, było blisko nowego roku i się te sprawy potoczyły jak się potoczyły.

Krótko przed Twoim przyjściem do Finlandii, tamtejsze media raczej nie były Ci przychylne. Czy czułeś jakąś presję ze strony kibiców lub mediów?

– Raczej to wszystko traktowałem jako wyzwanie. Brałem to wszystko pod uwagę, byłem na to przygotowany. Jak tam pojechałem, po tej kontuzji i w sparingach już miałem szansę się zaprezentować to reakcje były raczej pozytywne. Nie było widać różnicy w poziomie, nie odstawałem. Jak już kończyłem przygodę z Vaasan Sport to kibice zachowali się bardzo fajnie. Mówili, że bardzo dziękują za grę, że byli zaskoczeni poziomem, wspominali też o tej pechowej kontuzji że szkoda i życzyli powodzenia. Także wszystko odbyło się kulturalnie, nie było jakichś opresji ze strony mediów.

Były zauważalne różnice pomiędzy polskim a fińskim hokejem?

– W meczach czuć było różnicę. W treningach odczuwalny był inny poziom zawodników. Można szukać wielu różnic. Jednak cieszy mnie to, że nie tylko tam byłem i coś tam zobaczyłem, ale też zagrałem kilka spotkań, z których mogę być naprawdę zadowolony.

Zarówno w Finlandii jak i na Słowacji, miałeś oparcie w postaci znajomych trenerów. Czy miało to wpływ na aklimatyzację?

– Zawsze łatwiej idzie się do drużyny, w której ma się kogoś znajomego. Jeszcze lepiej jeśli jest to trener. Aczkolwiek była to przemyślana decyzja i myślę że jej nie żałuję. Tak jak mówię, szkoda że nie udało mi się dograć tego sezonu w pełnym zdrowiu, tylko gdzieś tam po drodze pojawiły się pewne perypetie. W Finlandii mogłem liczyć na osobę Risto Dufvy, bo jest to człowiek którego bardzo szanuję i słucham, bo można powiedzieć że zjadł na hokeju zęby. Gdzieś te nasze filozofie się spotkały. Był bardzo szczery w tym jaka polityka jest w Vaasie, powiedział mi co planują na przyszłość i wybraliśmy drogę najlepszą dla mnie, żebym przede wszystkim grał regularnie. Na Słowacji pod koniec sezonu, plany pokrzyżowała mi kontuzja. Nie mogłem się przygotować w pełni z drużyną na fazę play-off. Więc w tej najważniejszej fazie sezonu, byłem raczej dodatkowym graczem, a nie tą częścią drużyny którą przypuszczał bym był gdyby nie ten Covid-19 i kontuzja.

W swojej karierze grałeś już na Słowacji w drużynie HK SKP Poprad. Dużo się zmieniło od tego czasu w tamtejszej lidze?

– Liga słowacka moim zdaniem zrobiła się lepsza i bardziej wyrównana. Ciężko jednak ocenić czy porównać coś z tamtego okresu. Głównie przez to, że wtedy byłem zawodnikiem, który inaczej postrzegał hokej. Teraz już mam zupełnie inne spojrzenie, więc inaczej to wszystko oceniam. Jednak trzeba powiedzieć, że liga jest zorganizowana bardzo dobrze, zawodnicy są bardzo dobrze wyszkoleni i widać w nich dużą chęć pracy. Wszystko jest tak jak ma być, przynajmniej od stron organizacyjno-hokejowych.

Można powiedzieć, że Twoja drużyna – HK Dukla Michalovce przebyła niezwykłą drogę w tym sezonie. Początek sezonu fatalny, a skończyło się na brązowym medalu.

– To było niesamowite. Mieliśmy fantastyczny styczeń, wtedy akurat dołączyłem do drużyny. Mieliśmy naprawdę dobrą serię meczów. Wszystko się dobrze układało, a przynajmniej ja się dobrze czułem. Zespół wyglądał naprawdę fajnie. W Michalovcach poziom organizacji był na wysokim poziomie. Wszyscy wokół klubu bardzo się starali. Myślę, że w najbliższej przyszłości znów będzie o nich głośno kiedy zdobędą jakiś medal.

W przyszłym sezonie w drużynie prowadzonej przez Tomka Valtonena zagra Dominik Paś. Czy uważasz, że Słowacja to dobry kierunek dla zawodników dopiero wchodzących w świat hokeja?

– To bardzo dobra wiadomość. Jestem pewny, że Dominik sobie poradzi. Uważam, że Słowacja to bardzo dobry kierunek dla młodych zawodników. Sportowo na pewno się zyska na grze w lidze słowackiej. Jeśli młodzi zawodnicy czują, że w Polsce gdzieś tam nudzi ich ta gra, to uważam że Słowacja jest rewelacyjnym kierunkiem. Kluby doskonale zorganizowane, ale przede wszystkim jest to fajna i atrakcyjna liga.

Już za ponad trzy tygodnie czeka Cię i Twoich kolegów z kadry turniej kwalifikacyjny do Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Czy jesteś przygotowany na tak ważne mecze?

– Na pewno początek sezonu i wyjście na lód jest ciężki dla każdego. Szczerze mówiąc, to nie wiadomo ile by się nie trenowało to w Polsce nie ma możliwości trenowania przez cały rok, a przynajmniej ja takiej możliwości nie mam. Sierpień jest zawsze ciężki, a jak pamiętam na ostatnich kwalifikacjach w Mińsku to większość drużyn grała “z marszu”. Wiadomo, że im bardziej byłoby się w rytmie meczowym to grałoby się inaczej. Jednak na początku sezonu każdy ma dużo chęci do gry, ambicji i każdy będzie chciał grać jak najlepiej potrafi. Ja do tych meczów przygotowywałem się podobnie jak do wyjazdu do Finlandii, więc myślę że będzie dobrze.

Jakbyś ocenił nasze szanse na awans na zbliżające się Igrzyska Olimpijskie?

– Ciężko oceniać nasze szanse, w starciu z takimi przeciwnikami. Wierzę, że w każdym meczu będziemy grać najlepiej jak potrafimy. Jak drużyna. I wiem, że będziemy walczyć o zwycięstwo w każdym meczu.

Czy wiadomo kto będzie Twoim nowym pracodawcą?

– Mam nadzieję, że wszystko się dobrze ułoży. Ufam, że gdzieś jeszcze zagram, bo mam ochotę jeszcze pograć w hokeja. Prowadzę rozmowy i nie wykluczam żadnej opcji.

Ostatnie artykuły