Kto najwięcej zyskał, a kto stracił? Oceniamy ruchy transferowe klubów Polskiej Hokej Ligi

9. Comarch Cracovia
Już jutro czeka nas otwarcie kolejnego sezonu Polskiej Hokej Ligi, a kształt kadry Cracovii wskazuje na to, iż działacze przespali kompletnie okres na dokonywanie wzmocnień. Z „Pasami” pożegnała się znaczna część zawodników, którzy dołożyli mniejszą lub większą cegiełkę do srebrnego medalu, a w ofensywie na próżno poszukiwać ich następców. Między słupkami udało się zatrzymać Dienisa Pieriewozczikowa, który będzie rywalizował teraz z Davidem Zabolotnym. Sama defensywa także budzi solidne wrażenie; ekipa ze stolicy województwa Małopolskiego nie ma jednak kim postraszyć w ataku. W trakcie fazy play-off trener Rudolf Roháček miał spory ból głowy, jak zestawić formacje ofensywne, wszak miejsc w składzie było mniej niż klasowych napastników. Teraz we wczesnej fazie sezonu „Pasy” ponownie będą musiały polegać na błysku Damiana Kapicy. Co prawda w życiorysach Iwana Jacenki, Artioma Worosziło czy Jewgienija Bodrowa widnieje wiele spotkań rozegranych na poziomie KHL, zazwyczaj była jednak do nich przypisana łatka „zadaniowców” poświęcających się grze w defensywie. Ciężko zatem określić, czy podołają, by w pojedynkę napędzać ataki Cracovii. Mieszane uczucia budzi także osoba Collina Shirleya, który w wieku 25 lat ma za sobą dopiero pierwszy sezon w profesjonalnym hokeju. Wszystko wskazuje na to, że profesor Janusz Filipiak ponownie sięgnie głębiej do kabzy w trakcie rozgrywek, a kadrę krakowian czeka jeszcze wiele modyfikacji. Regulamin nie daje już jednak na tym polu tak szerokiego pola manewru, toteż przy Siedleckiego muszą spieszyć się z ewentualnymi wzmocnieniami.

Może być zdjęciem przedstawiającym 10 osób, ludzie stoją i w budynku

 

8. TAURON Podhale Nowy Targ
Nowotarżanie nie dokonali spektakularnych transferów. Najciekawszym ruchem wydaje się być podpisanie kontraktu z Marcinem Koluszem, który zeszły sezon spędził poza granicami naszego kraju. Ponadto odkurzono Dawida Majocha, który wraca do poważnego hokeja po trzech sezonach. Nowotarscy włodarze sięgnęli także po Pawieła Nowożyłowa i Gleba Bodnaruka, którzy całkiem nieźle radzili sobie w Toruniu. Pod Tatrami ponownie będzie występował też Tomáš Franek. To jednak za mało by mówić, że Podhale w tym „sezonie ogórkowym” znacząco się wzmocniło. Z klubu odeszło dwóch bramkarzy, stojących na solidnym ligowym poziomie. Ponadto musiano zmierzyć się z odejściem kilku czołowych zagranicznych zawodników. Ekipę dowodzoną przez Andrieja Gusowa czeka ciężki sezon.

7. GKS Tychy
Patrząc na ruchy transferowe trójkolorowych można stwierdzić, że w porównaniu do zeszłego sezonu osłabili się. Transfery rozpoczęto od ściągnięcia świeżo upieczonych mistrzów Polski, czyli Jakuba Michałowskiego i Kamila Wróbla. Czy są to zawodnicy, którzy wypełnią lukę po Filipie Komorskim i Bartoszu Ciurze? Nie wiemy… choć się domyślamy. Oprócz tego pożegnano dwóch ulubieńców tyskich trybun: Johna Murraya i Jarosława Rzeszutkę. „Jasiek Murarz” niewątpliwie był bramkarzem, który w trudnych chwilach potrafił wznieść się na wyżyny swoich umiejętności, zaś „Rzeszut” to jeden z najskuteczniejszych zawodników ostatnich lat, nie tylko w tyskim klubie, ale i w lidze. Oprócz tego pożegnano też aż czterech obrońców i Patryka Wronkę, który miał stać się nowym liderem zespołu. Nie wyszło. Do GKS-u Tychy dołączyli z kolei Artiom Smirnow, Jegor Fieofanow i Dienis Sierguszkin. Wydaje się, że tylko ten pierwszy może stanowić realne wzmocnienie. Dwójka rosyjskich napastników nie była nigdy w czubie klasyfikacji kanadyjskiej naszej ligi. Trójkolorowe barwy od nowego sezonu będzie reprezentował też Filip Starzyński, który zapewne będzie człowiekiem od „czarnej roboty”. Ciekawym wzmocnieniem wydaje się transfer Renārsa Kārklsa, który zebrał dobre recenzje w swym debiutanckim sparingu.

 

6. GKS Katowice
Skład GieKSy wygląda naszym zdaniem nieco lepiej niż na początku minionego sezonu, jednak nadal brakuje kilku zawodników, którzy nadaliby odpowiedniej głębi. Obecnie katowiczanie tworzą bardzo groźne dwie formacje. Z klubem pożegnali się zawodnicy pokroju Tomáša Kubalíka czy Mikaela Kuronena, którzy cierpieli na indolencję strzelecką. Katowiccy włodarze zdecydowali, że sięgną po sprawdzonych ludzi, dlatego do Katowic wrócili Patryk Wronka, Mateusz Bepierszcz i Jakub Wanacki. „Wronczes” i „Becyc” mają za sobą przeciętny sezon, zaś były zawodnik Re-Plast Unii Oświęcim nie rozegrał go wcale, gdyż zmagał się z urazem. Kiedy wrócił do zdrowia, Kevin Constantine nie widział dla niego miejsca w składzie. Jacek Płachta zna tych zawodników doskonale i może mieć na nich pozytywny wpływ. Ponadto do klubu zawitali także ciekawi zawodnicy zagraniczni. Spore nadzieje pokłada się również w Johnie Murrayu, który pokazał się ze świetnej strony na turnieju kwalifikacyjnym w Bratysławie. Ruchy transferowe katowiczan nie wydają się robić takiego wrażenia jak klubów powyżej. Brakuje kogoś, kogo można byłoby określić gwiazdą lub nowym liderem, a w składzie wciąż brakuje głębi, która okazała się piętą achillesową w zeszłym sezonie.

Może być zdjęciem przedstawiającym 4 osoby, ludzie stoją i w budynku

 

5. KH Energa Toruń
Odejście Juryja Czucha mogło zakończyć się prawdziwą rewolucją, lecz w grodzie Kopernika postawiono na kontynuowanie ustalonej strategii pod wodzą nowego trenera – Jussiego Tupamäkiego. Wschodni hokej wciąż będzie miał w Toruniu swoją reprezentację, a do składu dokooptowano kilku zawodników dobrze znanych nowemu szkoleniowcowi. Do największych strat można zaliczyć odejście rosyjskiego tercetu do GKS-u Tychy: Artiom Smirnow, Dienis Sierguszkin i Jegor Fieofanow byli ważnymi filarami zespołu, a tyszanie mogą mieć z nich sporo pociechy.  Kibice żałowali również odejścia Eliasa Elomy, Jegora Orłowa czy Pawieła Nowożyłowa, którzy nie spędzili na Tor-Torze zbyt wiele czasu, ale zdążyli pokazać się z dobrej strony. Sporym ciosem jest także strata Antona Svenssona, a wynik „Stalowych Pierników” wydaje się być uzależniony od postawy Conrada Möldera i Mateusza Studzińskiego. Prym w ataku mają wieść teraz Robert Arrak, Lauri Huhdanpää, Henri Limma i Miro Lehtimäki, a fani liczą, że nowe ofensywne wzmocnienia zapiszą tu lepszą kartę niż Ville Saloranta, Alex Olkinuora czy Konsta Jaakola. Jako dobry znak traktuje się powrót Mateusza Zielińskiego i Roberta Karczochy, którzy pokazali się tu z niezłej strony.

Może być zdjęciem przedstawiającym 19 osób, ludzie stoją i w budynku

 

4. Zagłębie Sosnowiec
Działaczom ekipy znad Brynicy należy się spore wyróżnienie za drogę, jaką w ciągu ostatnich 365 dni przeszła ta drużyna. W okresie letnim w 2020 roku do Sosnowca przybyło na testy wielu hokeistów wątpliwej jakości, a odpowiedniego poziomu trudno było uświadczyć nawet u zawodników, którzy ostatecznie wywalczyli angaż. Po katastrofalnych minionych rozgrywkach, w klubie nie silono się na eksperymenty, a także nie szukano oszczędności, tam gdzie nie należy. Po sezonie podziękowano zawodnikom, którzy nie dojrzeli do gry w Polskiej Hokej Lidze. Największymi osłabieniami zdają się być odejścia Rusłana Baszyrowa i Imantsa Ļeščovsa, a w dalszej perspektywie i Igora Smala. Nad Zamkową zawitało jednak kilku graczy o uznanej ligowej marce, tacy jak: Jarosław Rzeszutko, Martin Przygodzki czy Oskar Jaśkiewicz, mający reprezentacyjne doświadczenie. Do Sosnowca (po raz drugi w karierze!) powrócił Dominik Nahunko, a ze sportowej emerytury ściągnięto Bartłomieja Bychawskiego. Nadchodząca walka o udział w fazie play-off zapowiada się niezwykle pasjonująco.

Może być zdjęciem przedstawiającym 16 osób, ludzie stoją i w budynku

3. Ciarko STS Sanok
STS Sanok nie miał w zeszłym sezonie większych kłopotów, by wywalczyć sobie awans do fazy play-off. Na Podkarpaciu postanowiono jednak nie zasypiać gruszek w popiele, wszak konkurencja nie śpi. Zespół prowadzony przez Marka Ziętarę zasiliło aż sześciu Finów, co stanowi kontynuację koncepcji obranej po powrocie do struktur Polskiej Hokej Ligi. Hitem może okazać się także powrót Radosława Sawickiego; pytanie tylko, czy szkoleniowiec zdoła go odpowiednio wkomponować tuż przed inauguracją ligi. Fiński tercet ofensywny, jaki był motorem napędowym sanoczan, ma zostać w pełni zastąpiony przez ich rodaków, którzy mają wypełnić także lukę powstała po odejściu Jauhienija Kamienieua. Wszyscy będą śledzili także poczynania Krystiana Mocarskiego, który pokazał się nad morzem z dobrej strony, a teraz ponownie będzie współpracował z Markiem Ziętarą. Zgodnie z zapowiedziami prezesa Michała Radwańskiego, w Sanoku wykonano kolejny krok w przód.

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba, uprawia sport i w budynku

2. JKH GKS Jastrzębie
Udział w Champions Hockey League, będący następstwem wywalczenia mistrzostwa Polski nie był wystarczającym magnesem, by nad czeską granicą utrzymać trzon zespołu. Szczególnie bolesne okazały się być odejścia dwóch liderów, którzy wspólnie wiedli prym w klasyfikacji kanadyjskiej: Zackary’ego Phillipsa oraz Marka Hovorki. Okazji do dalszego rozwoju postanowili poszukać także Dominik Paś, Kamil Wałęga oraz Jan Sołtys, a na fali dobrych występów z korzystniejszej finansowo oferty skorzystali Jakub Michałowski oraz Kamil Wróbel. Wobec takich osłabień, śmiało można założyć, że we wiosenno-letnim okresie międzysezonowym jastrzębianom oberwało się najmocniej spośród wszystkich drużyn PHL. W poszukiwaniu godnych następców sięgnięto aż na Łotwę. W 2018 roku Māris Jass został pierwszym przedstawicielem tego kraju, który podpisał kontrakt z JKH GKS-em Jastrzębie. Dziś w Jastrzębiu-Zdroju występuje ponadto pięciu jego rodaków, a sporo oczekiwać należy także od Siarhieja Bahalejszy oraz Samuela Mlynaroviča. Swoje powinni także dołożyć Rusłan Baszyrow oraz Jauhienij Kamienieu, którzy w zeszłym sezonie wyróżniali się w drużynach z dołu tabeli. W przyszłym sezonie łatka „drużyny opartej na wychowankach” nie będzie już tak silna, a stranieri reprezentujący JKH będą musieli się wspiąć na wyżyny swoich umiejętności, jeżeli chcą obronić którykolwiek z tytułów składających się na potrójną koronę. Pierwsze mecze rozegrane w CHL pokazują jednak, iż większość trybów szybko się ze sobą dotarła, a spójność w obranej filozofii transferowej dobrze wróży na przyszłość.

Może być zdjęciem przedstawiającym 20 osób, ludzie stoją, w budynku i tekst „CHAMPIONS HOCKEY LEAGUE #CHAMPIONSGOBEYOND SEZON 2021/2022 CHL RRIOP SWSA”

 

 

1. Re-Plast Unia Oświęcim
Oświęcimianie zostali niekwestionowanymi królami międzysezonowego okresu transferowego. Patrząc na CV zawodników, którzy przyszli do klubu, to wygląda to bardzo dobrze. Pozbyto się zawodników, którzy nie wnieśli oczekiwanej jakości w poprzedniej kampanii. Nie zobaczymy już Paula Swindlehurtsa, Gilberta Brulé, Bretta McKenziego czy Eliezera Sherbatova. I dobrze, bo nie przyczynili się do podniesienia poziomu naszej ligi. Zmieniono również trenera. Tom Coolen preferuje widowiskowy, ofensywny hokej, dlatego ściągnięto do klubu zawodników kreatywnych, jak Victor Rollin Carlsson czy Zackary Phillips. Ponadto szerokim echem w naszym małym hokejowym światku odbił się transfer Krystiana Dziubińskiego, który uchodzi za jednego z najlepszych polskich środkowych. W defensywie sporo oczekiwać możemy z kolei od Tylera Wisharta czy Jessego Dudása. O tym, jak wielką wagę do tej pozycji przykłada trener Coolen, przekonał się Aleksandr Łoginow. Nad Sołą musiano poszukać także zastępstwa dla Nicholasa Schausa. Jeśli wszyscy oświęcimscy zawodnicy zagrają na maksimum swoich możliwości, to możemy mieć do czynienia z bardzo silną drużyną.

Może być zdjęciem przedstawiającym 2 osoby, ludzie stoją, ludzie grający w hokeja na lodzie i w budynku

 

Wszystkie transfery dokonane przez kluby Polskiej Hokej Ligi sprawdzisz w naszej zakładce.

SPRAWDŹ także indywidualne podsumowanie transferów!

Dodaj komentarz