Znajdziesz nas też tutaj:

Relacje

Lepsze świąteczne humory jastrzębian. To ich pierwsze w tym sezonie zwycięstwo z GieKSą [WIDEO]

To hokeiści JKH GKS-u Jastrzębie w lepszych humorach zasiądą pojutrze do wigilijnego stołu. Mistrzowie Polski po raz pierwszy w tym sezonie pokonali GKS Katowice, dla którego była to już druga porażka z rzędu.

Hokeiści GKS-u Katowice nie mieli w ostatnim czasie zbyt wielu powodów do optymizmu. Wpływ na to miał przede wszystkim koronawirus, jaki pokrzyżował ich szyki. Ze względu na przełożone mecze, katowiczanie stracili fotel lidera na rzecz Re-Plast Unii Oświęcim. Po powrocie na ligowe tafle GieKSa uległa zresztą biało-niebieskim 1:2 po zaciętym meczu. W starciu z JKH GKS-em Jastrzębie podopieczni Jacka Płachty chcieli zainkasować czwarte zwycięstwo nad tym rywalem w bieżącym sezonie, co dodałoby im sporo wiary przed zbliżającym się Pucharem Polski.

Jastrzębianie przystępowali do tego pojedynku jeszcze bez kontuzjowanego Siarhieja Bahalejszy, ale za to z Dominikiem Pasiem, który zdecydował się na powrót do macierzy po nieudanej przygodzie w AZ-ecie Hawierzów. Nie da się ukryć, iż przyjezdni nie byli jednak stroną dominującą w pierwszych minutach spotkania. Najbliższy pokonania Patrika Nechvátala był Grzegorz Pasiut. Krążek prześlizgnął się do okolic linii bramkowej, lecz został skutecznie wybity przez jastrzębskiego defensora.

Gorąco przed bramką Johna Murraya zrobiło się z kolei w 17. minucie. Sposób na pokonanie urodzonego w Stanach Zjednoczonych bramkarza reprezentacji Polski nie znaleźli jednak ani Egils Kalns, ani też Roman Rác. „Jasiek Murarz” już chwilę później poradził sobie także z próbą Frenksa Razgalsa, który zostawił w szczerym polu defensywę rywali, a do szczęścia zabrakło mu naprawdę niewiele.

Bliski szczęścia w ostatniej minucie był także Maciej Kruczek. Krążek po jego strzale zatrzymał się jednak na słupku, a pięć sekund przed syreną oznajmiającą koniec pierwszej odsłony gry „guma” zatańczyła jeszcze na linii bramkowej Nechvátala.

Wynik nie uległ zmianie także w drugiej tercji, choć okazji nie brakowało. W tym miejscu należy wyróżnić jednak bramkarzy obydwu stron, którzy stali na wysokości zadania. Na pierwsze w tym meczu trafienie przyszło nam poczekać aż do trzeciej tercji. Zapisał je na swym koncie Dominik Jarosz, który sprytnie przekierował strzał Martina Kasperlíka. Odpowiedź GieKSy była jednak błyskawiczna. Mateusz Michalski wyłuskał krążek na buliku, przekazał go Mateuszowi Bepierszczowi, a ten bez wahania wypalił z nadgarstka, zaskakując Nechvátala.

Śmiało można stwierdzić, iż worek z golami rozwiązał się na dobre. Przyjezdni znad czeskiej granicy zdołali odzyskać prowadzenie za sprawą Kasperlíka. Dopadł on do krążka wstrzelonego przez Mateusza Bryka, przełożył go sobie łyżwą na kij, a następnie ulokował w niemalże pustej bramce.

W 56. minucie przed wyśmienitą szansą stanął Patryk Wronka. Niepilnowany pognał na bramkę Nechvátala, mając do dyspozycji niemalże całą długość i szerokość tercji. Czeski golkiper jastrzębian ponownie jednak pokazał się ze świetnej strony, powstrzymując najlepiej punktującego zawodnika trzeciej rundy PHL efektownym szpagatem.

Jacek Płachta chwycił się brzytwy, szukając okazji do wyrównania w grze z sześcioma zawodnikami w polu. Został jednak szybko skarcony przez Romana Ráca, który posłał krążek do pustej bramki. Gospodarze nie powiedzieli jednak ostatniego słowa. W ostatnich sekundach spotkania Joona Monto wygrał krążek po wznowieniu, a następnie strzałem zza bramki zaskoczył Nechvátala. „Guma” odbiła się od pleców bramkarza przyjezdnych i niemalże równo z syreną przekroczyła linię bramkową.

Dla jastrzębian był to ostatni mecz w tym roku. Katowiczan czeka z kolei udział w Pucharze Polski, gdzie ich rywalem w półfinale będzie KH Energa Toruń, a na zakończenie roku zmierzą się jeszcze z TAURON Podhalem Nowy Targ.

GKS Katowice – JKH GKS Jastrzębie 2:3 (0:0, 0:0, 2:3)
0:1 – Dominik Jarosz – Martin Kasperlík, Kamil Górny (47:04),
1:1 – Mateusz Bepierszcz – Mateusz Michalski (49:00),
1:2 – Martin Kasperlík – Mateusz Bryk (50:50),
1:3 – Roman Rác – Kamil Górny (58:56, do pustej bramki),
2:3 – Joona Monto (59:59).

GKS Katowice: Murray – Rompkowski, Jakimienko; Krężołek, Pasiut, Wronka – Kruczek, Wajda; Eriksson, Monto, Lehtonen – Hudson, Wanacki; Bepierszcz, Michalski, Smal– Musioł, Valtola; Mularczyk, Lebek, Prokurat.
Trener: Jacek Płachta

JKH GKS: Nechvátal – Bryk, Górny; Kasperlík, Rác, Kalns – Kamienieu, Ē. Ševčenko; A. Ševčenko, Pavlovs, Razgals – Kostek, Horzelski; Urbanowicz, Paś, Pelaczyk – Gimiński, Płachetka; R. Nalewajka, Jarosz, Ł. Nalewajka.
Trener: Róbert Kaláber.

Ostatnie artykuły