Znajdziesz nas też tutaj:
Pojedynek Comarch Cracovii z GKS-em Tychy zapowiada się arcyciekawie. Fot. Cracovia.pl/hokej

Zapowiedzi

Mistrzowskie aspiracje obu przyjaciół, czyli Comarch Cracovia – GKS Tychy

Już w najbliższą środę dojdzie do bardzo ciekawego pojedynku, który zapoczątkuje jeszcze ciekawszą serię meczów ćwierćfinałowych. Podopieczni Rudolfa Roháčka podejmą ekipę Andrieja Sidorienki. Kto jest faworytem? Kto dysponuje większą siłą rażenia? Kto jest w lepszej formie? O tym i nie tylko napisaliśmy poniższy artykuł.

Déjà vu po krakowsku

W Krakowie po staremu. Budowa solidnego składu na początku sezonu i transfery last minute na jego końcu. Tu moglibyśmy zakończyć opis tej drużyny, jednak w tym sezonie rzeczywiście coś ruszyło do przodu. W zeszłej kampanii włodarze “Pasów” robili wszystko by zdobyć złoto, ale na ich drodze stanęła jastrzębska młodzież i to ona sięgnęła po tytuł mistrzowski. Krakowianie musieli obejść się smakiem. Pomogła im też wtedy pandemia bowiem sięgnęli po zawodników, którzy zakończyli swoje rozgrywki przedwcześnie. Jak jednak pokazała historia to nie wystarczyło. W obecnych rozgrywkach wicemistrzowie Polski awansowali do Pucharu Polski i go wygrali po raz pierwszy od 2015 roku. Można zatem powiedzieć o pewnym postępie i o tym, że Rudolf Roháček znów pokazał swój kunszt. Problemem “Pasów” jest absencja czołowego snajpera tego zespołu. Damian Kapica od dłuższego czasu zmaga się z urazem i nie ma póki co żadnej informacji o tym na kiedy planowany jest jego powrót. Rolę snajpera w krakowskim zespole przejął Dmitrij Ismagiłow, który sezon zasadniczy zakończył z 14 trafieniami na koncie.

Siłą “Pasów” jest zdecydowanie liczebność zawodników. Szeroka ławka, na którą składa się wielu klasowych hokeistów może być zarówno atutem, jak i wadą. Na papierze wygląda to bardzo dobrze. Większa rywalizacja przynajmniej w teorii może przyczynić się do jeszcze lepszej gry z większym zaangażowaniem. Jednak może się to przerodzić w kłótnie w zespole, a w takich momentach bardzo łatwo jest stracić panowanie nad zespołem. Wydaje się jednak, że szkoleniowiec Comarch Cracovii nie pozwoli sobie wejść na głowę, a tworzący się konflikt zdusi w zarodku. W ataku świetnie radzą sobie zawodnicy zza wschodniej granicy. Mowa tu oczywiście o Dmitriju Ismagiłowie czy Jewgieniju Bodrowie. Obaj udowodnili, że są bardzo mocnym narzędziem w ręku Rudolfa Roháčka i mogą oni wpłynąć na losy niejednego spotkania. W obronie rządzi i dzieli niezawodny Jiří Gula, który świetnie radzi sobie nie tylko w obronie, ale i w ofensywie. W bramce zaś krakowscy kibice mogą liczyć na solidnego Dienisa Pieriewozczikowa. W sezonie zasadniczym bronił on ze skutecznością 91,9%, a puszczał zaledwie 2,58 bramki na mecz. 

“Pasy” jednak mimo ogólnie dobrego sezonu mogą mówić o sporym niedosycie. Zbyt późno zaczęli gonitwę za czołową trójką przez co muszą startować z czwartego miejsca. Może też martwić fakt, iż ostatnie mecze były dalekie od ideału. W ostatnich pięciu spotkaniach zanotowali zaledwie cztery punkty. Z naszego punktu widzenia to i tak nie ma znaczenia, bo faza play-off rządzi się własnymi prawami i tam o wyniku decydują szczegóły. Naszym zdaniem Comarch Cracovia ma do dyspozycji groźniejszy skład i to oni są faworytem do awansu do półfinału.

Słabo zaczęli, nieco lepiej skończyli

Tyszanie tego sezonu z pewnością nie mogą zaliczyć do idealnych. Początek sezonu w wykonaniu trójkolorowych był po prostu słaby patrząc na grę i wyniki tego zespołu. W roku 2021, w zeszłym sezonie nie zdołali obronić tytułu, ale to nie był koniec ich nieszczęść. Z klubem pożegnało się kilku czołowych graczy takich jak Filip Komorski, Jarosław Rzeszutko, Bartosz Ciura czy John Murray, którzy byli filarami swoich formacji w zespole prowadzonym przez Krzysztofa Majkowskiego. Sezon jednak ruszył, ale nie poczyniono takich transferów by można mówić o zastąpieniu wyżej wymienionych zawodników. Ondrej Raszka który przyszedł konkurować z “Jaśkiem Murarzem” odszedł po kilku meczach obecnego sezonu z powodów zdrowotnych. Jakub Michałowski i Kamil Wróbel na chwilę obecną nie spełnili oczekiwań kibiców. Włodarze GKS-u Tychy zeszły rok spisali na straty, a gwoździem do trumny trenera Majkowskiego okazał się być brak awansu do Pucharu Polski. Pożegnano się z nim tuż przed końcem roku i dość szybko pojawiła się informacja o przejęciu zespołu przez Andrieja Sidorienkę z ogromnym bagażem doświadczeń nie tylko w sferze klubowej, ale i reprezentacyjnej. 

Hokeiści z piwnego miasta zdecydowanie lepiej radzą sobie w meczach wyjazdowych niż domowych. Świadczy o tym fakt, iż u siebie zanotowali 34 punkty, a na wyjazdach 37. W ofensywie nieprzerwanie od lat w Tychach rządzi tercet Mroczkowski-Cichy-Szczechura. Jednak z końcówką sezonu zasadniczego z gry wypadł ten drugi, a za niego do tej formacji wpasowany został Radosław Galant i trzeba przyznać, że wygląda naprawdę bardzo dobrze. Zawodnik ten zdecydowanie odżył, pokazał że można na niego liczyć nie tylko w siłowych starciach pod bandami, czy w osłabieniach, ale przede wszystkim pod bramką rywala.

W obronie coraz lepiej radzi sobie Marek Biro, który potrzebował dużo czasu na to by odnaleźć optymalną formę. Słowak skutecznie rozbija ataki rywali i dobrze wyprowadza krążek z własnej tercji. Bardziej ofensywnie usposobiony jest Jason Seed, który zanotował aż 26 asyst i zdobył jedną bramkę. O prawdziwym bogactwie urodzaju trener Sidorienko może mówić jeśli spojrzy się na obsadę bramki. W Tychach jest aż trzech bramkarzy na podobnym poziomie. Zdecydowanie największym doświadczeniem wyróżnia się Tomáš Fučík. 28-letni Czech jednak przeplata dobre występy z tymi gorszymi, a ponadto lubi puścić gola z niczego. Bramkarzem który w tym sezonie rozegrał najwięcej spotkań jest Kamil Lewartowski. Popularny “Lewar” na pewno dysponuje sporym talentem, ale brak mu jeszcze ogrania, a w niektórych meczach widać że brakuje mu doświadczenia meczowego co było spowodowane tym, że w poprzednich latach był odpowiedzialny zaledwie za otwieranie drzwiczek w boksie podczas meczu. Golkiperem, który nieco zaskakująco wstąpił w szeregi trójkolorowych jest Mathias Israelsson. Szwed może pochwalić się szybkim przemieszczaniem i grą na parkanach. Nie ma on jednak wybitnych warunków fizycznych. Mierzy on zaledwie 178 centymetrów i waży 83 kilogramy.

Ostatnie mecze tyszan mogły napawać optymizmem. Były obawy, że czas jaki otrzymał Andriej Sidorienko na poukładanie drużyny przed startem w play-offach i bardzo słuszne. Czy jednak widać już jakiś postęp? Z pewnością tak. Zarówno zawodnicy jak i sam szkoleniowiec podkreślali że kładą nacisk na to by całą drużyną bronić i atakować. W tym elemencie spisują się coraz lepiej, ale to nadal nie jest perfekcja. Oczywiście poprawiła się gra w formacjach specjalnych, jednak czy to wystarczy by pokonać Comarch Cracovię? Jeśli chcą pokonać “Pasy” to muszą wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności i ambicji, a ich trener przygotować specjalny plan. Krakowianie dysponują bardzo mocnym składem i wydaje się, że są jednym z faworytów do złota.

Najważniejsze postacie:

Jiří Gula – Ten solidny obrońca już niejednokrotnie dawał się we znaki rywalom w tym sezonie. Pokazał, że nie należy go lekceważyć w grze ofensywnej. Dysponuje mocnym strzałem z klepy, celnym uderzeniem z nadgarstka i dobrym podaniem. Nic dziwnego, że jest uznawany przez wielu kibiców i ekspertów za najlepszego defensora Polskiej Hokej Ligi. Bez niego zespół “Pasów” nie byłby tak groźny i tak solidny w defensywie. Jest to zawodnik na którego trzeba uważać przy każdej sposobności. Wnosi wiele w grę zespołu co widać po jego statystyce +/-, w której to wyszedł na +19. Przede wszystkim jednak należy zwrócić uwagę na jego zaskakujące podania, które z zimną krwią wykorzystują jego koledzy z ataku.

fot. Cracovia.pl/hokej

Statystki:
40 meczów, 27 punktów (6G+21A)
30 minut karnych

Christian Mroczkowski – Reprezentant Polski po gorszym początku udowodnił w trakcie sezonu, że nie należy go przedwcześnie skreślać. Jego nieszablonowe zagrania dodają kolorytu drużynie. Jest to zawodnik zespołowy, który nie szuka uparcie gola, ale przede wszystkim dużo widzi. Dobry przegląd pola pozwala mu wypatrzyć kolegę i podać mu na centymetry. Ponadto dysponuje dobrym i celnym strzałem dzięki czemu strzela wiele bramek. Stworzył świetny tercet z Radosławem Galantem i Alexandrem Szczechurą i można o nich powiedzieć, że mogą zagrozić każdej drużynie. Nie można też zapominać o Michaelu Cichym z którym również “Mroczek” wytworzył pewną więź co jest widoczne przy rozgrywaniu akcji w tercji rywala. Jeśli tyscy kibice liczą na bramki w starciu z Cracovią to możemy być pewni, że Mroczkowski odnajdzie się w tej rywalizacji czy to jako strzelec czy jako asystent.

Statystyki:
40 meczów, 51 punktów (20G+31A),
38 minut karnych

Jak potoczy się ta rywalizacja?

Już przed końcem sezonu zasadniczego obie drużyny zażarcie walczyły o czwartą lokatę. Choć w ligowej tabeli mają tyle samo punktów to jednak dzięki lepszemu bilansowi meczów bezpośrednich, na czwartym miejscu uplasowali się krakowianie. Zespół “Pasów” ma więc lepszą sytuację bowiem zacznie dwoma meczami u siebie, które mogą nadać ton tej rywalizacji.

Wydaje się nam jednak, że rywalizacja tej pary skończy w siedmiu meczach. Jeśli mielibyśmy obstawiać, kto wygra –  jeszcze dwa miesiące temu dalibyśmy wszystkie pieniądze na Cracovię. Tyszanie jednak zrobili postęp pod wodzą Andrieja Sidorienki i jeśli trafią z dobrą formą, to mogą przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Będzie to niesamowicie zacięta rywalizacja, o wyniku będą decydować detale. Jednak patrząc na obie drużyny w lepszej sytuacji znajduje się drużyna prowadzona przez Rudolfa Roháčka i to ich można uznajemy na faworytów tej rywalizacji. Nie będzie jednak sensacji jeśli za kilkanaście dni to trójkolorowi znajdą się w półfinale.

Krótkie podsumowanie statystyczne

Comarch Cracovia:
Punkty: 71
Zdobyte bramki: 140
Stracone bramki: 111

GKS Tychy:
Punkty: 71
Zdobyte bramki: 132
Stracone bramki: 103

Najskuteczniejsi zawodnicy:

Jewgienij Bodrow – 35 punktów (12 bramek, 23 asysty)

Christian Mroczkowski – 51 punktów (20 bramek, 31 asyst)

Mecze bezpośrednie:
4. kolejka (19.09.2021): Comarch Cracovia – GKS Tychy 2:0 (0:0, 1:0, 1:0),
Bramki: Kapica 2.

13. kolejka (17.10.2021): GKS Tychy – Comarch Cracovia 1:2d. (0:1, 1:0, 0:0, 0:1),
Bramki: Galant – Němec, Shirley.

22. kolejka (05.10.2021): Comarch Cracovia – GKS Tychy 3:4 (1:0, 0:2, 2:2),
Bramki: Jacenko, Müller, Gula – Witecki 2, Cichy, Pociecha.

31. kolejka (22.12.2021: GKS Tychy – Comarch Cracovia 0:2 (0:0, 0:2, 0:0).
Bramki: Shirley 2.

43. kolejka (06.02.2022) Comarch Cracovia – GKS Tychy 5:6 (2:4, 3:0, 0:2)
Bramki: Bodrow, Żłobin, Ježek, Ismagiłow, Popiticz – Galant 2, Mroczkowski, Bizacki, Pociecha, Fieofanow.

 

Kliknij, by skomentować

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


betclic

Ostatnie artykuły