Znajdziesz nas też tutaj:

Wywiady

Mroczkowski: Musimy wygrać z każdym

GKS Tychy odprawił z kwitkiem Comarch Cracovię i zameldował się w półfinale Polskiej Hokej Ligi. Złotą bramkę, na wagę awansu, w dogrywce, zdobył Christian Mroczkowski.

Tyszanie zdołali zakończyć fazę ćwierćfinałową zwycięstwem i odprawić z kwitkiem jeszcze aktualnego wicemistrza Polski. Ostatnie słowo należało o Christiana Mroczkowskiego, który mocnym strzałem z nadgarstka pokonał Dienisa Pieriewozczikowa w dogrywce.

– To było trochę nerwowe spotkanie. Cieszymy się, że udało się nam to skończyć bo wiedzieliśmy, że w razie porażki byłoby już znacznie ciężej, tym bardziej na terenie rywala. Chcieliśmy skończyć to dzisiaj, wejść do półfinału i to się nam udało – powiedział popularny “Mroczek”.

Podopieczni Andrieja Sidorienki stracili dwa gole podczas gry w przewadze, co mogło podciąć im skrzydła. Pokazali jednak hart ducha i zdołali wyrównać wynik meczu, a ostatecznie postawić kropkę nad „i” w 61. minucie.

– Czasem taki jest sport. Raz gra się lepiej i się przegrywa, a raz gra się gorzej i się wygrywa. Dziś popełniliśmy dwa karygodne błędy bo straciliśmy gola dwa podczas gry w przewadze. Graliśmy jednak do końca, nie poddaliśmy się. Wiedzieliśmy, że możemy wrócić do tego meczu i grać na wysokim poziomie. Nawet kiedy tracimy do rywala dwa gole do drugiej odsłony, to wiemy że w trzeciej tercji jesteśmy w stanie ten wynik nadrobić i wygrać całe spotkanie – ocenił reprezentant Polski.

Gole dla „Pasów” padły w podobnym stylu. Dość łatwa strata krążka w tercji neutralnej i wyjście sam na sam. Tyszanie choć nie ustrzegli się błędów, to jednak zachowali koncentrację do końcowej syreny.

– Można tak powiedzieć, że te bramki wzięły się z braku koncentracji. Wiedzieliśmy, że oni grają agresywnie nawet w osłabieniu. Na przyszłość musimy grać po prostu bezpieczniej – stwierdził Christian Mroczkowski.

Dla napastnika GKS-u Tychy był to trzeci gol w tych play-offach, ale zdecydowanie najważniejszy. Jakie uczucia towarzyszyły mu przy tym trafieniu?

– To bardzo fajne uczucie. Jak oddałem strzał, to nie wierzyłem że krążek jest w bramce. Chcieliśmy to skończyć w dogrywce, bo nie chcieliśmy znów mieć dreszczowca w karnych bo to jest loteria. Byliśmy przygotowani do tego, by jak najszybciej to zakończyć i przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść – zaznaczył autor zwycięskiej bramki.

W ostatnim czasie krakowianie w Aalborgu zdołali wygrać Puchar Kontynentalny jako pierwszy polski klub w historii tych rozgrywek. To mogło dodać im wiatru w żagle przed decydującymi meczami.

– Zdawaliśmy sobie sprawę, że krakowianie wygrali Puchar Kontynentalny co mogło ich podbudować przed dalszą fazą ćwierćfinałów. Oni mają już wstęp do Champions Hockey League, a my też mamy takie aspiracje. Mamy osiem meczów do wygrania – zapowiedział tyski napastnik.

Wobec przerwy w rozgrywkach, tyszanie mieli dość długi odpoczynek od play-offów. Krakowianie zaś mierzyli się z zespołem z Aalborgu i Karagandy. „Pasy” były więc w rytmie meczowym, zaś trójkolorowi mieli więcej czasu na przygotowanie się i nabranie sił do nadchodzących spotkań.

– Jak jest taka dłuższa przerwa pomiędzy meczami to trochę gubi się ten rytm meczowy. Jak się dużo trenuje bez meczów to nie jest to samo.  Ten pierwszy mecz po przerwie w ostatni piątek uważam że graliśmy naprawdę dobrze, ale byliśmy mało skuteczni. Dziś było trochę nerwowo, ale udało się wygrać – powiedział tyski snajper.

Na kogo chcieliby trafić tyszanie w półfinale?

– Nie ma różnicy na kogo trafimy, bo chcemy wygrać z każdym – zakończył krótko Mroczkowski.

Ostatnie artykuły