MŚ Elity – dzień piąty. Szokująca porażka Szwajcarii

Za nami piąty dzień mistrzostw świata. Amerykanie pewnie wygrali z Kazachstanem, Brytyjczycy zdobyli pierwszy punkt, Finowie spokojnie pokonali Norwegów, a Szwedzi znokautowali Szwajcarów.

Amerykańska maszyna jedzie dalej

Kolejne świetne spotkanie mają za sobą Amerykanie. Tym razem w pokonanym polu pozostawili Kazachów, którzy w tym turnieju prezentują się nadspodziewanie dobrze. Hokeiści ze Stanów Zjednoczonych od razu narzucili swoje tempo gry i sprawdzali czujność Nikity Bojarkina. Ten musiał skapitulować w 7. minucie, gdy dobrze do akcji podłączył się obrońca Adam Clendening i posłał krążek nad Bojarkinem, którego przewrócił jeden z kazachskich obrońców.

Przewaga Amerykanów była niepodważalna, jednak dopiero w 22. minucie udało im się podwyższyć wynik. Trevor Moore wykorzystał zamieszanie pod bramką Kazachstanu i umieścił krążek w bramce. Drużyna z Azji próbowała odgryzać się kontrami, ale nic z nich nie wyniknęło. Wprawdzie raz udało im się pokonać Cala Petersena, ale sędziowie nie uznali tego trafienia. Wynik w 42. minucie ustalił Jack Drury. Amerykanie do samego końca nie odpuszczali i chcieli poprawić statystyki, ale świetnie spisywał się Bojarkin i skutecznie im to uniemożliwił.

USA – Kazachstan 3:0 (1:0, 1:0, 1:0)
1:0 – Clendening – Robertson, Moore (06:57),
2:0 – Moore – Jones (21:33),
3:0 – Drury – Donato, Tennyson (41:58).

Brytyjczycy urwali punkcik

Popołudniowe spotkanie grupy A przyniosło małą niespodziankę. Duńczycy stracili punkcik w starciu z Wielką Brytanią. To właśnie Brytyjczycy już w 3. minucie objęli prowadzenie. Szybko jednak odpowiedzieli Skandynawowie i po 14. minutach to oni prowadzili 2:1. Wydawało się, że wtedy wszystko wróci do normy, ale Duńczycy nie potrafili znaleźć sposobu na Bena Bownsa. Wykorzystali to wyspiarze i w 57. minucie doprowadzili do wyrównania. Do wyłonienia zwycięzcy niezbędna była dogrywka, a w niej aż dwukrotnie w osłabieniu musieli grać Brytyjczycy i to się zemściło, bo mocnym strzałem dwa punkty Duńczykom zapewnił Lauridsen.

Wielka Brytania – Dania 2:3 po dogrywce (1:2, 0:0, 1:0, d. 0:1)
1:0 – O’Connor – Phillips, Dowd (02:33),
1:1 – Jakobsen – Jensen, Boedker (10:19),
1:2 – Jensen – Lauridsen, Boedker (13:44, 5/4),
2:2 – Hammond – Lake (56:18),
2:3 – Lauridsen – Jensen (64:35, 4/3).

Finlandia lepsza od Norwegii

W skandynawskim klasyku, Finlandia zmierzyła się z Norwegią. Przed tym meczem wszyscy eksperci i bukmacherzy stawiali na pewne zwycięstwo Finów i się nie pomylili. Mecz jednak rozpoczął się od mocnego wejścia Norwegów. Już w 2. minucie Mathis Olimb wykorzystał szkolny błąd fińskich defensorów i oddał strzał, po którym krążek odbił się od bramkarza i wtoczył się za linię bramkową. Podopieczni Juli Jalonena wyrównali jeszcze w pierwszej odsłonie. Liro Pakarinen wykorzystał fakt, iż bramkarz rywali był zasłonięty i strzałem w długi róg wyrównał stan meczu.

Druga odsłona należała już do Lwów. Oddali w niej bowiem 10 strzałów, a Norwedzy zaledwie trzy. W 22. minucie Finowie wyszli na prowadzenie za sprawą Antona Lundella, który otrzymał fantastyczne podanie od Arttu Ruostolainena przeszywające szyki norweskiej drużyny. Lundell pognał sam w kierunku bramki i oddał strzał z nadgarstka w krótki róg. W tej tercji bramkę dołożył jeszcze Kim Nousianen.

Norwescy hokeiści nie poddawali się. W 42. minucie Tobias Lindström pokonał bramkarza rywali po dobrze przeprowadzonej kontrze. Jednak wynik 3:2 dla Finlandii nie widniał zbyt długo na tablicy. Bowiem Jere Innala strzelił bez zastanowienia, z pierwszego krążka, wykorzystując tym samym JEDYNĄ w tym meczu przewagę. Finowie jednak jeszcze bardziej podkręcili tempo, dzięki czemu strzelili piątą bramkę, a mianowicie zrobił to Hannes Björninen, który dobił krążek do bramki po strzale Saku Mäenalanena.

Dzięki tej wygranej Finlandia ma na swoim koncie już siedem punktów i zajmuje w grupie B trzecie miejsce. Norwegia plasuje się na szóstej pozycji.

Finlandia – Dania 5:2 (1:1, 2:0, 2:1)
0:1 – Olimb – Haga (01:30),
1:1 – Pakarinen – Ohtamaa, Kaski (14:24),
2:1 – Lundell – Ruotsalainen (21:40),
3:1 – Nousiainen – Sallinen (25:54),
3:2 – Lindström – Trettenes, Olden (41:13),
4:2 – Innala – Kontiola, Sund (47:17, 5/4),
5:2 – Björninen – Mäenalanen, Koivisto (53:25).

Blamaż Szwajcarów, Szwecja nokautuje

Miał być hit dnia, wyszło… tęgie lanko. Mimo dość zbliżonych statystyk w strzałach celnych, w meczu padło aż siedem bramek, a wszystkie strzelali Szwedzi. W pierwszej tercji, wynik otworzył Jesper Frödén, a chwilę później Adrian Kempe, napastnik Los Angeles Kings zdobył drugą bramkę dla Szwecji. W drugiej tercji Viktor Olofsson zdobył kolejnego gola, a tuż po nim drugie trafienie w tym meczu zaliczył Jesper Frödén. Wtedy cierpliwość szwajcarskiego szkoleniowca się wyczerpała i ściągnął Leonardo Genoniego do boksu. Trzeba przyznać, nie był to dobry (ani też przeciętny) mecz golkipera reprezentacji Szwajcarii. Zmiana bramkarza nic jednak nie dała. Szwedzi nadal atakowali, a rywale nie mogli im się przeciwstawić. Magnus Nygren pierwszy przełamał Melvina Neffelera i dał swojej drużynie sygnał do powiększenia przewagi bramkowej. Nils Lundkvist strzelił na 6:0, a wynik zamknął Henrik Tömmernes.

Wynik jest o tyle zadziwiający, że przed tym meczem Szwajcaria miała na swoim koncie dwa zwycięstwa. Natomiast Szwecja nie zdobyła jeszcze punktu. Jednak dzięki dzisiejszemu wynikowi, Szwedzi przesunęli się na 6. miejsce (z ostatniego!). Szwajcarzy zaś zajmują trzecie miejsce w grupie A.

Szwajcaria – Szwecja 0:7 (0:2, 0:2, 0:3)
0:1 – Frödén – Pilut, Nygren (08:35),
0:2 – Kempe – Tömmernes, Lundkvist (10:00),
0:3 – Olofsson – Lundkvist (22:33, 5/4),
0:4 – Frödén – Wingerli, Dahlbeck (30:24),
0:5 – Nygren – Rackell, Kempe (41:18, 5/4),
0:6 – Lundkvist – Kempe, Tömmernes (47:14),
0:7 – Tömmernes – Frödén, Lundkvist (50:46).