MŚ Elity – dzień trzeci. Niedziela cudów, Kanadyjczycy z najgorszym startem w historii

Dwie duże niespodzianki stały się faktem w niedzielnych meczach mistrzostw świata Elity w Rydze. Historyczne zwycięstwa odniosły reprezentacje Kazachstanu i Białorusi. Po raz drugi za to fatalnie zaprezentowali się Kanadyjczycy przegrywając 1:5 ze Stanami Zjednoczonymi.

Minimalne zwycięstwo Słowaków

Reprezentacja Słowacji, mecz z Brytyjczykami rozpoczęła z wysokiego „c”. Już po zaledwie 25 sekundach Marek Hrivík otworzył wynik meczu po błędzie defensywy rywali. Świetnie wypatrzył go Róbert Lantoši, a Hrivík oddał strzał w długi róg i nie dał szans Benowi Bownsowi. Pogromu jednak nie było. Nasi południowi sąsiedzi, z którymi reprezentacja Polski zagra już w sierpniu o udział w Igrzyskach Olimpijskich, imponowała… nieskutecznością. Słowacy marnowali świetne sytuacje, ale trzeba też przyznać, że bramkarz Wielkiej Brytanii spisywał się wręcz rewelacyjnie i to w głównej mierze dzięki niemu Brytyjczycy ciągle byli w grze. W 23. minucie Liam Kirk wyrównał dobijając krążek po strzale Bretta Perliniego. Była to nie lada sensacja. Radość z remisu nie trwała jednak długo. Już zaledwie dwie minuty później Róbert Lantoši wjechał do tercji i zdjął pajęczynę z bramki Bena Bownsa, tym samym dając swojej reprezentacji prowadzenie. W meczu więcej bramek już nie zobaczyliśmy. Pod koniec, brytyjski trener ściągnął bramkarza do boksu, ale nie przyniosło to efektu.

Słowacy mają więc na swoim koncie dwa zwycięstwa, ale prawdziwy sprawdzian umiejętności czeka ich jutro. Bowiem zmierzą się z reprezentacją Rosji. Reprezentacja Wielkiej Brytanii jutro ma wolne, zaś we wtorek czeka ich mecz z Danią.

Wielka Brytania – Słowacja 1:2 (0:1, 1:1, 0:0)
0:1 – Hrivík – Lantoši (00:25)
1:1 – Kirk – Perlini – Richardson (22:03)
1:2 – Lantoši – Cehlárik (24:42)

Pewne trzy punkty Norwegów

Reprezentacja Norwegii nie zawiodła. W meczu z Włochami byli wyraźnie lepsi i wykorzystali wszystkie mankamenty rywali. Wynik w 11. minucie otworzył Mathias Trettenes. Norweski napastnik oddał strzał w krótki róg, a włoski bramkarz popełnił błąd i krążek zatrzepotał w siatce. Zawodnicy Norwegii kontrolowali przebieg gry, a Włosi próbowali grać z kontrataku, ale ich starania spełzły na niczym. Mats Rosseli Olsen zdobył drugą bramkę w tym meczu, po świetnym rozegraniu akcji w przewadze. Napastnik znalazł się pomiędzy bulikami, uderzył bez przyjęcia w długi róg bramki. Trzeci gol padł w podobny sposób, również w przewadze. Mathias Trettenes dobrze odnalazł się przed bramką i z najbliższej odległości pokonał włoskiego golkipera. To nie był ostatni gol Norwega, bowiem w 41. minucie zdobył swojego trzeciego gola. Tym razem przekierował strzał Erlenda Lesunda, czym kompletnie zaskoczył Justina Fazio. Bramkę honorową dla Italii zdobył kapitan, Daniel Frank, na co dzień reprezentujący HC Bolzano Foxes. Bramkarz Norwegii nie zdołał zamrozić krążka, a włoski napastnik zachował przytomność umysłu i wcisnął gumę za linię bramkową.

Norwegia – Włochy 4:1 (1:0, 2:0, 1:1)
1:0 – Trettenes – Olden – Lesund (10:04)
2:0 – Rosseli Olsen – K. A. Olimb – Espeland (25:12, 5/4)
3:0 – Trettenes – Olden – Lindström (36:01, 5/4)
4:0 – Trettenes – Lesund – Lindström (40:59)
4:1 –  Frank – Andergassen – Marchetti (51:55)

Sensacyjne zwycięstwo Kazachów

Powiedzieć, że wygrana Kazachstanu nad Finlandią to niespodzianka to nie powiedzieć nic. Pierwsza tercja przebiegała bowiem pod dyktando Finów. Statystyka strzałów celnych była wręcz porażająca. W pierwszej odsłonie zawodnicy ze Skandynawii oddali 15 strzałów, zaś Kazachowie… JEDEN. W końcu Lwy z Finlandii skruszyły mur jakim niewątpliwie był Nikita Bojarkin. Anton Lundell jednak znalazł na niego sposób pokonując go „na raty”. Wydawało się, że ta bramka rozpocznie zwycięski marsz Finów w stronę trzech punktów, nic bardziej mylnego. Kiriłł Paniukow świetnie odnalazł się przed bramką i bez przyjęcia zamienił wrzutkę Nikity Michajlisa na gola dającego remis. Emocji było co nie miara, a kolejnych bramek… jak na lekarstwo. W trzeciej odsłonie statystyka strzałów wyniosła 21-7 dla Finów. Jednak świetna postawa bramkarza uchroniła Kazachów od porażki. O wyniku nie przesądziła pięciominutowa dogrywka, więc byliśmy świadkami rzutów karnych. Serię najazdów lepiej wykorzystywali zawodnicy z byłej republiki ZSRR. Strzelali w nich Nikita Michajlis, Curtis Valk i Roman Starczenko. Finowie tylko raz znaleźli sposób na bramkarza rywali, a mianowicie Oliwer Kaski.

Dla reprezentacji Kazachstanu było to pierwsze zwycięstwo nad Finlandią na mistrzostwach świata w  historii. Wcześniej wszystkie trzy mecze przegrali. Jutro obie ekipy mają dzień wolny. Zaś we wtorek Kazachstan zmierzy się reprezentacją Stanów Zjednoczonych, a Finowie zagrają z Norwegią.

Kazachstan – Finlandia 2:1 (0:0, 1:1, 0:0, 0:0, 1:0)
0:1 – Lundell – Lindbohm, Ruohomaa (33:24),
1:1 – Paniukow – Michajlis (35:56, 5/4),
2:1 – Starczenko (65:00, decydujący karny).

Białoruś znalazła sposób na Szwecję

Dziś Białoruś jest w centrum uwagi całego świata, nie tylko hokejowego. Najpierw sprawa samolotu porwanego przez Białoruś, a następnie wygrana nad Szwecją w hokeju, która zaskoczyła nawet największych optymistów. Pierwsza tercja to całkowita dominacja Szwedów. Białorusini ograniczyli się do gry z kontrataku. Druga tercja była już bardziej wyrównana, ale nadal nie było nam dane oglądać bramek. Dopiero na początku trzeciej tercji, Gierman Niestierow pokonał Adama Reideborna. Był to jedyny gol w tym meczu. Warto dodać, że było to pierwsze zwycięstwo naszych wschodnich sąsiadów nad Szwedami w mistrzostwach Świata.

Szwecja – Białoruś 0:1 (0:0, 0:0, 0:1)
0:1 – Niestierow – Stefanowicz – Łopaczuk (40:33)

Niemoc Kanadyjczyków trwa

Fatalny początek turnieju zanotowała reprezentacja Kanady. Po piątkowej porażce z Łotyszami, ekipa klonowego liścia chciała poprawić sobie humory w starciu z Amerykanami. Postawa Kanadyjczyków w wielkim hicie zawiodła. Mimo początkowej przewagi optycznej i nieoczekiwanej zmiany bramkarza wśród rywali (kontuzja Anthonego Stolarza). W 8. minucie fatalny błąd za własną bramką popełnił Darcy Kuemper i Jason Robertson wpakował krążek do pustej bramki. Losy spotkania rozstrzygnęły się jednak w drugiej partii, kiedy Amerykanie zdobyli aż trzy bramki. Spod niebieskiej na 2:0 podwyższył Adam Clendening, a dwa kolejne trafienia dołożył Trevor Moore. Hokeiści ze Stanów Zjednoczonych byli szybsi, dokładniejsi i co ważniejsze pokazali więcej determinacji. Kanadyjczycy wciąż jakby nie mogli się odnaleźć na europejskiej tafli.

Na ostatnie 20 minut pomiędzy słupkami drużyny klonowego liścia pojawił się Adin Hill. Jego koledzy z pola wprawdzie zdobyli honorową bramkę, ale to było wszystko na co pozwolili im Amerykanie. Hill nie utrzymał czystego konta, bo na niespełna trzy minuty przed końcem pokonał go Matt Tennyson. Drużyna z kraju syropu klonowego po dwóch kolejkach ma na koncie dwie porażki i zaledwie jedną zdobytą bramkę. To ich najgorszy start w historii.

Kanada – USA 1:5 (0:1, 0:3, 1:1)
0:1 – Robinson – Garland (07:42),
0:2 – Clendening – Hellickson (21:19),
0:3 – Moore – Robertson (23:27, 5/4),
0:4 – Moore – Garland (38:20),
1:4 – Comtois – Beaudin (51:35),
1:5 – Tennyson – Clendening, Labanc (57:06).

Dużo strzałów, mało goli

Niezwykły przebieg miało drugie wieczorne starcie, w którym Duńczycy mierzyli się ze Szwajcarami. Ekipa ze Skandynawii przez cały mecz oddała zaledwie cztery (!!!) celne strzały na bramkę, której strzegł Reto Berra. Helweci oddali ich aż 30, ale drogę do siatki znalazł tylko jeden. Timo Meier w 14. minucie strzelił swoją trzecią bramkę w turnieju i jak się okazało, zapewnił zwycięstwo Szwajcarom. Ci z kompletem punktów zajmują trzecią lokatę w grupie A. Duńczycy wprawdzie na półtorej minuty przed końcem wycofali bramkarza, ale ten manewr nie przyniósł im powodzenia. Teraz oba zespoły czeka dzień przerwy, a do zmagań powrócą we wtorek.

Dania – Szwajcaria 0:1 (0:1, 0:0, 0:0)
0:1 – Meier – Hischier, Mueller (13:12).