Znajdziesz nas też tutaj:

Wywiady

Murray: W przyszłym tygodniu rywale nas już nie zlekceważą

Szansa na ogromną sensację, jaka została wypuszczona z rąk w czwartek, została wykorzystana we wczorajszym meczu GKS-u Katowice z ZSC Lions. Choć zwycięstwo w dogrywce zapewnił Grzegorz Pasiut, to katowiczanie nie doczekaliby dodatkowych pięciu minut gry bez fantastycznej postawy Johna Murraya.

John Murray rozegrał bezbłędne zawody przeciwko ZSC Lions, kapitulując zaledwie raz przeciwko naszpikowanym gwiazdami wicemistrzom Szwajcarii. Bramkarz reprezentacji Polski napsuł wczoraj sporo krwi rywalom, niejednokrotnie zatrzymując krążek w – zdawałoby się – beznadziejnym położeniu. Czy to był jeden z najlepszych meczów w jego karierze?

Dla GKS-u Katowice? To na pewno! Wspominam jednak początek poprzedniego sezonu, kiedy to z reprezentacją narodową mierzyliśmy się z Białorusią i zachowałem czyste konto – „Jasiek Murarz” powrócił pamięcią do ubiegłorocznych kwalifikacji do Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie.

35-letni bramkarz przez długi czas trzymał też dobry wynik z Rögle BK, lecz o trzeciej odsłonie tego spotkania chciałby jak najszybciej zapomnieć. Wczoraj udało mu się jednak zachować fenomenalną dyspozycję począwszy od pierwszego wznowienia aż po „złotego gola” Grzegorza Pasiuta.

Będąc szczerym, byłem rozczarowany swoją postawą z meczu przeciwko Rögle BK w trzeciej tercji. Nie pamiętam kiedy ostatnio w trakcie dwudziestu minut straciłem aż cztery gole. Biłem się w myślach, wiedząc że, powinniśmy wywalczyć punkty, co biorę na swoje barki. Wiedziałem, że dziś muszę wyjść na lód i dać z siebie 110 procent – Murray dotrzymał słowa.

W czwartek GieKSa była niezwykle blisko sprawienia sensacji w meczu z triumfatorem minionej edycji Champions Hockey League, by wczoraj zanotować wynik, który poszedł w świat. Co ciekawe, to „Lwy” wystawiły znacznie bardziej doświadczony skład.

ZSC Lions to bardziej doświadczona drużyna; zagrali stonowany hokej. Hokeiści Rögle BK byli szybsi, szukali swych okazji długo holując krążek, szukając otwartej przestrzeni. Lions skupili się na grze pozycyjnej, co ułatwiło mi pracę, gdyż wiedziałem, gdzie chcą się ustawić – zaznaczył golkiper rodem z Lancaster.

Przed sezonem mistrzowską ekipę GKS-u Katowice spotkało sporo przetasowań, a wyniki meczów towarzyskich pozostawiały sporo do życzenia. Pierwsze spotkania Champions Hockey League pokazują jednak, że drużyna jest gotowa na wyzwania.

Obecnie mamy starszą drużynę i nasi gracze wiedzą, co nas czekało; podeszliśmy do wszystkiego małymi krokami. W poprzednim tygodniu wyglądaliśmy już solidnie, a dzień przed meczem odbyliśmy dobry trening. Myślę, że rano byliśmy w naszej najlepszej formie – dodał reprezentant Polski.

Czy po tak krótkim czasie drużyna jest już zatem w pełni zgrana?

W tym momencie jest to ciężko określić. Czekają nas zapewne lepsze, jak i gorsze momenty i zobaczymy, jak przez nie przejdziemy, gdyż sezon jest długi – zastrzegł przezornie bramkarz GieKSy.

Wielu kibiców zastanawia się, czy katowiczanie nie zostaną dotknięci „klątwą europejskich pucharów”. Czekają ich bowiem dalekie podróże, a tak wymagające mecze musiały kosztować ich sporo sił.

Z tego, co mi wiadomo, to polecimy do Szwecji i Szwajcarii lotami czarterowymi, podróże nie powinny nam dać więc w kość. Mecze z takimi rywalami przed ich publicznością są jednak znacznie bardziej wymagające. Jestem przekonany, że w przyszłym tygodniu nie zostaniemy zlekceważeni i przeciwnicy będą gotowi na 110% od pierwszego wznowienia – wyjaśnił były zawodnik Orlika Opole i GKS-u Tychy.

Czy Murray i spółka poczuli się zatem zlekceważeni przez ekipy z Ängelholm i Zurychu?

Szczerze – nieco tak. Nasi rywale nie wiedzieli nic o polskiej lidze. W ostatnich latach przez Polskę przewinęło się sporo Czechów i Słowaków. Znam zaledwie paru Szwedów, ale żadnego Szwajcara, który by tu występował – wyznał szczerze Murray.


betclic

Ostatnie artykuły