Znajdziesz nas też tutaj:

NHL

Najbardziej makabryczne kontuzje w NHL. Nasz subiektywny ranking

Wszyscy doskonale wiemy, jak żywiołową grą jest hokej. Niezmiernie szybki, bardzo fizyczny, a sami zawodnicy do butów mają przymocowane świetnie naostrzone noże. Kiedy do tego dołożymy wybuchowy temperament większości graczy, wychodzi nam łatwopalna mieszanka, przez którą kontuzje nie są niczym niezwykłym. Niektóre z nich są dużo bardziej poważne i dzisiaj skupimy się właśnie na nich.

Od momentu rozegrania pierwszego meczu w NHL niedługo minie 105 lat i w tym czasie w lidze wydarzyło się naprawdę wiele brutalnych zagrań, które doprowadziły do zakończenia kariery przez niektórych zawodników, utraty wzroku czy nawet śmierci. Do czasów prehistorycznych nie będę się jednak cofał, a skupię się bardziej na okresie, który większość czytelników powinna pamiętać.

5. Steve Moore.

W 2004 roku w meczu pomiędzy Vancouver Canucks a Colorado Avalanche zawodnik gospodarzy Todd Bertuzzi starał się wciągnąć do bójki Steve’a Moore’a, który jednak nie był skory do podjęcia rękawicy. Zniecierpliwiony brakiem reakcji Moore’a Bertuzzi postanowił zaatakować go od tyłu. W skutek uderzenia Moore upadł na lód twarzą, pozostając nieprzytomnym przez 10 minut. Urazy (złamanie trzech kręgów, wstrząs mózgu, uszkodzenie więzadła kręgowego, rozciągnięcie nerwów splotu ramiennego i okaleczenia twarzy), których doznał zawodnik Avalanche były na tyle poważne, że zmusiły go do zakończenia kariery, a także poskutkowały procesem sądowym.

4. Max Pacioretty.

8 marca 2011 roku obecna gwiazda Vegas Golden Knights miała nieprzyjemność przekonać się na własnej skórze jak silny jest obrońca Boston Bruins, Zdeno Chára, który do końca swojej kariery siał postrach w NHL. Słowacki defensor postanowił zatrzymać uciekającego mu Maxa Pacioretty’ego. Samo uderzenie nie było szczególnie mocne, jednak było niesamowicie pechowe. Głowa napastnika Montreal Canadiens uderzyła bowiem w słupek, do którego mocowana jest pleksa. Pacioretty doznał złamania kręgu szyjnego oraz wstrząśnienia mózgu i do końca sezonu nie pojawił się już na lodzie.

3. Börje Salming.

Legenda Toronto Maple Leafs, członek Hall of Fame oraz jeden z najlepszych Szwedów, który kiedykolwiek występował na taflach NHL w 1986 roku doznał makabrycznej kontuzji twarzy. W meczu przeciwko Detroit Red Wings Salming stracił równowagę po zderzeniu pod bramką Maple Leafs. Gerard Gallant, obecny trener New York Rangers, przypadkowo nadepnął na twarz Borje Salminga, wskutek czego niezbędna była operacja rekontrukcji twarzy oraz zostało założonych ponad 200 szwów. Sam Szwed mógł mówić o ogromnym szczęściu, gdyż tylko milimetry dzieliły go od straty oka.

2. Richard Zedník.

W 2008 roku Buffalo Sabres podejmowali zespół Florida Panthers. Mecz, który najprawdopodobniej przeszedłby bez większego echa w hokejowym świecie, pozostanie w pamięci fanów na zawsze. W połowie trzeciej tercji pod lewą bandą na wysokości bramki Sabres doszło do zderzenia pomiędzy Ollim Jokinenem oraz Clarke’iem MacArthurem, na skutek którego Jokinen stracił równowagę. Upadając na taflę, nieszczęśliwie trafił łyżwą w szyję próbującego go ominąć Richarda Zedníka. Reprezentant Słowacji momentalnie upadł łapiąc się za szyję, starając się zatamować krwawienie. Gra została od razu przerwana, a sam zawodnik o własnych siłach opuścił lód i został przetransportowany do szpitala.

1. Clint Malarchuk.

Pierwsze miejsce raczej nie będzie niespodzianką. Clint Malarchuk, bramkarz Buffalo Sabres w meczu przeciwko St. Louis Blues doznał najprawdopodobniej najbardziej makabrycznej kontuzji, jaka przytrafiła się na lodowiskach NHL. Na skutek kolizji, łyżwa Steve’a Tuttle’a trafiła szyję Malarchuka, przecinając główną aortę błyskawicznie zmieniając lód w krwawą arenę. Dzięki szybkiej reakcji weterana wojny w Wietnamie, Jima Pizzutelliego, pełniącego rolę trenera przygotowania fizycznego w Sabres, udało uratować się życie Malarchuka. Na szyję bramkarza z Buffalo zostało założonych ponad 300 szwów. Dwa dni po wypadku Malarchuk został wypisany ze szpitala, a już po 10 dniach wystąpił w bramce przeciwko byłemu klubowi Nordiques Quebec.

W ciągu tych wszystkich lat, momentów mrożących krew w żyłach było zdecydowanie więcej. 13 stycznia 1968 roku Bill Masterton wskutek uderzenia głową w lód (zawodnicy w tamtych czasach grali bez kasków) stracił przytomność, którą odzyskał tylko na kilka sekund, mówiąc: „Nigdy więcej”. Niestety, obrażenia były na tyle poważne, że były to ostatnie słowa wypowiedziane przez młodego zawodnika Minnesota North Stars, który zmarł w szpitalu 30 godzin po wypadku.

Więcej szczęścia mieli Richard Peverly (Dallas Stars), Jiří Fischer (Detroit Red Wings) czy też Jay Bouwmeester (St. Louis Blues), którzy w trakcie swoich spotkań doznali zatrzymania akcji serca i przeżyli tylko dzięki natychmiastowej reakcji personelu medycznego obecnego na hali. O ogromnym farcie mogą też mówić Trent McCleary (Montreal Canadiens), który został trafiony krążkiem w gardło czy też Kevin Stevens (Pittsburgh Penguins), uderzający bezwładnie w lód po wcześniejszej kolizji z jednym z zawodników New York Islanders. Jego obrażenia były na tyle poważnie, że lekarze musieli zrobić rekonstrukcję całej twarzy wstawiając pod skórę wiele metalowych płytek.

Mogłoby się wydawać, że w obecnych czasach, gdzie władze ligi robią co w ich mocy, aby zabezpieczyć zawodników przed wszelakimi kontuzjami, podobne do opisywanych przypadków nie będą się już zdarzały. Niestety, w obecnym sezonie Evander Kane (Edmonton Oilers) przypadkowo został nadepnięty przez Patricka Maroona. Łyżwa zawodnika Tampa Bay Lightnings przecięła nadgarstek Kane’a na tyle poważnie, że wypadł on z gry na co najmniej 4 miesiące. Kane może mówić o niesamowitym szczęściu w nieszczęściu, gdyż od przedwczesnego zakończenia kariery dzieliły go zaledwie milimetry. 

Kliknij, by skomentować

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


betclic

Ostatnie artykuły