Znajdziesz nas też tutaj:

PHL

Niezła gra i spory niedosyt

Polacy zanotowali dziś pierwszą porażkę w ramach turnieju Beat COVID-19, ulegając Austriakom 2:3. Decydujący cios padł w najmniej oczekiwanym momencie: na dwie minuty przed końcem spotkania, gdy biało-czerwoni mieli okazję do gry w liczebnej przewadze.

Róbert Kaláber po wczorajszym zwycięskim meczu z Ukrainą nie miał prawa być zadowolony z gry swoich podopiecznych. Biało-czerwoni roztrwonili dwubramkowe prowadzenie, sięgając po wygraną dopiero po złotym golu w dogrywce, jaki padł łupem Mateusza Bryka. Nie da się ukryć, iż Austria to ekipa z zupełnie innej półki, aniżeli „Sbirna”. To także nasz przyszły rywal w nadchodzących kwalifikacjach olimpijskich. Była więc to dobra okazja do szybkiej korekty wczorajszych błędów oraz wybadania przeciwnika.

Polacy wyszli jednak na to spotkanie z tremą. Już na samym początku Alexander Rauchenwald stworzył sobie znakomitą okazję do otwarcia wyniku, a niedługo później Jauhienij Kamienieu sprokurował pierwszą karę w tym meczu. Co prawda Austriacy nie wykorzystali okresu gry w przewadze, lecz i tak dopięli swego za sprawą Marca Richtera. Nasi rywale nie poszli jednak za ciosem, popełniając błąd który zakończył się wykluczeniem. Polacy przez dwie minuty zaprezentowali kawał niezłego hokeja, nie przekuli jednak tego w gola. Uskrzydleni biało-czerwoni zdołali jednak doprowadzić do wyrównania, gdy Patryk Krężołek wystawił krążek Pawłowi Zygmuntowi, a ten bez zbędnego namysłu pokonał Bernharda Starkbauma. Niestety, do przerwy nie udało się dowieźć remisu. Austriacy spisali się znacznie lepiej niż w poprzednim power-playu, wieńcząc je po strzale Tima Harnischa.

Druga odsłona nie zwiastowała już tylu emocji, co pierwsza tercja; nie brakowało jednak walki po obydwu stronach tafli. Polacy zaprezentowali najlepszą grę w ostatnich pięciu minutach, gdy koronkowa akcja (której nie zdołał wykończyć jednak Christian Mroczkowski) dała sygnał do ataku. Swą szansę zmarnował także Maciej Urbanowicz, lecz zrehabilitował się szybko, gdy popędził skrzydłem i obsłużył podaniem Arkadiusza Kostka, a ten strzałem z nadgarstka doprowadził do ponownego remisu.

Finałowa tercja także był przykładem typowego meczu walki. Szczególnie dobra sytuacja przed biało-czerwonymi otworzyła się na dwie minuty przed końcem spotkania. Podopieczni trenera Kalábera mieli okazję na rozstrzygnięcie losów meczu na swoją korzyść. W kluczowym momencie doszło jednak do straty krążka, a na bramkę Johna Murraya pognał Mario Huber, który nie pozostawił szans byłemu już golkiperowi GKS-u Tychy.

Mimo niekorzystnego wyniku, gra reprezentacji Polski mogła się podobać znacznie bardziej niż wczoraj. Choć biało-czerwoni nie byli stroną dominującą, to potrafili nawiązać równorzędną walkę z wyżej notowanym przeciwnikiem i napsuć mu nieco krwi. Niestety, chwila dekoncentracji wystarczyła, by zniweczyć cały wysiłek.

 

Austria – Polska (2:1, 0:1, 1:0)

1:0 – Marco Richter – Benjamin Nissner, Dominic Hackl (4:06),

1:1 – Paweł Zygmunt – Patryk Krężołek (9:31),

2:1 – Tim Harnisch – Paul Huber, Alexander Rauchenwald (17:34, 5/4),

2:2 – Arkadiusz Kostek – Maciej Urbanowicz, Marcin Horzelski (37:50),

3:2 – Mario Huber (57:41, 4/5).

Austria: Starkbaum – Baumgartner, Brunner; Ganahl, Hackl, Harnisch – Haudum, Huber; Kainz, Kirschlager, Kragl – Maier, Nissner; Rauchenwald, Richter, P. Schneider – R. Schneider, Schwinger; Thaler, Wolf, Zündel.

Trener: Roger Bader.

Polska: Murray – Ciura, Wanacki; Chmielewski, Zygmunt, Pasiut – Bryk, Górny; Jeziorski, Wałęga, Urbanowicz – Kostek, Kamienieu; Mroczkowski, Paś, Krężołek – Horzelski, Michałowski; Marzec, Jarosz, R. Nalewajka.

Trener: Robert Kaláber.

Ostatnie artykuły