Re-Plast Unia Oświęcim wygrała 3:2 z GKS-em Katowice. Emocje jednak były do końcowej syreny. Bohaterem spotkania został Kamil Sadłocha, który ustrzelił dublet, a ponadto zdobył zwycięską bramkę. Mistrzowie Polski tym samym wyrównali stan rywalizacji.
Początek pierwszej tercji należał do drużyny gości. To oni jako pierwsi zagrozili bramce rywala, a ponadto to oni oddawali więcej strzałów. Wszystko zmieniło się w momencie gdy na ławkę kar powędrował Christian Mroczkowski. Oświęcimianie ruszyli do ataku i po kilku nieudanych próbach, w końcu Jere Vertanen oddał mocny strzał z klepy i nie dał szans zasłoniętemu Johny’emu Murrayowi.
Radość miejscowych nie trwała jednak długo. Już w 12. minucie gry, na ławce kar usiadł sobie Carl Ackered. Wtedy do głosu doszli katowiczanie. Marcus Kallionkieli podczas gry w przewadze posłał gumę w dłuższy róg bramki, pokonując tym samym Linuksa Lundina. Cztery minuty później, znów w o jednego więcej zagrali gospodarze, jednak tym razem mieli problemy z zawiązaniem dobrej, groźnej akcji pod bramką GieKSy.
Podobnie zresztą zagrali podopieczni Jacka Płachty, kiedy tuż na początku drugiej odsłony zagrali w przewadze. Na próżno było szukać dobrych sytuacji. W 28. minucie, w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Marcus Kallionkieli, jednak górą w tym pojedynku był golkiper gospodarzy.
W 34. minucie, Kamil Sadłocha z ostrego kąta wpakował krążek do bramki i dał swojej drużynie prowadzenie. Kolejne minuty należały do gospodarzy i tylko dobra postawa Johna Murraya pozostawiła wynik bez zmian. W 45. minucie, świetną okazję miał Lauro Huhdanpaa, ale nie wykorzystał sytuacji sam na sam. To się zemściło, bowiem trzy minuty później, Dante Salituro dał swojej drużynie wyrównanie. Mistrzowie Polski poprosili jednak o challenge. Sędziowie długo analizowali tę sytuację. Oświęcimianie zgłaszali, że jeden z ich zawodników został trafiony kijem w twarz. Arbitrzy tego pojedynku zdecydowali jednak o utrzymaniu pierwotnej decyzji.
W 52. minucie gry, katowiczanie grali w przewadze jednak nie potrafili znaleźć sposobu na dobrze zdyscyplinowaną obronę rywali. Gdy Kamil Sadłocha wrócił z boksu kar na taflę, został obsłużony podaniem przez Łukasza Krzemienia. Napastnik Re-Plast Unii Oświęcim wykorzystał sytuację jeden na jeden z Johnem Murrayem.
Katowiczanie próbowali jeszcze wrócić do meczu, ale ich plany zniweczył Johan Norbert, kiedy to na nieco ponad trzy minuty przed końcową syreną zasiadł w boksie kar. Podopieczni Jacka Płachty jednak przetrzymali ten okres i na minutę przed końcem, katowicki trener zdjął bramkarza, a następnie poprosił o czas. Jego pomysł jednak spełzł na niczym i ostatecznie drugi mecz w Oświęcimiu padł łupem gospodarzy.
Re-Plast Unia Oświęcim – GKS Katowice 3:2 (1:1, 1:0, 1:1)
1:0 – Jere Vertanen – Ville Heikkinen, Henry Karjalainen (07:15, 5/4),
1:1 – Marcus Kallionkieli – Ben Sokay (11:35, 5/4),
2:1 – Kamil Sadłocha – Erik Ahopelto (33:58),
2:2 – Dante Salituro – Brandon Magee, Stephen Anderson (47:32),
3:2 – Kamil Sadłocha – Łukasz Krzemień (51:29).
Stan rywalizacji: 2-2
Unia: Lundin – Soderberg, Ackered; Sadłocha, Trkulja, Ahopelto – Vertanen, Diukow; Huhdanpaa, Heikkinen, Karjalainen – Bezuska, Noworyta; Holm, Dziubiński, Marklund – Kusak, Wajda; Liljewall, Krzemień, Galant.
GKS: Murray – Englund, Runesson; Wronka, Pasiut, Dupuy – Norberg, Verveda; Michalski, Sokay, Mroczkowski – Koponen, Varttinen; Bepierszcz, Anderson, Kallionkieli – Maciaś; Smal, Magee, Salituro, Hofman.

