Znajdziesz nas też tutaj:

Relacje

Otwarcie dla katowiczan! Czyste konto Murraya


Półfinałowa batalia rozpoczęta. Pierwszy mecz padł łupem hokeistów GKS-u Katowice, którzy pokonali tyszan 2:0. Na listę strzelców wpisywali się Mateusz Michalski i Grzegorz Pasiut. Na ogromne słowa uznania zasługuje John Murray, który zachował czyste konto. 

Czas rozpocząć półfinałową batalię. Na pierwszy ogień zaserwowano nam derbowy pojedynek GKS Katowice – GKS Tychy. W sezonie zasadniczym kiedy dochodziło do konfrontacji obu zespołów, kluczem do zwycięstwa była własna hala. Ani katowiczanie nie wygrali w Tychach ani tyszanie w Katowicach. Można więc wszech i wobec ogłosić, że walka o finał właśnie się rozpoczęła.

Pierwsza odsłona była bardzo wyrównana, o czym świadczy choćby statystyka strzałów. Dziewięć oddali gospodarze, a jeden mniej goście. Mimo tego, że bramek w tej tercji nie było to trzeba przyznać że emocji nie brakowało. Po serii kilku niegroźnych strzałów przyszedł czas na konkrety. W 6. minucie krążek znalazł się w tyskiej bramce, jednak sędziowie rozłożyli ręce nie uznając gola. Powodem był kask, który na chwilę przed strzałem zleciał z głowy tyskiego golkipera. 

Obie drużyny grały jednak dość asekuracyjnie, czekając na błąd rywala. Gra z czasem stała się szarpana, było wiele przerw w grze, a sytuacji strzeleckich jak na lekarstwo. Dopiero w 15. minucie Christian Mroczkowski przejął gumę na linii niebieskiej i wyłożył krążek przed bramkę do Alexandra Szczechury, ten jednak nieczysto trafił w krążek, który bez problemu złapał John Murray. Chwilę później doszło do krótkiej wymiany zdań pomiędzy Jeanem Dupuyem, a Anthonem Erikssonem za co obaj zostali ukarani dwoma minutami.

Po przerwie tyszanie zaczynali w czwórkę, bowiem na ławce kar znalazł się Michał Kotlorz. Katowiczanie więc narzucili rywalom swoje warunki i można powiedzieć, że dyktowali je przez całe następne dwadzieścia minut. W 23. minucie gospodarzom udało się otworzyć wynik tego spotkania. Mateusz Michalski znalazł się blisko bramki, wymanewrował bramkarza i umieścił krążek w siatce. Tyszanie nie mogli szybko odpowiedzieć, bowiem chwilę później dwie karne minuty otrzymał Marek Biro. 

W 25. minucie bliski podwyższenia wyniku był Patryk Wronka, ale na jego przeszkodzie stanął Tomáš Fučík, który był dziś podporą swojego zespołu. Pięć minut później mógł wyrównać Dienis Sierguszkin po świetnym podaniu Jegora Fieofanowa, jednak jeszcze lepiej zachował się Jasiek Murarz, który odbił gumę parkanem. Na kilka sekund przed końcem na bramkę gości padł grad strzałów, jednak żaden z nich nie znalazł drogi do bramki i katowiczanie schodzili do szatni z jednobramkową zaliczką. 

Trzecia tercja była już nieco bardziej wyrównana. Z każdą minutą tyszanie się rozkręcali, ale sami sobie szkodzili niepotrzebnie faulując. W 44. minucie stworzyło się zamieszanie pod katowicką bramką, ale obronną ręką wyszedł z tego “Jasiek Murarz”. Chwilę później gospodarze grali przez niemal pełne dwie minuty w podwójnej przewadze. Tej świetnej okazji nie udało im się jednak wykorzystać. 

W 51. minucie błąd popełnili tyscy obrońcy i bliski skarcenia rywali był Grzegorz Pasiut w sytuacji sam na sam. Jego strzał minimalnie minął  bramkę. Na 62 sekundy przed końcem trzeciej odsłony Andriej Sidorienko poprosił o czas, a chwilę później ściągnął bramkarza. To jednak nie przyniosło oczekiwanego efektu, a wręcz przeciwnie. Grzegorz Pasiut wyłuskał krążek i pognał sam na tyską bramkę. Ostatecznie umieścił krążek w bramce.

GKS Katowice – GKS Tychy 2:0 (0:0, 1:0 1:0)
1:0 – Mateusz Michalski – Mateusz Bepierszcz (22:09),
2:0 – Grzegorz Pasiut (59:34, do pustej bramki).

GKS Katowice: Murray – Rompkowski, Valtola; Fraszko, Pasiut, Wronka – Kruczek, Wajda; Monto, Michalski, Krężołek – Hudson, Wanacki; Lehtonen, Kolusz, Saarelainen – Wielkiewicz, Prokurat, Bepierszcz, Smal, Eriksson
Trener: Jacek Płachta

GKS Tychy: Fučík – Seed, Kotlorz; Szczechura, Cichy, Mroczkowski – Żełdakow, Smirnow; Sierguszkin, Fieofanow, Witecki – Biro, Pociecha; Gościński, Starzyński, Jeziorski – Bizacki, Wróbel, Dupuy, Ubowski, Marzec
Trener: Andriej Sidorienko

Kliknij, by skomentować

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


betclic

Ostatnie artykuły