Znajdziesz nas też tutaj:

Relacje

Otwarcie dla katowiczan. Legenda zaszczyciła swą obecnością

Hokeiści GKS-u Katowice udanie zainaugurowali finałową rywalizację z Re-Plast Unią Oświęcim. GieKSa zwyciężyłą dziś 4:2, a specjalną atrakcją były odwiedziny legendarnego Jaromíra Jágra, który symbolicznie rzucił pierwszy krążek na taflę.

Po wyczerpujących zmaganiach w sezonie zasadniczym, a także dwóch rundach fazy play-off na placu boju o mistrzostwo Polskiej Hokej Ligi sezonu 2021/2022 ostały się jedynie GKS Katowice oraz Re-Plast Unia Oświęcim. Finał rozgrywek został zainaugurowany przez nie byle kogo, bo drugiego najlepiej punktującego hokeistę w ponad stuletniej historii NHL – Jaromíra Jágra, który gościł po raz pierwszy w Polsce na specjalne zaproszenie partnerów marketingowych.

Nie upłynęło nawet 30 sekund spotkania, kiedy katowiczanie stanęli przed pierwszą tego wieczoru okazją do gry w przewadze. Wszystko to za sprawą kary zainkasowanej przez Wasilija Strielcowa. Choć zawodnicy GieKSy nie wykorzystali tego atutu, to z każdą kolejną minutą zyskiwali coraz więcej inicjatywy. Zdawałoby się, że przyniosła ona efekt równo z końcową syreną, kiedy to Grzegorz Pasiut zdecydował się na przebojową akcję i pewnie pokonał Clarke’a Saundersa. Na nieszczęście kapitana katowiczan, sędziowie zarządzili analizę wideo i słusznie nie uznali jego trafienia, gdyż zostało ono zdobyte tuż po upłynięciu 20. minuty.

Co się odwlecze, to nie uciecze. Już po 19 sekundach drugiej odsłony Patryk Wronka zwieńczył dynamiczną akcję sztandarowej formacji gospodarzy, lokując krążek w praktycznie pustej bramce. Już pięć minut później katowiczanie podwyższyli swoje prowadzenie, kiedy to Saunders skapitulował po raz drugi, tym razem po przedbramkowym zamieszaniu, na którym skorzystał Mateusz Michalski.

Kiedy Grzegorz Pasiut wpisał się na listę strzelców jako trzeci, stało się jasne, że o odwrócenie losów tego meczu biało-niebieskim będzie dziś niezwykle ciężko. Ten gol stawia defensywę oświęcimian w szczególnie złym świetle, zważywszy na fakt, iż Unia rozgrywała przewagę.

Kolejny „power-play” okazał się być zdecydowanie bardziej owocny dla przyjezdnych. Po trafieniu Teddy’ego Da Costy nie byliśmy jednak świadkami celebracji napastnika polsko-francuskiego pochodzenia, a… ostrego spięcia pomiędzy Krystianem Dziubińskim i Mateuszem Bepierszczem. Obydwaj zadziorni gracze zostali solidarnie odesłani na ławkę kar.

To nie był jednak koniec trafień w drugiej odsłonie. Czwarta bramka dla GKS-u była efektem niefortunnej interwencji Nikołaja Stasienki. Białoruski defensor przeciął krążek dograny przez Pasiuta, a ten znalazł się po raz czwarty między słupkami Saundersa.

Trzybramkowe prowadzenie katowiczan skutecznie obniżyło tempo spotkania w ostatnich dwudziestu minutach gry. Świeży powiew wniosła dopiero bramka Aleksandra Strielcowa, który skorzystał na dograniu Krystiana Dziubińskiego i nie dał szans rozpaczliwie interweniującemu Johnowi Murrayowi.

To było jednak wszystko, na co stać dziś było oświęcimian. Tom Coolen upatrywał jeszcze swej szansy w szóstym zawodniku, lecz nie przyniosło to oczekiwanego efektu. Kolejna batalia już jutro.

GKS Katowice – Re-Plast Unia Oświęcim 4:2 (0:0, 4:1, 0:1)
1:0 – Patryk Wronka – Bartosz Fraszko, Marcin Kolusz (20:19),
2:0 – Mateusz Michalski – Mateusz Bepierszcz, Patryk Krężołek (25:26),
3:0 – Grzegorz Pasiut – Bartosz Fraszko (28:26, 4/5),
3:1 – Teddy Da Costa – Victor Rollin Carlsson (32:30, 5/4),
4:1 – Grzegorz Pasiut (33:17),
4:2 – Aleksandr Strielcow – Krystian Dziubiński, Wasilij Strielcow (48:40).

GKS: Murray – Rompkowski, Kolusz; Fraszko, Pasiut, Wronka – Hudson, Wanacki; Saarelainen, Monto, Smal – Kruczek, Wajda; Bepierszcz, Michalski, Krężołek – Valtola, Prokurat; Eriksson, Lehtonen, Wielkiewicz.
Trener: Jacek Płachta.

Unia: Saunders – Glenn, Paszek; Themár, Rollin Carlsson, Da Costa – Orłow, Stasienko; A. Strielcow, W. Strielcow, Dziubiński – Rogow, Bezuška; Trandin, Krzemień, Wanat – M. Noworyta, Prusak, Oriechin, Apalkow, S. Kowalówka.
Trener: Tom Coolen.

Ostatnie artykuły